-Brooke, Brooke!-do pokoju wbiegła uszczęśliwiona Julie ubrana w bordową bluze i czarne jeansy.-ty jeszcze w łóżku?-pisnęła widząc mnie w piżamie zakopaną pod kołdrą.
-Mhm. Coś się stało?-mruknęłam leżąc na swojej miękkiej poduszce.
-Tak! Za dwadzieścia minut będą tu nasi chłopcy-podskoczyła.
-Dobra. Jakby co powiedz Ianowi, żeby tu przyszedł-ziewnęłam zamykając oczy.
-Nie rozumiesz-westchnęła.-jedziemy na dwa dni w góry!
-Co?-zmarszczyłam brwi.-kto ci naopowiadałtakich głupot?
-To pomysł Iana i Jaspera. Ubieraj sie, pakuj, bo oni zaraz tu będą.
-Nigdzie nie ide. Zwariowałaś.
-Jedziemy we czwórke na takie mini ferie. A później tu wrócimy. No prosze cie. Drewniane domki, śnieg, to górskie powietrze, codzienne spacery i ogniska.
-Dlaczego dowiaduje sie o tym dopiero teraz?-warknęłam podnosząc swój tyłek z łóżka.
-Oh, to miała być niespodzianka, ale musiałam ci powiedzieć, żebyś wyszła z tego łóżka. Tak więc spakuj najpotrzebniejsze rzeczy, bo zostało ci piętnaście minut-odparła po czym wyszła z pokoju. Warknęłam pod nosem podchodząc do szafy. Było wyjątkowo zimno dlatego założyłam na siebie czarne jeansy, białą bluzke, a na to bordowy swetr. Pomalowałam się i spakowałam kosmetyki i najpotrzebniejsze rzeczy.
-W co ja sie wpakowałam-mruknęłam gdy wyszłam z torbą z pokoju.
-No, już jesteś-powiedziała Julie czekając z chłopakami przed schodami.-jedziemy. Chodźcie.
Wywróciłam oczami i poszłam za nimi. Ian wziął ode mnie torbe i popatrzył na mnie.
-Nie cieszysz się, że jedziemy?
-Cieszyłabym sie gdybym nie dowiadywała sie pare minut przed wyjazdem.
-Wyluzuj kochanie-objął mnie w tali muskając ustami moją skroń.-będzie fajnie. Osobne pokoje-poruszył dwuznacznie brwiami pakując mój bagaż do bagażnika.
-Ty tylko o jednym-westchnęłam siadając na tylne siedzenia, a po chwili Ian usiadł obok mnie. Jasper prowadził, a Julie usdiadła na przednim siedzeniu.
-Jak sie czujesz? Nic cie nie boli?-zapytał czule dotykając moje uda gdzie widniało zadrapanie i siniak.
-Nie. Jest okey-powiedziałam.
***Po trzech godzinach dotarliśmy do małej chatki. W oddali poza górami widziałam też las oraz zamarznięty strumyk.
-Ahoj przygodo!-pisnęła Julie biegnąc w strone domku.
-Kobiety-westchnął Jasper idąc za nią z dwoma dużymi walizkami. Ian wziął nasze i po woli ruszyliśmy do domu.
Domek był malutki, ale przytulny. Znajdowała się tam mała kuchnia połączona z salonem i jadalnią, JEDNA łazienka i dwie sypialnie...
-Obok siebie?-zawył Jasper, a ja się zaśmiałam.-dobra, w razie czego włóżcie do uszu słuchawki z muzyką na fulla-odparł po czym razem z Julie weszli do jednej z sypialni, a ja z Iaem do drugiej. Sypialnia posiadała duże okno z widokiem na góry, dwuoosobowe łóżko, małą szafe i telewizor który i tak pewnie nie działa. Mimo, że jest tu skromnie to i tak jest tu przytulnie.
-No no no. Jak na milionera myślałam, że wynajmiesz jakiś pięciogwiazdkowy hotel.
-Nie podoba ci się?-zapytał, a ja odwróciłam się do niego z szerokim uśmiechem.
-Bardzo mi sie podoba, ale poprostu myślałam, że wydasz kupe kasy na jakiś apartament.
-Chciałem poprostu wynająć małą chatke-wzruszył ramionami kładąc mi ręce na biodrach i schylając się muskając delikatnie moje wargi.-mam nadzieje, że spędzimy tutaj najlepsze dwa dni mojego życia-chwycił między zęby moją dolną warge i delikatnie ją pociągnął.
-Na pewno będziemy sie cudownie bawić-odszepnęłam zarzucając ręce na jego szyje.
-Mhm. Ale to nie koniec takich wypadów.
-Nie?
-Oczywiście, że nie. Zabiore cie jeszcze w wiele cudownych miejsc-odparł, a ja stanęłam na palcach i mocniej naparłam ustami na jego. Oddał szybko pocałunek przejeżdżając językiem po mojej dolnej wardze którą uchyliłem przez co poczułąm jego język przy swoim.
-Ej, wyłaźcie-usłyszeliśmy krzyk Julie i jej walenie drzwi przez co cicho się zaśmialiśmy.-ruchać będziecie sie wieczorem. Teraz idziemy na spacer.
-Ta jej bezprośredniość-prychnął Ian wciąż trzymając mnie blisko siebie.-idź się ubrać i zaraz gdzieś wyjdziemy-pocałował mnie w czoło, a ja wyszłam z jego pokoju i w towarzystwie Julie. Założyłam ciepłą, szarą kurtke, bo w górach jest dużo zimniej, do tego czapke, szalik, rękawiczki oraz ocieplane, czarne botki. Zaraz potem zjawili się chłopcy który również zaczęli się uboerać nieustannie o czymś rozmawiając. Ta dwójka chyba sie polubiła i znalazła wspólny język.
-Chodźcie-powiedział Jasper obejmując swoją dziewczyne i wychodząc z chatki. Ian objął mnie w talii i pocałował w czubek głowy, a potem wyszliśmy z domu wcześniej zamykając go na klucz. W górach było strasznie zimno dlatego od razu po wyjściu z chatki poczułam jak mój nos i policzki robią się czerwone.
-W takim razie gdzie idziemy?-zapytała Julie.
-Możemy pójść na wycieczke do lasu, a potem na kawe do kawiarni, żeby sie ogrzać-zaproponował Jasper. Każdemu ten pomysł się spodobał więc już po chwili byliśmy w drodze do lasu.
CZYTASZ
Boss
RomanceGdy dwudziesta dwu letnia Brooke podejmuje się pracy jako asystenka w biurze nie spodziewa się, że jej szefem zostanie nieziemsko przystojny, tajemniczy mężczyzna. Od tej pory życie Brooke zmieni się o sto osiemndziesiąt stopni za sprawą swojego prz...