ALEC
Magnus wszedł do Instytutu, a ja podążyłem tuż za nim. Kiedy delikatnie położył dziewczynę na łóżku, obok nas pojawili się Zachariasz i Raphael.
- To jad - wyjaśnił spokojnie Hiszpan, zerkając na bladą twarz dziewczyny.
- Wyjdźcie - rozkazał czarownik, a w jego głosie drżał gniew.
- Nie zostawię jej - odpowiedziałem, rzucając ostatnie spojrzenie znikającemu wampirowi.
- Wyjdź - powtórzył stanowczo. Tym razem z o wiele większą siłą.
Nie miałem wyboru. Cofnąłem się w cień, choć serce rwało się, by zostać.
---
ROSE
Byłam w ciemności. Przestrzeń wokół mnie była gęsta, lepka jak dym, nie do przebycia. Nagle pośród czerni pojawiła się kobieta. Piękna. Zbyt piękna, by była ludzka.
- Kim jesteś? - zapytałam ostrożnie, nie odrywając wzroku od jej zmysłowej twarzy.
- Lilith. Królowa piekła. A ty, ślicznotko? - uśmiechnęła się łagodnie, lecz w jej oczach czaił się mrok.
- To niemożliwe... Nie mogłam trafić do piekła - szepnęłam, cofając się.
- Nie umarłaś. Jesteś w swojej podświadomości - powiedziała, zbliżając się. - Jak się nazywasz?
- Rose... Rose Gold.
W tej samej chwili mrok rozdarł się światłem. Zobaczyłam biały pokój i anioła o twarzy spokojnej jak poranek.
- Twój czas jeszcze nie dobiegł końca - wyszeptał, a w mojej piersi wybuchł ból tak ogromny, że myślałam, że rozpadnę się na tysiąc kawałków.
MAGNUS
- Umarła. Nie wytrzyma tego - powiedziałem cicho. - Mamy mało czasu, Alec. Wyjdź.
- Nie. - Jego głos był twardy jak stal.
- Alec... proszę.
- Kocham ją - wyrzucił z siebie, patrząc na mnie oczami wypełnionymi rozpaczą.
Zacisnąłem usta. Chwyciłem jej zimną dłoń. Szeptałem zaklęcia, jedno po drugim, desperacko. Ale było za późno.
- Zachariaszu... - zwróciłem się, głos mi się załamał.
- Pogrzeb odbędzie się jutro wieczorem - odparł cicho brat.
Alec wybiegł z sali, łzy mieszały się ze złością. Zachariasz podążył za nim. Ja zostałem. Sam, z ciałem mojej przyjaciółki.
- Powiem im za tydzień, gdy ochłoną... - Łza spłynęła po moim policzku. - Przepraszam cię, Rose. Zawiodłem cię.
Drzwi rozwarły się z hukiem. Do środka wbiegli Izzy, Jace, Marisa i Konsul.
- Żyje? Udało się?! - zapytała roztrzęsiona Isabelle.
Wstałem powoli.
- Było za późno - powiedziałem, a słowa ciążyły mi w ustach jak ołów.
Izzy przytuliła Jace'a, zanosiła się od płaczu. On ją objął, a po jego policzku również popłynęły łzy.
- Zorganizuję pogrzeb jutro - przerwała ciszę Konsul.
- Nie - odparłem chłodno. - Ja to zrobię. Ty jej nie znałaś... nie tak jak ja.
- Ostrzegała nas - powiedział Jace. - A ja... pozwoliłem jej odejść. Byłem głupi.
CZYTASZ
Nocna Łowczyni
AdventureRosamarij Williams - sierota, Nocna Łowczyni o oczach skrywających więcej niż wspomnienia. W wieku piętnastu lat, decyzją Clave, została przeniesiona z Idrisu do Nowego Jorku - miasta, które nigdy nie śpi, tak jak demony, które w nim grasują. Czy zd...
