*Sprawdź, czy przeczytałeś/ aś poprzedni rozdział*
Sehun nie odzywał się do mnie przez calutki dzień. W przerwie obiadowej poszedłem do biblioteki. Wolałem tam zająć się swoim kurczakiem, a nie słuchać jęków i stęków Jimin, Wonho i co gorsza Luhana.
- Nie możemy. - Uslyszałem czyjś głos, gdy tylko otworzyłem drzwi. - Ktoś idzie!
- No Kyunnie. Nie daj się prosić. - Byłem pewny, że głos należał do Jongina z mojej klasy. - Chodź tu.
Mlaski. Dziwne mlaski.
O mój Boże! Nie dość, że nie wiedzą o mojej obecności, to jeszcze na dodatek wymieniają się śliną. Fuuu...
Choć ja robiłem to samo. Prawie to samo.
Bezszelestnie chciałem się wycofać, ale mam ogromnego pecha i można było się domyślić, że wywrócę się połykając.
Kurwa, mój tyłek.
- Baekhyun? - Zza regału wyłonił się wspomniany wcześniej chłopak. - Co ty tu robisz?
- Ałłaaa.. - Jęknąłem. - Mój tyłek.
Wymienili się spojrzeniami i uśmiechnęli. Kyungsoo zachichotał. Podał mi rękę i pomógł wstać.
- Dzięki, demonie. - Powiedziałem.
- Demonie? - Spojrzał na mnie poważnie. - Fajna ksywka.
- Taa... - Jęknąłem kolejny już raz. - G-Głupia podłoga.
- Ehem. - Odchrząknął Kim. - Co tu robisz?
- Chciałem zjeść śniadanie i o-odrobić matmę. - Wyjaśniłem. - Ale widzę, że z-zajęte.
- Nie! Zostań. - Szybko zaprzeczył D.O. - My już idziemy.
Nie wiem co on kombinuje, ale to mi się nie podoba. Stanowczo nie podoba.
Jednak potaknąłem i w milczeniu patrzyłem jak wychodzą.
Coś. Tu. Śmierdzi.
I to wcale nie moje śniadanie.
CZYTASZ
MASZ CHŁOPAKA?! chanbaek; hunhan
Fiksi PenggemarBaek: Dzięki <3 Ale czekaj... Co zrobił Ci ten chłopak? *Sese*: Nie musisz wiedzieć ;) Baek: Coś strasznego, że posyłasz na niego mnie? Swojego strasznego, młodszego brata? *Sese*: Można tak powiedzieć. Baek: Kocham Cię <3 Zdjęcie wyko...
