*Sprawdź, czy przeczytałeś/ aś poprzedni rozdział*
Sese złapał mnie pod kolanami i zaniósł do mojej sypialni, gdzie kazał mi się ubrać i uspokoić.
Spełniłem jego prośbę i ubrałem się. Po chwili uspokoiłem się i z uśmiechem podeszłem do lustra. Znowu wyglądałem okropnie.
Ehh... Trochę kremu BB i pudru i znów będę piękny! Ewentualnie znowu przesadzę z eyelinerem.
Zelo i tak będę się podobał. Chyba.
- Baekkie? - Luhan wszedł do pokoju. - Taksówka będzie za pół godziny.
- D-Dzięki. - Mruknąłem siadając na łóżku.
- I wiesz... Kris chciał cię przeprosić. - Mruknął speszony. - Zejdziesz?
- Yhym. D-Daj mi pięć minut.
- Czekamy na dole. - Zawołał radośnie i klasnął w dłonie.
Super. Najpierw idiota mnie całuje, a potem... Dlaczego on w ogóle to zrobił? No dlaczego?
Zszedłem po schodach i stanąłem w drzwiach do salonu. Znaczy tu drzwi nie było, ale...
- Ehem. - Zwróciłem na siebie ich uwagę. - M-Miałem z-zejść.
- Kris. - Sehun szturchnął przyjaciela.
- Ja... Sorry, okej? - Potaknąłem. - Zrobiłem to, abyś się zamknął. Zawsze działało.
- Czekaj, czekaj. - Sehun zmarszczył brwi. - O czym ja nie wiem? Zawsze działało?
- O wszystkim wiesz. - Mruknąłem, o dziwo się nie jąkając.
- Coś nie sądzę. O czym on mówi?
- O t-tym jak odwracał moją u-uwagę od bólu, gdy...
- Gdy?
- G-Gdy my ten... No t-ten. - Nie mogłem poskładać słów. - N-No. - Zaczerwieniłem się.
Luhan i Tao patrzyli na mnie uważnie. Chen cicho się śmiał. Kretyn.
- O mój Boże. Sehun, daj mu spokój. - Mruknął Yeol przełykając jajecznicę. - Przecież wiesz o czym on mówi. Kris gadał o tym dwa miesiące.
- G-Gadał o tym? - Czegoś tu nie rozumiem. - Co?
- No... - Sehun podrapał się w czubek głowy. - Gadał, ale...
- Ale? - Nie rozumiem.
- Nie powiedział, że to ty jesteś głównym bohaterem tej historii!
Aha, super. Fajnie.
Czyli Yi Fan pomimo tego, że obiecał nikomu nie mówić powiedział mojemu bratu i przyjaciołom.
Idealnie. No, kurwa. Ja naprawdę czuję się teraz jak szmata. Gorzej. Jak dziwka.
- C-Co powiedział? - Chciałem wiedzieć, czy mam zamawiać już sobie pudełko żyletek, czy jeszcze nie. - Hm?
- No... - Sehuj nie był taki skory do zwierzeń. - Wszystko.
- Pominął tylko to, z kim to było. - Xiumin powiedział to bardzo cicho.
Luhan spojrzał na mnie smutno.
Czułem już pieczenie oczu. Nie, nie chcę płakać. Nie przez takiego dupka.
Pokręciłem głową próbując się uspokoić. Ręce już mi nie drżały.
- O-Okej. - Powiedziałem to bardzo cicho. - I-Idę już.
Odwróciłem się. Zatrzymał mnie jednak nieco zmartwiony głos Tao.
- Wszystko w porządku? - Zapytał.
Stojąc do nich plecami pokręciłem głową. Jak mogło być w porządku? No jak?!
Trzasnąłem drzwiami.
CZYTASZ
MASZ CHŁOPAKA?! chanbaek; hunhan
FanfictionBaek: Dzięki <3 Ale czekaj... Co zrobił Ci ten chłopak? *Sese*: Nie musisz wiedzieć ;) Baek: Coś strasznego, że posyłasz na niego mnie? Swojego strasznego, młodszego brata? *Sese*: Można tak powiedzieć. Baek: Kocham Cię <3 Zdjęcie wyko...
