*Sprawdź, czy przeczytałeś/ aś poprzedni rozdział*
Postanowiłem zrobić jajecznicę. W końcu to musi się udać. A nawet jeśli nie i będą wymiotować po zjedzeniu mego specjału zwalę to na wczorajszy alkohol. Dobrze myślę, nie?
Baek: Wstawajcie przychlasty.
*Sese*: Daj nam pięć minut, proszę.
Nie chce wstać? A to ćwok.
Baek: Śniadanie.
Nie dostałem odpowiedzi, ale usłyszałem krzyk mojego brata:
- Kto ostatni na śniadanie ten sprząta!
Nie wiem po co się tak drze, skoro wiadomo, że będzie ostatni. Logika mojego debilnego brata.
Ale podziałało. Po pięciu minutach na dole zjawił się Tao i Chen. Niemal od razu rzucili się na mnie:
- Baekkie! Śniadanie!
Nie wiem z czyjej obecności ucieszyli się bardziej. Ale chyba nie z mojej.
W czasie, kiedy robiłem herbatę do kuchni wszedł Yi Fan i Yeol. Ten drugi widocznie przygnębiony.
Może na pocieszenie posłodzę mu herbatę? Ale wtedy ja będę musiał pić gorzką...
- K-Kto chce h-herbatę? - Zapytałem cicho teraz żałując, że nie ubrałem się jakoś ładniej. - Huh?
- Ja. - Zgłosił się Tao. - Chyba, że masz kawę.
- N-Nie m-ma cukru.
- Ech... - Westchnął. - W takim razie wodę poproszę.
- Dzień dobry! - Luhan wparadował do pomieszczenia. Od razu zwrócił uwagę na moje przygnębienie. - Baekki. - Przytulił mnie. - Coś ci w pokoju wibruje jak coś.
Wibruje?
Wytrzeszczyłem oczy.
- S-Smaż to. - Rzuciłem i czym prędzej pobiegłem do pokoju.
CZYTASZ
MASZ CHŁOPAKA?! chanbaek; hunhan
FanfictionBaek: Dzięki <3 Ale czekaj... Co zrobił Ci ten chłopak? *Sese*: Nie musisz wiedzieć ;) Baek: Coś strasznego, że posyłasz na niego mnie? Swojego strasznego, młodszego brata? *Sese*: Można tak powiedzieć. Baek: Kocham Cię <3 Zdjęcie wyko...
