33

399 19 0
                                        

Na dziedzińcu Alec nagle mnie zatrzymał. Spojrzałam na niego - jego oczy błyszczały niepokojem.

- Dlaczego on chciał mnie zabić? - zapytał cicho, ale w jego głosie dało się wyczuć napięcie.

- Powinieneś się domyślić - uśmiechnęłam się smutno. Alec zmarszczył brwi.

- Nie rozumiem...

- Kiedyś zrozumiesz - szepnęłam i zrobiłam krok w przód. - Muszę się spakować.

- Nie! - chwycił mnie za rękę z niespodziewaną siłą. - Wytłumacz mi w końcu te cholerne gierki!

- Puść mnie. I jeśli życie ci miłe, nie mów nikomu o tym, co wydarzyło się u Magnusa - powiedziałam chłodno.

- Grozisz mi? - warknął.

- Nie. Ostrzegam. Jeśli ktoś się dowie... nie wiem, co zrobi. Może zginie Konsul, może Simon, Max, Isabelle... Nie wiem. Ale lepiej trzymać mnie na dystans.

Nie oglądając się, ruszyłam w stronę swojego pokoju.

---

Wrzuciłam ubrania do walizki mechanicznie, bez ładu. Gdy zeszłam do kuchni, zobaczyłam Luke'a, Jocelyn i Clary. Serce ścisnęło mi się boleśnie. Na szyi wciąż miałam wisiorek od Jonathana.

- O, Rose - odezwał się Luke, ale to Jocelyn podeszła bliżej.

- Clary wspominała o naszyjniku... pokażesz mi go?

Zamarłam. Jej spojrzenie było zbyt przenikliwe. Błagałam w duchu o jakiś cud.

Wtedy Jace dotknął mojego ramienia.

- Rose, chodź, porozmawiajmy.

- Później, pani Fairchild - rzuciłam, ruszając za nim. - Co się dzieje?

- Alec nie chce mi powiedzieć, co się wydarzyło u Magnusa. Jest dziwnie spięty, jakby spodziewał się ataku z każdej strony - wyjaśnił, patrząc na mnie podejrzliwie.

- Może to przez to, że Valentine znów jest na wolności - wzruszyłam ramionami.

- Nie, to coś innego - powiedział stanowczo.

- Może... może chodzi o to, że coś do mnie czuje. A Valentine chce mnie zabić. Może to go przerasta - rzuciłam półgębkiem.

- Możliwe - mruknął. Poklepałam go po ramieniu.

- Gdy złapiemy Valentine'a, wszystko się ułoży - spojrzałam mu w oczy. - Nie martw się.

- Trudno mi w to uwierzyć - westchnął zmęczony.

- Kiedyś powiedziałeś, że każda wojna zbiera ofiary. Ale tym razem... to nie ty się poświęcisz - wyszeptałam. Jego oczy rozszerzyły się w strachu.

- Co masz na myśli?

- Nie jestem tu przypadkiem - odparłam, wzruszając ramionami.

Nagle zza rogu wyłonił się Nick.

- Rose, musimy pogadać.

- To nie znaczy, że... - zaczął Jace, ale mu przerwałam.

- Moje dni są policzone. Będę patrzeć na ciebie z góry - powiedziałam do niego z gorzkim uśmiechem.

- Rose, o czym wy mówicie?! - spytał zdezorientowany Nick.

- Nieważne. Nick, czego chciałeś? - przeniosłam wzrok.

- Alec woła nas na dziedziniec - kiwnęłam głową. - A co ty, do cholery, masz na szyi?!

Spojrzałam w lustro. Faktycznie, miałam wyraźne siniaki.

- Najwidoczniej... siniaka - dotknęłam fioletowego śladu.

- To akurat wiem - mruknął. Jace patrzył na mnie z niepokojem.

- Nie dramatyzujcie. Każdy Nocny Łowca ma siniaki po bójce.

- Z kim się biłaś? - spytał Jace chłodno.

- Nick, do cholery! Portal czeka! - przerwał Alec, podchodząc z gniewem. Zauważył moją szyję, ale odwrócił wzrok. - Idę po Clary.

---

Na dziedzińcu czekał Magnus. Podeszłam i mocno go objęłam.

- Nic mi nie jest, biszkopciku - szepnęłam. Odsunął się, wręczając mi zeszyt.

- Napisz tutaj wszystko, co wiesz. Gdy przyjdzie czas, oddaj mi go. Zawsze będę po twojej stronie.

Kiwnęłam głową. Reszta powoli wychodziła z Instytutu.

- Wiesz, że będą zadawać pytania. Wściekną się - zaczęłam, ale mi przerwał.

- Jeśli im na tobie zależy... zrozumieją - powiedział z ciepłym uśmiechem.

- Obyś miał rację - szepnęłam.

- Wchodźcie po kolei: najpierw Nicholas, potem Jocelyn, Luke, Isabelle, Clary, Jace, Alec i na końcu Rose. Jasne?

Wszyscy kiwnęli głowami i zaczęli wchodzić do portalu.

Gdy Clary zbliżała się do niego, kątem oka dostrzegłam sylwetkę w kapturze. Serce mi zamarło. Rzuciłam walizki do portalu i pchnęłam Jace'a oraz Aleca do środka. Clary patrzyła z przerażeniem na postać.

- Trzymaj to - podałam jej walizkę i popchnęłam do portalu. Spojrzałam na Magnusa.

- Ruszaj!

- Portal zamknie się za trzy minuty - ostrzegł, po czym zniknął w przejściu.

Odwróciłam się, dobywając sztylet.

- Czego chcesz, Jonathanie? - zapytałam ostro. Uśmiechnął się szyderczo i rzucił nożem w portal. Zasłoniłam go ciałem, czując piekący ból w ramieniu.

- Oszalałeś?!

- Chciałem tylko porozmawiać z siostrą! - warknął, wyciągając sztylet z mojej ręki. - Zepsułaś wszystko!

- Chronię cię, idioto! Gdyby cię zobaczyli, Clave by cię zgładziło!

- Przepraszam... ale muszę mieć plan - bredził, podczas gdy portal się kurczył.

- Wymyślisz coś - powiedziałam, a ten puścił mi oczko. A potem... wbił mi sztylet w pierś i kopniakiem wepchnął do portalu.

Upadłam na zimną, kamienną posadzkę. Portal zasyczał i zamknął się za mną. Zakrztusiłam się krwią, spluwając ją na bok. Z trudem się podniosłam.

- Co z nią? - usłyszałam głos Clary. Zakryła usta dłońmi. Ja tylko podniosłam głowę.

Nocna ŁowczyniOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz