*Sprawdź, czy przeczytałeś/ aś poprzedni rozdział*
- Baekhyun, kim jest Himchan? - Och, Jimin o niczym nie wie. - Hm?
- Idzie tu. Tam. - Powiedział Wonho. Spojrzała w konkretnym kierunku i zrobiła zdziwioną minę.
- Wow. Jaka dupa.
- H-Himchan. - Udało mi się wystękać.
Dlaczego Sehuna nie ma, gdy go potrzebuję? Dlaczego Luhana nie ma, gdy go potrzebuję? No dlaczego?
Zerwałem się z krzesła i zarzucając sobie torbę na ramię i biorąc ze stołu duży zeszyt do matematyki rzuciłem się prosto w stronę wyjścia ze stołówki.
Niestety, mam pecha i na kogoś wpadłem. Mój zeszyt upadł, a mnie przed upadkiem uchroniły silne ramiona chłopaka.
Przytrzymał mnie w miejscu i obrócił przodem do siebie. Spojrzał prosto w moje oczy.
Na początku nic nie mówił. Uśmiechnął się tylko i odgarnął mi kosmyki wchodzące do oczu. Przegryzłem wargę starając się nie rozpłakać.
Milczał. A ja nie zamierzałem odzywać się pierwszy.
Czułem jakby czas wokół nas się zatrzymał i wszystko stanęło. Były tylko jego oczy i wspomnienia zadające coraz większy ból mojemu sercu.
Otworzył usta. Pogłaskał mnie delikatnie po policzku. Jego kciuk dotknął moich ust.
Spojrzałem na niego z obrzydzeniem.
W końcu coś powiedział:
- Baekhyun.
- Himchan. - Odpowiedziałem.
CZYTASZ
MASZ CHŁOPAKA?! chanbaek; hunhan
FanfictionBaek: Dzięki <3 Ale czekaj... Co zrobił Ci ten chłopak? *Sese*: Nie musisz wiedzieć ;) Baek: Coś strasznego, że posyłasz na niego mnie? Swojego strasznego, młodszego brata? *Sese*: Można tak powiedzieć. Baek: Kocham Cię <3 Zdjęcie wyko...
