107.

1.1K 99 5
                                        

*Sprawdź, czy przeczytałeś/ aś poprzedni rozdział*    

Sehun nie odzywał się do mnie przez calutki dzień. W przerwie obiadowej poszedłem do biblioteki. Wolałem tam zająć się swoim kurczakiem, a nie słuchać jęków i stęków Jimin, Wonho i co gorsza Luhana.

- Nie możemy. - Uslyszałem czyjś głos, gdy tylko otworzyłem drzwi. - Ktoś idzie!

- No Kyunnie. Nie daj się prosić. - Byłem pewny, że głos należał do Jongina z mojej klasy. - Chodź tu.

Mlaski. Dziwne mlaski.

O mój Boże! Nie dość, że nie wiedzą o mojej obecności, to jeszcze na dodatek wymieniają się śliną. Fuuu...

Choć ja robiłem to samo. Prawie to samo.

Bezszelestnie chciałem się wycofać, ale mam ogromnego pecha i można było się domyślić, że wywrócę się połykając.

Kurwa, mój tyłek.

- Baekhyun? - Zza regału wyłonił się wspomniany wcześniej chłopak. - Co ty tu robisz?

- Ałłaaa.. - Jęknąłem. - Mój tyłek.

Wymienili się spojrzeniami i uśmiechnęli. Kyungsoo zachichotał. Podał mi rękę i pomógł wstać.

- Dzięki, demonie. - Powiedziałem.

- Demonie? - Spojrzał na mnie poważnie. - Fajna ksywka.

- Taa... - Jęknąłem kolejny już raz. - G-Głupia podłoga.

- Ehem. - Odchrząknął Kim. - Co tu robisz?

- Chciałem zjeść śniadanie i o-odrobić matmę. - Wyjaśniłem. - Ale widzę, że z-zajęte.

- Nie! Zostań. - Szybko zaprzeczył D.O. - My już idziemy.

Nie wiem co on kombinuje, ale to mi się nie podoba. Stanowczo nie podoba.

Jednak potaknąłem i w milczeniu patrzyłem jak wychodzą.

Coś. Tu. Śmierdzi.

I to wcale nie moje śniadanie.

MASZ CHŁOPAKA?! chanbaek; hunhanOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz