51.

283 14 0
                                        


Zabrałam łuk i skinęłam młodemu, żeby podszedł bliżej. Pokazałam mu, jak ma stanąć i jak ułożyć dłonie. Uważnie obserwował moje ruchy, po chwili zaczął je powtarzać z dziecięcą determinacją.

- Miałaś mi pokazać sztuczkę - przypomniał z uporem w głosie.

- Potrzebuję do tego twojego brata - wyjaśniłam, choć myślami wciąż byłam przy Alec'u... tym razem w koszuli. Zdecydowanie za dobrze wyglądał.

- Postrzelisz go? - zapytał podejrzliwie.

- Niee... Chodź, zawołamy go.

Odłożyliśmy łuki i ruszyliśmy do pokoju Aleca. Zastaliśmy go, gdy przeglądał szafę, z wyraźnym brakiem zainteresowania.

- Ej, śpiąca królewno, potrzebujemy asystenta - odezwałam się zaczepnie.

Zmierzył nas wzrokiem, z lekkim grymasem znudzenia.

- Jace jest u siebie - mruknął, nie przerywając tego, co robił.

- Ale on nie ogarnia łuku tak jak ty - westchnęłam, przewracając oczami teatralnie.

- Po co ci w ogóle strzelec? - Zmarszczył brwi, tym razem patrząc na mnie i Maxa.

- Chce mi pokazać sztuczkę! Alec, no chodź, będzie fajnie - nalegał Max, uśmiechając się szeroko.

Alec spojrzał na brata, kącik jego ust uniósł się lekko w półuśmiechu. Skinął głową i poszliśmy razem na salę treningową.

Na miejscu wręczyłam mu łuk.

- I co mam robić? - zapytał, unosząc brwi.

- Celuj w środek tarczy - odparłam spokojnie. - Ale nie ciesz się za wcześnie.

Strzała świsnęła w powietrzu. Skupiłam się. Jej grot zapłonął jasnym ogniem i uderzył prosto w centrum tarczy. Uśmiechnęłam się z satysfakcją.

Nie przewidziałam tylko jednego - tarcza naprawdę zaczęła płonąć.

Alec spojrzał na mnie z niepokojem, a ja natychmiast skoncentrowałam się na ogniu. W jednej chwili zgasł, jakby nigdy nie istniał.

- Ale super! Umiesz coś jeszcze? - Max aż podskoczył z podekscytowania.

- Oczywiście - odparłam z błyskiem w oku. Spojrzałam na Aleca, który przyglądał mi się podejrzliwie, mrużąc oczy.

- Przestań, będzie fajnie - rzuciłam zaczepnie.

- To co teraz? - spytał z nieufnością.

- Strzel w sufit.

Zmarszczył brwi. - Serio?

- Nic się nie stanie - uspokoiłam go.

Strzała pomknęła ku górze, ale tuż przed sufitem zakręciła i zaczęła lecieć... w moją stronę. W ostatniej chwili opadła bezpiecznie na ziemię.

Alec był wyraźnie spięty.

- Nie wiedziałaś, czy się uda - powiedział, lekko podenerwowany.

- Ale się udało - rzuciłam zadowolona. - No dobra, młody, chcesz zobaczyć, jak spuszczam twojemu bratu lanie?

Max z entuzjazmem pokiwał głową.

- Nie masz szans - rzucił pewnym tonem Alec.

- Lepiej odejdź na bok - powiedziałam do Maxa, po czym spojrzałam na ścianę. Dwa miecze pojawiły się w moich dłoniach. Jeden rzuciłam Alecowi.

- Niezła rozrywka dla mojego brata - zaśmiał się Alec, łapiąc broń.

- Ktoś musi go edukować - odpowiedziałam z uśmiechem.

Nocna ŁowczyniOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz