Wyszliśmy z Sali Anioła. Nocni Łowcy rozeszli się w swoje strony, a Clary trajkotała bez opamiętania, zupełnie nieświadoma, że rozmawia z własnym bratem. Szliśmy w stronę dziedzińca. Nie czułam nic - żadnej radości, żadnego szoku. Nawet widok Jonathana nie poruszył mnie, co wydawało się... dziwne.
- Kochanie, gdzie idziemy? - zapytał blondyn, składając delikatny pocałunek na moim policzku.
- Na dziedziniec. - Uśmiechnęłam się blado. Jego szeroki uśmiech sprawił, że poczułam się niezręcznie - ostatnie dni zbliżyły mnie do Aleca.
Usiedliśmy na jednej z marmurowych ławek. Chłodny kamień przeniknął przez materiał mojego płaszcza.
- Więc... jak się poznaliście? - zapytała Clary, przysiadając obok, z nieco zbyt przesłodzonym uśmiechem.
- Spotkaliśmy się w klubie. Jakoś tak... wyszło. - Jonathan wzruszył ramionami.
- Dokładnie. - Potwierdziłam lakonicznie.
- A skąd wiedziałaś, że jest Nocnym Łowcą? - dociekała Clary, mrużąc oczy.
- Wyczuwam to. - Odpowiedziałam krótko.
- Aż dziwne, że ty... znalazłaś sobie kogoś, kto jest... - zaczęła, ale urwała, zerkając na Jonathana.
- Jaki? - spytał z łagodnym uśmiechem.
- Poukładany. Wydajesz się miły, opiekuńczy, dajesz jej przestrzeń... - wyliczała, trochę zawstydzona.
- To chyba dobrze? - mrugnęła w moją stronę.
- Tak. - Odpowiedziałyśmy równocześnie z Clary, a Jonathan roześmiał się szczerze.
- Przyjaźnicie się? - zapytał, obserwując nas uważnie.
- Po prostu dobrze się dogadujemy - odparła Clary. - A skąd miałeś ten medalion?
- „Z jakiegoś sklepu z pamiątkami" - szepnęłam mu podpowiedź w myślach
- Z jakiegoś sklepu z pamiątkami - powtórzył, uśmiechając się do mnie z wdzięcznością.
- A dokładniej?
- „Z Salem" - Podpowiedziałam mu w myślach
- Z Salem. - Clary zmarszczyła brwi, ale skinęła głową. - Dobrze. A czym się interesujesz?
Jonathan spojrzał na mnie, a potem wzruszył ramionami.
- Lubię ćwiczyć, jak każdy Nocny Łowca. To mój nawyk. Poza tym... podróże. Planuję zabrać Rose w wyjątkowe miejsce.
- To świetnie. Ja lubię rysować - powiedziała Clary. - Mam to po mamie. Ćwiczę też. Niedawno odkryłam, że jestem Nocną Łowczynią. Rose pewnie ci o tym mówiła?
- Nie wspominała. - Jonathan spojrzał na mnie pytająco.
- Już się nacieszyłeś? - rzuciłam z przekąsem w myślach
- Nie. - Zaśmiał się,w mojej głowie, ale mnie nie było do śmiechu.
- Może wybierzemy się razem na coś do picia w Nowym Jorku? - Clary spojrzała na mnie prosząco.
- Jestem zmęczona. Muszę się spakować. - Spojrzałam na rodzeństwo. - Idę już.
- Clary! - zawołała jej matka z oddali.
- Na mnie też czas. - Clary wstała i pobiegła do niej.
Zauważyłam, że Jonathan wpatruje się za nią intensywnie. Pochyliłam się w jego stronę i syknęłam:
CZYTASZ
Nocna Łowczyni
FanfictionRosamarij Williams - sierota, Nocna Łowczyni o oczach skrywających więcej niż wspomnienia. W wieku piętnastu lat, decyzją Clave, została przeniesiona z Idrisu do Nowego Jorku - miasta, które nigdy nie śpi, tak jak demony, które w nim grasują. Czy zd...
