Rozdział 73

53.6K 1.6K 123
                                        

Wydawało mi sie, że mój brzuch rosnął z dnia na dzień.Był coraz większy i większy. Dzieci coraz częściej mnie kopały przez co miałam lekkie problemy z chodzeniem. Brzuch strasznie utrudniał mi sprawe, zwłaszczas gdy dochodził dziewiąty miesiąc.Wyglądałam jak bańka. Nie mogłam chodzić w swoich ubraniach tylko w jakiś szerokich, beznadziejnych ciuchach. Wyglądałam okropnie. Oczywiście od paru miesięcy do pracy nie chodze. Z tym brzuchem nie dałabym rady zrobić pare kroków. Dlatego przez prawie cały dzień leżałam na łóżku albo siedziałam na kanapie jedząc niezdrowe rzeczy. Już prawie dziewięć miesięcy nie piłam alkoholu i było mi ciężko, ale żeby dzieci były zdrowe nie mogłam pić i palić. Obecnie siedziałam w salonie oglądając jakoś mało interesujący serial. Co chwile syczałam z bólu gdy czułam ból w okolicach brzucha. Znowu kopią.

-Jestem skarbie-powiedział Ian podchodząc do mnie. Schylił sie i złożył na moich ustach krótki pocałunek, a potem ukucnął i pocałował mnie w brzuch.-jak dzieci?

-Męczą-burknęłam.-wyglądam jak gigantyczna dynia.

-Ale moja dynia-zaśmiał sie cmokając mnie w usta.-zobaczysz, już niedługo będzie po wszystkim.

-Mhm. Potem będe miała rozstępy i będe sie wstydzić pokazywać w bikini.

-Weź nie przesadzaj. Dalej będziesz piękna-powiedział.

-Kiedyś miałam idealną figure. Teraz już do tego nie wróce.

-Będziesz matką naszych dzieci. A ja ich ojcem. Nie cieszysz się?

-Cholernie sie ciesze Ian, ale figura po porodzie sie zmieni.

-Trudno-machnął ręką.-dla mnie nadal będziesz piękna i seksowna. A teraz kobiety z brzuchem są pociągające-zaśmiał sie, a ja wywróciłam oczami.-przynieść ci coś?

-Nic mi nie potrzeba-wzruszyłam ramionami.-pójde tylko do toalety.

-Pomóc ci wstać?-zapytał.

-Jestem może w ciąży, ale chodzić jeszcze umiem-wstałam z kanapy i trzymając sie za brzuch pokuśtykałam do łazienki która znajduje sie na samym dole. Załatwiłam potrzebe, a gdy wyszłam poczułam wilgoć na udach. Przełknęłam nerwowo śline patrząc na dół gdzie znajdowała sie duża plama. Jasna cholera.

-Ian!-wydrłam sie, a mężczyzna przybiegł jak najszybciej.

-Kochanie? Co sie dzieje?

-Auć...zaczęło sie-wymamrotałam.

-Kurwa-przeklnął i złapał mnie za ręke prowadząc do samochodu. Złapał jeszcze moje buty i wybiegł. Usadził mnie na fotelu i ruszył z piskiem opon.

-Nie tak szybko-wystękałam gdy poczułąm coraz gorszy ból brzucha.

-Chce dojechać jak najszybciej-warknął łamiąc chyba wszystkie przepisy.-oddychaj.

-A co kurwa robie!?-wydarłam sie po czym jęknęłam głośno z bólu.-to mnie rozrywa.

-Spokojnie, zaraz będziemy w szpitalu-powiedział omijając z prędkością światła inne samochody. Ale my jak to my mieliśmy pecha i już po chwili za nami jechał policyjny radiowóz.

-Zatrzymaj sie Ian-wyszeptałam zamykając oczy gdy poczułąm kolejny skurcz.

-Kurwa mać!-wydarł sie zatrzymując na poboczu. Z radiowozu wysiadł policjant i zanim zdążył sie przedstawić Ian krzyknął:

-Kurwa, panie! Moja dziewczyna właśnie rodzi, a pan nas zatrzymuje!?

Policjant spojrzał przez szybe i widzącmnie leżącą na siedzeniach i wyjącą z bólu powiedział szybko:

-Jedźcie do szpitala. Pojedziemy za wami.

Ian szybko wcisnął gaz z powrotem prując na przód, a ja poczułam, że zaraz coś mnie rozerwie.

-Zaraz będziemy. Spokojnie-mówił do mnie, a ja czułam, że zaraz cała eksploduje. Ten ból jest niedoopisania.

Ian gwałtownie zaparkował na parkingu pomagając mi wysiąść. Ja jednak nie mogłam chodzić więc wziął mnie na ręce. Byłam pewnie w cholere ciężka, ale jemu to nie przeszkadzało. Szybko wbiegł do szpitala ze mną na rękach.

-Pomocy, moja dziewczyna rodzi-powiedział przerażony. Dalej wszystko pamiętam jak przez mgłe. Ktoś posadził mnie na wózku inwalidzkim i jechał gdzieś. Lekarze gadali między sobą, a Ian coś do mnie mówił, ale nic nie rozumiałam. Nie wiem kiedy znalazłam sie na sali a lekarka odbierała poród. To wszystko pamiętam jak przez mgłe. Byłam wykończona. Czułam, że zaraz rozerwie mnie całą. Oczywiście lekarka mówiła co mam robić, aby dzieci wyszły, a ja starałam sie tego słuchać. Z mojego czoła lał sie pot. Cholera kiedy to 9 miesięcy tak szybko zleciało?! Wmoich oczach zbierały sie łzy które mieszały sie z potem. Byłam padniędta. Nagle usłyszałam płacz. Najcudowniejszy płacz na świecie przez co wzięłam gwałtowny oddech.

-To chłopczyk-odezwała sie do innych lekarzy zawijając malucha w ręcznik. Ja byłam jednak zbyt padnięta, żeby cokolwiek pamiętać. A zaraz potem zaczęłam rodzić drugie dziecko. I znowu ten sam ból, płacz, pot, krzyk. Jednak drugie dziecko rodziłam znacznie dłużej. Byłam już strasznie zmęczona i chciałam mieć po wszystkim, ale moja córka była uparta i nie chciała wyjść przez co rodziłam ją pare godzin dłużej. Miałam ochote mieć cesarskie cięcie, ale lekarze mówili, że nie jest to konieczne. 

W końcu usłyszałam płacz. Kolejny płacz. Już?Urodziłam? Czy to mi sie śni?

-Już po wszystkim-uspokoiła mnie lekarka, a ja padnięta położyłam głowe na poduszce czując kropelki potu i łzy na całej twarzy.-śliczne, zdrowe bliźniaki-odparła, a ja nawet nie miałam siły aby sie uśmiechnąć. Byłam tak padnięta, że nawet nie zdążyłam zobaczyć moich narodzonych dzieci. Zasnęłam.

BossOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz