111.

1.2K 101 11
                                        

*Sprawdź, czy przeczytałeś/ aś poprzedni rozdział*    

Piątek. Kocham piątki. Szczególnie takie, w których nie muszę iść do szkoły. Takie jak dzisiaj.

Idę na plażę! Na plażę! Idę na plażę! Na plażę! Idę!

Ciekawe, gdzie mama i pan Song mnie zabiorą. Może do domu pana Songa?

Ale to tyle godzin drogi... Tak, wiem. Bylem u niego w domu. Na święta. Razem z Sehunem i babcią.

Najgorszą babcią ever. Nie cierpi mnie. Zresztą z wzajemnością. Głupia baba. Homofob.

Ma problem, że ja i Sehun wolimy tą samą płeć. Zawsze robi z tego problemy.

Raz nawet taka akcja była. Na stacji, gdzie mama poszła do ubikacji, babcia zaczęła prowokować nas, mnie i Sehuna, i kazała iść poderwać starego sprzedawcę.

Nie moja wina, że dałem się sprowokować i zacząłem z nim flirtować. Chyba nadal mam gdzieś jego numer.

Sehun śmiał się ze mnie dwa tygodnie, a pan Song i moja mama delikatnie dali mi do zrozumienia, że nie tolerują moich spotkań ze starszymi ode mnie o ponad pięćdziesiąt lat mężczyznami.

Ale wracając. Jedziemy na plażę. Będziemy tam za jakieś trzy godziny, a jedziemy już ponad godzinę. Co ja mam robić w tym samochodzie?

Do Luhana nie napiszę. To chyba definitywny koniec naszej znajomości. Bo jaki przyjaciel wyzwie drugiego od dziwek i szmat? Raz się zdarzyło Luhanowi, ale to było bardziej w żartach.

Porno nie obejrzę, bo będę miał problem. Poza tym oni siedzą na przednich siedzeniach, a ja zapomniałem słuchawek. Jaki ze mnie przegryw.

Może pomyślę o Yeolu? Odezwie się do mnie kiedyś? Co ja mu zrobiłem? Nic!

Nie spytał się, czy między mną i Yi Fanem coś się wydarzyło, tylko... Zazdrośnik.

Pieprzony zazdrośnik powodujący zawroty mojej głowy i palpitacje serca.

Ja chyba jednak go kocham...

MASZ CHŁOPAKA?! chanbaek; hunhanOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz