31.

1.4K 167 23
                                        

*Sprawdź, czy przeczytałeś/ aś poprzedni rozdział*  

- Cześć. - Odwróciłem się w stronę głosu.

Wysoki Chińczyk przyjaźnie się uśmiechał, patrząc na mnie.

Skinąłem mu głową.

- Jesteś Baekhyun, tak?

Znów skinąłem głową. Czyżby Sehun wspominał jak mam na imię? Ach, no tak.

Pewnie jak tylko dowiedzieli się, że Sehun ma tak boskiego brata jak ja chcieli poznać mój cały życiorys i to, czy jestem wolny.

Marzenia, ale ci.

- Jestem Tao. Zi Tao. - Kolejny raz uśmiechnął się. Tym razem pokazując swoje bielutkie ząbki. - Jeśli dobrze pamiętam Sehun nie wspominał, że jesteś niemową.

Słucham? Że co?

On jest jakiś chory? W sumie tak. Przyjaciel mojego brata musi być idiotą. Swój do swego ciągnie.

Popatrzyłem na znajomego mojego brata zdezorientowany. Ach, o to mu chodzi.

- U-Umiem mówić. - Szepnąłem, wstawiając wodę na herbatę.

- To dlaczego nie...

- Tao, przestań. - W drzwiach kuchni stanął mój głupi brat. Chociaż nie taki głupi, skoro ratuje mnie z opresji. - Nie zaczepiaj mojego brata.

- Dlaczego? - Chińczyk podszedł do lodówki. - To źle, że chcę go poznać?

- Nie sądzę, że Baekhyun chce poznać ciebie.

- Skąd ty to możesz wiedzieć? - Tao otworzył lodówkę wyjmując z niej jajka i bekon. - Baekhyun? Chcesz mnie poznać? - Zwrócił się bezpośrednio do mnie.

Co mam zrobić? Otworzyłem usta, ale nie byłem w stanie wykrztusić ani słowa. Tao czekając na odpowiedź patrzył na mnie dziwnie się uśmiechając. Sehun spojrzał na mnie przepraszająco i już chciał coś powiedzieć, ale uprzedziłem go niespodziewanym potaknięciem.

- J-Jasne. - Głos mi drżał. - Mogę c-cię p-poznać.

Obydwoje rozpromienili się. Sehun ze względu na pokonanie mojej nieśmiałości, a jego przyjaciel ze względu na pozytywną odpowiedź.

- Super! - Zawołał. - To może na początku zaczniemy od zrobienia razem śniadania?

Potaknąłem, wyciągając z szuflady patelnię. Chińczyk podał mi masło i bekon, który zacząłem smażyć, gdy tylko patelnia była natluszczona.

- Więc Baekkie... Mogę tak do ciebie mówić? - Skinąłem głową. - Uczysz się w naszej szkole? - "Tak." - Jesteś rok młodszy? - "Tak." - Jesteś adoptowany? - "Co?!"

- Nie, nie, nie! - Sehun szybko zaprotestował. - Mamy wspólną matkę i innego ojca. - Wyjaśnił.

- Nigdy nie mówiłeś, a że macie inne nazwiska myślałem...

- To źle myślałeś.

- Już się tak nie bulwersuj, co? - Tao zaśmiał się chowając za moimi plecami przed moim bratem. - Baekkie mnie obroni jak będziesz chciał zrobić mi krzywdę, nie? - Zwrócił się bezpośrednio do mnie.

Już chciałem odpowiedzieć, ale ubiegł mnie zaspany głos.

- Dzień dobry. - Ziewnął Yeol wchodząc do kuchni w dresach zwisających mu z bioder odsłaniających gumkę bokserek. - Co tak pachnie?

Rozejrzał się po kuchni szybko dostrzegając smażący się bekon. Uśmiechnął się do mnie, a ja nie mogąc oderwać wzroku od jego umięśnionego torsu dotknąłem ręką gorącej patelni.

- Baekhyun! Kaleko! - Krzyknął Sehun patrząc jak wkładam rękę pod zimną wodę. - No już dobrze, cii...

Z moich oczu niekontrolowanie popłynęły łzy. Ramiona zaczęły mi się trząść, a Sese natychmiast reagując wyprowadził mnie z kuchni.

- Co ci? - Usłyszeliśmy jeszcze mijając kolejnego Chińczyka. - Pomóc jakoś?

- Nie, nie. - Sehun prowadził mnie do łazienki na piętrze. - Poradzisz sobie?

- T-Tak. - Wymamrotałem chłodzące rękę. - P-Przep-praszam.

- Nic nie szkodzi, skarbie. - Przytulił mnie. - Za dużo ludzi, co?

Pokiwałem głową i wtuliłem się mocniej w brata. Kątem oka w drzwiach zauważyłem mocno zmartwionego Tao i powód, przez który poparzyłem dłoń - Yeola.

Zamknąłem oczy. Tak bardzo chciałem zniknąć.

MASZ CHŁOPAKA?! chanbaek; hunhanOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz