46.

322 19 0
                                        

Wyszliśmy z Sali Anioła. Nocni Łowcy rozeszli się w swoje strony, a Clary trajkotała bez opamiętania, zupełnie nieświadoma, że rozmawia z własnym bratem. Szliśmy w stronę dziedzińca. Nie czułam nic - żadnej radości, żadnego szoku. Nawet widok Jonathana nie poruszył mnie, co wydawało się... dziwne.

- Kochanie, gdzie idziemy? - zapytał blondyn, składając delikatny pocałunek na moim policzku.

- Na dziedziniec. - Uśmiechnęłam się blado. Jego szeroki uśmiech sprawił, że poczułam się niezręcznie - ostatnie dni zbliżyły mnie do Aleca.

Usiedliśmy na jednej z marmurowych ławek. Chłodny kamień przeniknął przez materiał mojego płaszcza.

- Więc... jak się poznaliście? - zapytała Clary, przysiadając obok, z nieco zbyt przesłodzonym uśmiechem.

- Spotkaliśmy się w klubie. Jakoś tak... wyszło. - Jonathan wzruszył ramionami.

- Dokładnie. - Potwierdziłam lakonicznie.

- A skąd wiedziałaś, że jest Nocnym Łowcą? - dociekała Clary, mrużąc oczy.

- Wyczuwam to. - Odpowiedziałam krótko.

- Aż dziwne, że ty... znalazłaś sobie kogoś, kto jest... - zaczęła, ale urwała, zerkając na Jonathana.

- Jaki? - spytał z łagodnym uśmiechem.

- Poukładany. Wydajesz się miły, opiekuńczy, dajesz jej przestrzeń... - wyliczała, trochę zawstydzona.

- To chyba dobrze? - mrugnęła w moją stronę.

- Tak. - Odpowiedziałyśmy równocześnie z Clary, a Jonathan roześmiał się szczerze.

- Przyjaźnicie się? - zapytał, obserwując nas uważnie.

- Po prostu dobrze się dogadujemy - odparła Clary. - A skąd miałeś ten medalion?

- „Z jakiegoś sklepu z pamiątkami" - szepnęłam mu podpowiedź w myślach

- Z jakiegoś sklepu z pamiątkami - powtórzył, uśmiechając się do mnie z wdzięcznością.

- A dokładniej?

- „Z Salem" - Podpowiedziałam mu w myślach

- Z Salem. - Clary zmarszczyła brwi, ale skinęła głową. - Dobrze. A czym się interesujesz?

Jonathan spojrzał na mnie, a potem wzruszył ramionami.

- Lubię ćwiczyć, jak każdy Nocny Łowca. To mój nawyk. Poza tym... podróże. Planuję zabrać Rose w wyjątkowe miejsce.

- To świetnie. Ja lubię rysować - powiedziała Clary. - Mam to po mamie. Ćwiczę też. Niedawno odkryłam, że jestem Nocną Łowczynią. Rose pewnie ci o tym mówiła?

- Nie wspominała. - Jonathan spojrzał na mnie pytająco.

- Już się nacieszyłeś? - rzuciłam z przekąsem w myślach

- Nie. - Zaśmiał się,w mojej głowie, ale mnie nie było do śmiechu.

- Może wybierzemy się razem na coś do picia w Nowym Jorku? - Clary spojrzała na mnie prosząco.

- Jestem zmęczona. Muszę się spakować. - Spojrzałam na rodzeństwo. - Idę już.

- Clary! - zawołała jej matka z oddali.

- Na mnie też czas. - Clary wstała i pobiegła do niej.

Zauważyłam, że Jonathan wpatruje się za nią intensywnie. Pochyliłam się w jego stronę i syknęłam:

Nocna ŁowczyniOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz