Na dziedzińcu Alec nagle mnie zatrzymał. Spojrzałam na niego - jego oczy błyszczały niepokojem.
- Dlaczego on chciał mnie zabić? - zapytał cicho, ale w jego głosie dało się wyczuć napięcie.
- Powinieneś się domyślić - uśmiechnęłam się smutno. Alec zmarszczył brwi.
- Nie rozumiem...
- Kiedyś zrozumiesz - szepnęłam i zrobiłam krok w przód. - Muszę się spakować.
- Nie! - chwycił mnie za rękę z niespodziewaną siłą. - Wytłumacz mi w końcu te cholerne gierki!
- Puść mnie. I jeśli życie ci miłe, nie mów nikomu o tym, co wydarzyło się u Magnusa - powiedziałam chłodno.
- Grozisz mi? - warknął.
- Nie. Ostrzegam. Jeśli ktoś się dowie... nie wiem, co zrobi. Może zginie Konsul, może Simon, Max, Isabelle... Nie wiem. Ale lepiej trzymać mnie na dystans.
Nie oglądając się, ruszyłam w stronę swojego pokoju.
---
Wrzuciłam ubrania do walizki mechanicznie, bez ładu. Gdy zeszłam do kuchni, zobaczyłam Luke'a, Jocelyn i Clary. Serce ścisnęło mi się boleśnie. Na szyi wciąż miałam wisiorek od Jonathana.
- O, Rose - odezwał się Luke, ale to Jocelyn podeszła bliżej.
- Clary wspominała o naszyjniku... pokażesz mi go?
Zamarłam. Jej spojrzenie było zbyt przenikliwe. Błagałam w duchu o jakiś cud.
Wtedy Jace dotknął mojego ramienia.
- Rose, chodź, porozmawiajmy.
- Później, pani Fairchild - rzuciłam, ruszając za nim. - Co się dzieje?
- Alec nie chce mi powiedzieć, co się wydarzyło u Magnusa. Jest dziwnie spięty, jakby spodziewał się ataku z każdej strony - wyjaśnił, patrząc na mnie podejrzliwie.
- Może to przez to, że Valentine znów jest na wolności - wzruszyłam ramionami.
- Nie, to coś innego - powiedział stanowczo.
- Może... może chodzi o to, że coś do mnie czuje. A Valentine chce mnie zabić. Może to go przerasta - rzuciłam półgębkiem.
- Możliwe - mruknął. Poklepałam go po ramieniu.
- Gdy złapiemy Valentine'a, wszystko się ułoży - spojrzałam mu w oczy. - Nie martw się.
- Trudno mi w to uwierzyć - westchnął zmęczony.
- Kiedyś powiedziałeś, że każda wojna zbiera ofiary. Ale tym razem... to nie ty się poświęcisz - wyszeptałam. Jego oczy rozszerzyły się w strachu.
- Co masz na myśli?
- Nie jestem tu przypadkiem - odparłam, wzruszając ramionami.
Nagle zza rogu wyłonił się Nick.
- Rose, musimy pogadać.
- To nie znaczy, że... - zaczął Jace, ale mu przerwałam.
- Moje dni są policzone. Będę patrzeć na ciebie z góry - powiedziałam do niego z gorzkim uśmiechem.
- Rose, o czym wy mówicie?! - spytał zdezorientowany Nick.
- Nieważne. Nick, czego chciałeś? - przeniosłam wzrok.
- Alec woła nas na dziedziniec - kiwnęłam głową. - A co ty, do cholery, masz na szyi?!
Spojrzałam w lustro. Faktycznie, miałam wyraźne siniaki.
- Najwidoczniej... siniaka - dotknęłam fioletowego śladu.
- To akurat wiem - mruknął. Jace patrzył na mnie z niepokojem.
- Nie dramatyzujcie. Każdy Nocny Łowca ma siniaki po bójce.
- Z kim się biłaś? - spytał Jace chłodno.
- Nick, do cholery! Portal czeka! - przerwał Alec, podchodząc z gniewem. Zauważył moją szyję, ale odwrócił wzrok. - Idę po Clary.
---
Na dziedzińcu czekał Magnus. Podeszłam i mocno go objęłam.
- Nic mi nie jest, biszkopciku - szepnęłam. Odsunął się, wręczając mi zeszyt.
- Napisz tutaj wszystko, co wiesz. Gdy przyjdzie czas, oddaj mi go. Zawsze będę po twojej stronie.
Kiwnęłam głową. Reszta powoli wychodziła z Instytutu.
- Wiesz, że będą zadawać pytania. Wściekną się - zaczęłam, ale mi przerwał.
- Jeśli im na tobie zależy... zrozumieją - powiedział z ciepłym uśmiechem.
- Obyś miał rację - szepnęłam.
- Wchodźcie po kolei: najpierw Nicholas, potem Jocelyn, Luke, Isabelle, Clary, Jace, Alec i na końcu Rose. Jasne?
Wszyscy kiwnęli głowami i zaczęli wchodzić do portalu.
Gdy Clary zbliżała się do niego, kątem oka dostrzegłam sylwetkę w kapturze. Serce mi zamarło. Rzuciłam walizki do portalu i pchnęłam Jace'a oraz Aleca do środka. Clary patrzyła z przerażeniem na postać.
- Trzymaj to - podałam jej walizkę i popchnęłam do portalu. Spojrzałam na Magnusa.
- Ruszaj!
- Portal zamknie się za trzy minuty - ostrzegł, po czym zniknął w przejściu.
Odwróciłam się, dobywając sztylet.
- Czego chcesz, Jonathanie? - zapytałam ostro. Uśmiechnął się szyderczo i rzucił nożem w portal. Zasłoniłam go ciałem, czując piekący ból w ramieniu.
- Oszalałeś?!
- Chciałem tylko porozmawiać z siostrą! - warknął, wyciągając sztylet z mojej ręki. - Zepsułaś wszystko!
- Chronię cię, idioto! Gdyby cię zobaczyli, Clave by cię zgładziło!
- Przepraszam... ale muszę mieć plan - bredził, podczas gdy portal się kurczył.
- Wymyślisz coś - powiedziałam, a ten puścił mi oczko. A potem... wbił mi sztylet w pierś i kopniakiem wepchnął do portalu.
Upadłam na zimną, kamienną posadzkę. Portal zasyczał i zamknął się za mną. Zakrztusiłam się krwią, spluwając ją na bok. Z trudem się podniosłam.
- Co z nią? - usłyszałam głos Clary. Zakryła usta dłońmi. Ja tylko podniosłam głowę.
CZYTASZ
Nocna Łowczyni
FanfictionRosamarij Williams - sierota, Nocna Łowczyni o oczach skrywających więcej niż wspomnienia. W wieku piętnastu lat, decyzją Clave, została przeniesiona z Idrisu do Nowego Jorku - miasta, które nigdy nie śpi, tak jak demony, które w nim grasują. Czy zd...
