47.

1.4K 173 43
                                        

*Sprawdź, czy przeczytałeś/ aś poprzedni rozdział*

- L-Luhan będzie za pół godziny! - Obwieściłem bratu i matce. - M-Możesz zostać, Sehun!

- Naprawdę?

- Jeśli z-zamówisz pizzę albo jakiś m-mak-karon.

- Więc, chłopcy, macie zajęcie? - Mama stanęła w drzwiach mojego pokoju, gdzie obecnie przebywaliśmy. - Czyli mogę...?

- Tak, mamo. - Westchnął Sese. - Możesz iść na randkę z panem Kimem.

- Songiem. - Poprawiła go i podeszła pocałować nas w czułka. Ble. - Wrócę rano.

- Możesz w ogóle nie wracać. - Zaśmiała się na słowa swojego starszego syna, ale pogroziła nam palcem.

- Dom ma stać jak wrócę, jasne?

- Jasne. - Powiedzieliśmy na raz. Jeszcze raz krótko na nas spojrzała i odeszła.

Najpewniej po to, aby zadzwonić do swojego chłopaka. I ubrać się jakoś ładnie. I pomalować. Według mnie nie musiała się malować, bo i tak była śliczna, ale nie słuchała mnie i dalej się malowała.

- Jeśli tak dalej pójdzie to będzie jej czwarty mąż.

- C-Cieszmy się jej szczęściem.

- Chcesz nowego ojczyma? - Spojrzałem przerażony na brata. - Właśnie.

- Ale pan S-Song nie ma dzieci. - Powiedziałem. - N-Nasza mama go lubi, on lubi naszą mamę.

- Jak myślisz? Sypiają ze sobą?

- Sehun!

- Żartowałem! Ja też nie chcę o tym myśleć!

- O czym myśleć? - Znikąd w moim pokoju pojawił się mój przyjaciel. - Wasza mama mnie wpuściła. - Wytłumaczył swoją obecność. - A gdzie ona się...?

- M-Ma randkę. - Zaśmiałem się. Nie z mojej rodzicielki, ale z przerażonej miny Sehuna. - Aż tak źle w-wygląda?

- Nie, tylko... Nie wiedziałem, że z waszej mamy jest taka laska.

- Dzięki. - Sehunowi wróciła pewność siebie. - Mamy to w genach.

- Nie sądzę. - Prychnął Luhan. - Tak, Baekhyun jest śliczny i bardzo dziewczęcy, ale ty, Sehun, śliczny nie jesteś. Może przystojny, ale nie śliczny. - I nieświadomy tego jak zadziałał na swojego crusha usiadł między mną, a nim. - Ciasteczko?

- T-Tak.

- Ej! Ja też chcę! - Zawołał starszy zabierając nam pudełko. - Muszę się najeść słodyczy zanim przedstawi nam swojego czwartego męża.

- Czwartego?

- Tak. - Przytaknąłem oblizując palce. - Pierwszy był tata Sehuna. Drugim mój ojciec. Trzecim niezbyt fajny Koreańczyk, a t-teraz umawia się z przyszłym c-czwartym mężem.

- Dlaczego niezbyt fajnym? - Luhan był ciekawy. - Huh?

- Facet był w porządku, ale jego syn już niekoniecznie. - Wyjaśnił Sehun. - Złamał Baekkiemu serduszko.

- No b-bez przesady. - Mruknąłem. - My tylko ze sobą sypialiśmy.

- Co?! - Lu zrobił ogromne oczy. W końcu i tak by się dowiedział.

- K-Kilka razy trafiliśmy do łóżka, ale to nic t-takiego. - Mruknąłem cicho. - Nie byłem w nim zakochany.

- Wcale nie. - Zakpił Sehun. Nadal ciężko było mi przyznać, że ma rację. - Mój naiwny braciszek zabujał się w synu swojego ojczyma.

- Ile lat ma ten chłopak? - Przerwał Lu.

- J-Jest w wieku Sehuna.

- I jak to się skończyło?

- Nasza mama i jego ojciec złapali ich w łóżku. - Sehun kontynuował opowiadanie mojej historii. Byłem mu za to wdzięczny. Sam nie potrafiłbym tego zrobić. - Delikatnie zasugerowali, że skoro ze sobą sypiają powinni zostać parą. Himchan powiedział wtedy, że dla niego seks z Baekhyunem kompletnie nic nie znaczy i nie zamierza chodzić z moim bratem.

- Jaki dupek.

"Tak."

- Oczywiście nasza mama zaczęła krzyczeć, że co on sobie wyobraża i tak dalej. Himchan przerwał jej mówiąc, że jest umówiony ze swoją dziewczyną i spytał się czy już skończyła. Potem zwyzywał Baekhyuna i wyszedł. Po dwóch tygodniach wyprowadził się razem z ojcem.

- Ale kutas! - Krzyknął Luhan. - Zrobiłeś mu coś? - Zwrócił się bezpośrednio do Sehuna.

Ten tylko dyskretnie na mnie spojrzał i lekko się uśmiechnął.

Lu zrozumiał przekaz, bo wymamrotał ciche: " Jesteś cudowny.", po czym zarumienił się lekko.

- Właśnie prze to się jąkam. - Przerwałem ciszę dopowiadając to, czego nie powiedział starszy. - Przez rok wychodziłem tylko do szkoły. Mało co się odzywałem. Bałem się, że go spotkam. Nie chciałem, żeby zobaczył do czego doprowadziło jego " Myślałeś, że coś dla mnie znaczysz? Żałosne.". - Przerwałem łapiąc głęboki wdech. - Oddałem mu dziewictwo. Każdy cholerny pierwszy raz, a on był zbyt dumny, żeby powiedzieć głupie "Przepraszam.". To nie tak, że żałuję tych pięciu miesięcy, ale... Skrzywdził mnie bardziej niż ktokolwiek. To bolało zbyt mocno.

- Nie jąkasz się.

- Co?

- Podczas całej wypowiedzi nie zająkałeś się ani razu. - Wyjaśnił mi z dziwnym uśmiechem Sehun. - Powiedziałeś to, na co czekałem pieprzone dwa lata. W końcu powiedziałeś, że cię to obeszło, powiedziałeś co czujesz...

MASZ CHŁOPAKA?! chanbaek; hunhanOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz