Wydawało mi sie, że mój brzuch rosnął z dnia na dzień.Był coraz większy i większy. Dzieci coraz częściej mnie kopały przez co miałam lekkie problemy z chodzeniem. Brzuch strasznie utrudniał mi sprawe, zwłaszczas gdy dochodził dziewiąty miesiąc.Wyglądałam jak bańka. Nie mogłam chodzić w swoich ubraniach tylko w jakiś szerokich, beznadziejnych ciuchach. Wyglądałam okropnie. Oczywiście od paru miesięcy do pracy nie chodze. Z tym brzuchem nie dałabym rady zrobić pare kroków. Dlatego przez prawie cały dzień leżałam na łóżku albo siedziałam na kanapie jedząc niezdrowe rzeczy. Już prawie dziewięć miesięcy nie piłam alkoholu i było mi ciężko, ale żeby dzieci były zdrowe nie mogłam pić i palić. Obecnie siedziałam w salonie oglądając jakoś mało interesujący serial. Co chwile syczałam z bólu gdy czułam ból w okolicach brzucha. Znowu kopią.
-Jestem skarbie-powiedział Ian podchodząc do mnie. Schylił sie i złożył na moich ustach krótki pocałunek, a potem ukucnął i pocałował mnie w brzuch.-jak dzieci?
-Męczą-burknęłam.-wyglądam jak gigantyczna dynia.
-Ale moja dynia-zaśmiał sie cmokając mnie w usta.-zobaczysz, już niedługo będzie po wszystkim.
-Mhm. Potem będe miała rozstępy i będe sie wstydzić pokazywać w bikini.
-Weź nie przesadzaj. Dalej będziesz piękna-powiedział.
-Kiedyś miałam idealną figure. Teraz już do tego nie wróce.
-Będziesz matką naszych dzieci. A ja ich ojcem. Nie cieszysz się?
-Cholernie sie ciesze Ian, ale figura po porodzie sie zmieni.
-Trudno-machnął ręką.-dla mnie nadal będziesz piękna i seksowna. A teraz kobiety z brzuchem są pociągające-zaśmiał sie, a ja wywróciłam oczami.-przynieść ci coś?
-Nic mi nie potrzeba-wzruszyłam ramionami.-pójde tylko do toalety.
-Pomóc ci wstać?-zapytał.
-Jestem może w ciąży, ale chodzić jeszcze umiem-wstałam z kanapy i trzymając sie za brzuch pokuśtykałam do łazienki która znajduje sie na samym dole. Załatwiłam potrzebe, a gdy wyszłam poczułam wilgoć na udach. Przełknęłam nerwowo śline patrząc na dół gdzie znajdowała sie duża plama. Jasna cholera.
-Ian!-wydrłam sie, a mężczyzna przybiegł jak najszybciej.
-Kochanie? Co sie dzieje?
-Auć...zaczęło sie-wymamrotałam.
-Kurwa-przeklnął i złapał mnie za ręke prowadząc do samochodu. Złapał jeszcze moje buty i wybiegł. Usadził mnie na fotelu i ruszył z piskiem opon.
-Nie tak szybko-wystękałam gdy poczułąm coraz gorszy ból brzucha.
-Chce dojechać jak najszybciej-warknął łamiąc chyba wszystkie przepisy.-oddychaj.
-A co kurwa robie!?-wydarłam sie po czym jęknęłam głośno z bólu.-to mnie rozrywa.
-Spokojnie, zaraz będziemy w szpitalu-powiedział omijając z prędkością światła inne samochody. Ale my jak to my mieliśmy pecha i już po chwili za nami jechał policyjny radiowóz.
-Zatrzymaj sie Ian-wyszeptałam zamykając oczy gdy poczułąm kolejny skurcz.
-Kurwa mać!-wydarł sie zatrzymując na poboczu. Z radiowozu wysiadł policjant i zanim zdążył sie przedstawić Ian krzyknął:
-Kurwa, panie! Moja dziewczyna właśnie rodzi, a pan nas zatrzymuje!?
Policjant spojrzał przez szybe i widzącmnie leżącą na siedzeniach i wyjącą z bólu powiedział szybko:
-Jedźcie do szpitala. Pojedziemy za wami.
Ian szybko wcisnął gaz z powrotem prując na przód, a ja poczułam, że zaraz coś mnie rozerwie.
-Zaraz będziemy. Spokojnie-mówił do mnie, a ja czułam, że zaraz cała eksploduje. Ten ból jest niedoopisania.
Ian gwałtownie zaparkował na parkingu pomagając mi wysiąść. Ja jednak nie mogłam chodzić więc wziął mnie na ręce. Byłam pewnie w cholere ciężka, ale jemu to nie przeszkadzało. Szybko wbiegł do szpitala ze mną na rękach.
-Pomocy, moja dziewczyna rodzi-powiedział przerażony. Dalej wszystko pamiętam jak przez mgłe. Ktoś posadził mnie na wózku inwalidzkim i jechał gdzieś. Lekarze gadali między sobą, a Ian coś do mnie mówił, ale nic nie rozumiałam. Nie wiem kiedy znalazłam sie na sali a lekarka odbierała poród. To wszystko pamiętam jak przez mgłe. Byłam wykończona. Czułam, że zaraz rozerwie mnie całą. Oczywiście lekarka mówiła co mam robić, aby dzieci wyszły, a ja starałam sie tego słuchać. Z mojego czoła lał sie pot. Cholera kiedy to 9 miesięcy tak szybko zleciało?! Wmoich oczach zbierały sie łzy które mieszały sie z potem. Byłam padniędta. Nagle usłyszałam płacz. Najcudowniejszy płacz na świecie przez co wzięłam gwałtowny oddech.
-To chłopczyk-odezwała sie do innych lekarzy zawijając malucha w ręcznik. Ja byłam jednak zbyt padnięta, żeby cokolwiek pamiętać. A zaraz potem zaczęłam rodzić drugie dziecko. I znowu ten sam ból, płacz, pot, krzyk. Jednak drugie dziecko rodziłam znacznie dłużej. Byłam już strasznie zmęczona i chciałam mieć po wszystkim, ale moja córka była uparta i nie chciała wyjść przez co rodziłam ją pare godzin dłużej. Miałam ochote mieć cesarskie cięcie, ale lekarze mówili, że nie jest to konieczne.
W końcu usłyszałam płacz. Kolejny płacz. Już?Urodziłam? Czy to mi sie śni?
-Już po wszystkim-uspokoiła mnie lekarka, a ja padnięta położyłam głowe na poduszce czując kropelki potu i łzy na całej twarzy.-śliczne, zdrowe bliźniaki-odparła, a ja nawet nie miałam siły aby sie uśmiechnąć. Byłam tak padnięta, że nawet nie zdążyłam zobaczyć moich narodzonych dzieci. Zasnęłam.
CZYTASZ
Boss
RomanceGdy dwudziesta dwu letnia Brooke podejmuje się pracy jako asystenka w biurze nie spodziewa się, że jej szefem zostanie nieziemsko przystojny, tajemniczy mężczyzna. Od tej pory życie Brooke zmieni się o sto osiemndziesiąt stopni za sprawą swojego prz...
