*Sprawdź, czy przeczytałeś/ aś poprzedni rozdział*
Obudził mnie dzwonek do drzwi. Kto normalny dobija się do ludzi o... O 17?
Czołgając znalazłem się pod drzwiami. Kto to? Och...
-H-Hej. - Otworzyłem drzwi. - C-Co tu robisz? - Zaprosiłem Chanyeola do środka. - S-Sehun wyszedł.
- Wiem. - Powiedział stojąc w korytarzu. - Przyszedłem do ciebie. - Podrapał się po karku.
Przyszedł do mnie? Gdybym wiedział przynajmniej bym się ubrał.
To nie tak, że jestem jakiś nagi, ale moje obecne ciuchy zbyt wiele nie zakrywają.
Może koszulka Sehuna zasłania mi jakąś część ud, ale na moje bokserki wypadałoby założyć przynajmniej jakieś spodnie.
- W-Więc? - Przyszedł, ale po co?
- Em... Chciałem przeprosić za tą rękę.
- T-To nie twoja w-wina. - Powiedziałem z rumieńcami na twarzy. Spowodowanymi głównie jego obecnością i sytuacją, w której się znalazłem.
- Przestraszyłem cię. - Rozejrzał się po korytarzu.
Co ze mnie za człowiek. Pozwalam stać mu w korytarzu zamiast zaprosić go do, na przykład, kuchni.
- C-Czekaj. - Przerwałem mu zanim zdążył nawet otworzyć usta. - Zrobię ci s-soku.
- Soku może nie, ale nie pogardzę czymś ciepłym. - Zaśmiał się z widoczną ulgą i poszedł za mną, do kuchni. - Mogę kontynuować?
- J-Jasne. - Odwróciłem się w stronę kuchenki skinając głową.
Postawiłem czajnik na gazie i stałem wpatrując się w kafelki.
- Więc chciałem przeprosić, bo gdyby nie ja, nie poparzyłbyś się. - Chrząknął. - I byłbym zapomniał... Mam coś dla ciebie!
Ciekawy czym jest owe "coś" dla mnie odwróciłem się. Bo może zamiast czekolady kupił mi pierścionek i właśnie teraz klęka?
- Ała! - Jęknąłem łapiąc się za skroń, którą zderzyłem się z torsem Yeola. - Auć!
- Przepraszam! Ja nie chciałem! - Chłopak postanowił przyciągnąć mnie do siebie i objąć, głowę trzymając w swoich dłoniach blisko swojego serca. - Ja naprawdę przepraszam. - Powiedział głaszcząc moje włosy. - Nic ci nie jest? - Pytał, ale mnie nie puścił.
- T-Tak. - Odpowiedziałem w jego pierś.
Chciałem dodać, żeby mnie już zostawił, ale było mi tak przyjemnie, że wtuliłem głowę w niego jeszcze mocniej i postanowiłem tak zostać.
Zamknąłem oczy zaciągając się mocnym zapachem, którym przesiąknięta była jego bluza. Poczułem na włosach jego usta.
Delikatnie pocałował mnie w czubek głowy.
Podniosłem głowę i spojrzałem na Yeola, patrzącego teraz prosto w moje oczy.
Jego prawa dłoń znalazła się na moim policzku, który zaczął głaskać opuszkami palców. Drugą wciąż obejmował mnie w talii. Przegryzłem wargę z zakłopotaniem, a Chanyeol nieznacznie się przybliżył.
- Hej Bae... Chanyeol?! - Usłyszeliśmy zszokowany głos Sehuna. - Co wy wyrabiacie?!
- N-Nic. - Odepchnąłem Yeola i wyłączyłem gwizdający czajnik.
- Przyszedłem przeprosić Baekhyuna za tą rękę.
- Właśnie widzę. - Warknął. - Może pójdziesz się ubrać, co? - Popatrzył na mnie ze złością.
- P-Przep-praszam. - Powiedziałem cicho na co ten jedynie prychnął. - J-Już i-id-dę.
Powstrzymując łzy wyszedłem z kuchni.
- Co ty, kurwa, myślisz, że robisz?! - Usłyszałem podniesiony głos brata.
Zaciekawiony stanąłem na schodach i bezczelnie zacząłem podsłuchiwać.
- Nie wiem...
- To się dowiedz, bo zrobię ci krzywdę! - Miałem pewność, że Sehun właśnie w tym momencie przetarł twarz dłonią. - Prawie go pocałowałeś!
- Wiem.
- Wiesz? Wiesz?! Ty masz chłopaka, do cholery jasnej! A ty Baekhyun nie podsłuchuj! - Wychylił się z kuchni i pogroził mi palcem. - Idź się ubrać!
- Tak.
CZYTASZ
MASZ CHŁOPAKA?! chanbaek; hunhan
Hayran KurguBaek: Dzięki <3 Ale czekaj... Co zrobił Ci ten chłopak? *Sese*: Nie musisz wiedzieć ;) Baek: Coś strasznego, że posyłasz na niego mnie? Swojego strasznego, młodszego brata? *Sese*: Można tak powiedzieć. Baek: Kocham Cię <3 Zdjęcie wyko...
