Zabrałam łuk i skinęłam młodemu, żeby podszedł bliżej. Pokazałam mu, jak ma stanąć i jak ułożyć dłonie. Uważnie obserwował moje ruchy, po chwili zaczął je powtarzać z dziecięcą determinacją.
- Miałaś mi pokazać sztuczkę - przypomniał z uporem w głosie.
- Potrzebuję do tego twojego brata - wyjaśniłam, choć myślami wciąż byłam przy Alec'u... tym razem w koszuli. Zdecydowanie za dobrze wyglądał.
- Postrzelisz go? - zapytał podejrzliwie.
- Niee... Chodź, zawołamy go.
Odłożyliśmy łuki i ruszyliśmy do pokoju Aleca. Zastaliśmy go, gdy przeglądał szafę, z wyraźnym brakiem zainteresowania.
- Ej, śpiąca królewno, potrzebujemy asystenta - odezwałam się zaczepnie.
Zmierzył nas wzrokiem, z lekkim grymasem znudzenia.
- Jace jest u siebie - mruknął, nie przerywając tego, co robił.
- Ale on nie ogarnia łuku tak jak ty - westchnęłam, przewracając oczami teatralnie.
- Po co ci w ogóle strzelec? - Zmarszczył brwi, tym razem patrząc na mnie i Maxa.
- Chce mi pokazać sztuczkę! Alec, no chodź, będzie fajnie - nalegał Max, uśmiechając się szeroko.
Alec spojrzał na brata, kącik jego ust uniósł się lekko w półuśmiechu. Skinął głową i poszliśmy razem na salę treningową.
Na miejscu wręczyłam mu łuk.
- I co mam robić? - zapytał, unosząc brwi.
- Celuj w środek tarczy - odparłam spokojnie. - Ale nie ciesz się za wcześnie.
Strzała świsnęła w powietrzu. Skupiłam się. Jej grot zapłonął jasnym ogniem i uderzył prosto w centrum tarczy. Uśmiechnęłam się z satysfakcją.
Nie przewidziałam tylko jednego - tarcza naprawdę zaczęła płonąć.
Alec spojrzał na mnie z niepokojem, a ja natychmiast skoncentrowałam się na ogniu. W jednej chwili zgasł, jakby nigdy nie istniał.
- Ale super! Umiesz coś jeszcze? - Max aż podskoczył z podekscytowania.
- Oczywiście - odparłam z błyskiem w oku. Spojrzałam na Aleca, który przyglądał mi się podejrzliwie, mrużąc oczy.
- Przestań, będzie fajnie - rzuciłam zaczepnie.
- To co teraz? - spytał z nieufnością.
- Strzel w sufit.
Zmarszczył brwi. - Serio?
- Nic się nie stanie - uspokoiłam go.
Strzała pomknęła ku górze, ale tuż przed sufitem zakręciła i zaczęła lecieć... w moją stronę. W ostatniej chwili opadła bezpiecznie na ziemię.
Alec był wyraźnie spięty.
- Nie wiedziałaś, czy się uda - powiedział, lekko podenerwowany.
- Ale się udało - rzuciłam zadowolona. - No dobra, młody, chcesz zobaczyć, jak spuszczam twojemu bratu lanie?
Max z entuzjazmem pokiwał głową.
- Nie masz szans - rzucił pewnym tonem Alec.
- Lepiej odejdź na bok - powiedziałam do Maxa, po czym spojrzałam na ścianę. Dwa miecze pojawiły się w moich dłoniach. Jeden rzuciłam Alecowi.
- Niezła rozrywka dla mojego brata - zaśmiał się Alec, łapiąc broń.
- Ktoś musi go edukować - odpowiedziałam z uśmiechem.
CZYTASZ
Nocna Łowczyni
FanfictionRosamarij Williams - sierota, Nocna Łowczyni o oczach skrywających więcej niż wspomnienia. W wieku piętnastu lat, decyzją Clave, została przeniesiona z Idrisu do Nowego Jorku - miasta, które nigdy nie śpi, tak jak demony, które w nim grasują. Czy zd...
