Alec przyglądał mi się uważnie. Spojrzałam na Magnusa, próbując ukryć napięcie.
- Staję się coraz silniejsza. Ujawniają się nowe zdolności. To było nieuniknione, Mag - westchnęłam, ledwo zauważalnie wzruszając ramionami.
- Wiem, biszkopciku - odpowiedział łagodnie Magnus, choć w jego oczach czaiło się zatroskanie. - Po prostu wczoraj to mnie zaskoczyło. Zebranie zaczyna się za chwilę, idziecie?
Jego spojrzenie spoczęło na naszych splecionych dłoniach. Podążyłam wzrokiem za jego spojrzeniem, uświadamiając sobie, że wciąż trzymałam się z Alekiem za ręce. Delikatnie, lecz z widocznym zawahaniem, puściłam jego dłoń. Alec uniósł brwi zaskoczony.
- Tak - odpowiedziałam krótko. - Chodź.
Przeszliśmy przez portal i już po chwili staliśmy przed salą Anioła. Alec pojawił się tuż obok mnie, zaraz po nim Magnus. Weszliśmy do środka. Zajęłam miejsce wśród przedstawicieli Lightwood'ów, czując na sobie spojrzenia z różnych stron.
- Rozpoczynamy naradę w sprawie modyfikacji zasad dotyczących Podziemnych - oznajmiła konsul chłodnym tonem.
Zreferowała plan, w którym przedstawiała rozwiązania dotyczące napięć z wampirami oraz propozycje ugód dla innych frakcji. Uczucie niepewności nie opuszczało mnie ani na chwilę. W sali panowała cisza, przerywana jedynie cichym szelestem papierów.
- Kto jest za, proszę podnieść rękę - ogłosiła konsul.
Przez chwilę panowało napięte milczenie. Wstałam pierwsza. Poczułam, jak na sobie czuję wzrok Sebastiana Verlac'a . Wiedziałam, że próbował mi zaimponować - jak zwykle. Ku mojemu zaskoczeniu również wstał. Za nim podniosło się ponad dwadzieścia osób - jego znajomi. Wkrótce wstała cała rada Podziemnych.
Spojrzałam na resztę sali. Młodsi łowcy zaczęli powoli podnosić się z miejsc. W końcu uniosła się niemal połowa obecnych. Konsul spojrzała po sali i uniosła rękę. Alec wstał chwilę później, a za nim kolejnych dwadzieścia osób.
- Ustawa przeszła. Dziękuję, to wszystko na dziś - zakończyłam i podeszłam do stołu rady.
Camille uśmiechnęła się do mnie lekko. Luke również skinął z uznaniem głową. Magnus posłał mi porozumiewawcze spojrzenie.
- Trzeba to uczcić - powiedziałam z lekkim uśmiechem.
- Wieczorem zorganizuję przyjęcie. Zapraszam chętnych - dodał entuzjastycznie Magnus.
- Na pewno przyjdę - rzuciła Camille, po czym zniknęła z pola widzenia.
- Moje stado może pomóc przy organizacji - zaproponował Luke.
- Z pewnością się przydadzą - odparł Magnus.
Poczułam ciepło czyjejś dłoni na ramieniu. Odwróciłam się. Alec.
- Jace czeka - powiedział krótko.
- Do zobaczenia wieczorem - rzuciłam do reszty i ruszyłam z Alekiem w stronę fontanny. Tam czekał Jace.
Alec szedł pierwszy. Miałam ruszyć za nim, ale ktoś chwycił mnie za łokieć. Nick.
- Jestem z ciebie dumny - powiedział, obejmując mnie z czułością.
- Dziękuję... Jak Tina? - zapytałam, odsuwając się delikatnie.
- Wszystko sobie wyjaśniliśmy - odpowiedział pogodnie.
- Cieszę się. Magnus organizuje dziś wieczorem imprezę, wpadajcie z Tiną.
- Niestety mamy już plany - uśmiechnął się przepraszająco.
- To do zobaczenia innym razem - rzuciłam z uśmiechem.
Byłam już niemal przy Alek'u i Jace'u, kiedy z boku podszedł Sebastian Verlac.
- Wypiękniałaś od naszego ostatniego spotkania - zaczął z charakterystycznym błyskiem w oku. - Masz w sobie ogień. Wojowniczy charakter. Powiedz mi... dlaczego jesteś aniołem, a nie diabłem?
Zamarłam, marszcząc brwi.
- Co? - zapytałam niepewnie.
- Seks nie kojarzy mi się z aniołami, tylko z diabłami. Dlatego to takie... mylące - rzucił z bezczelnym uśmiechem.
Zatkało mnie. Patrzyłam na niego z niedowierzaniem, gdy kontynuował:
- Związek z tobą na dłuższą metę zniszczyłby psychikę. Ale raz na jakiś czas... czemu nie?
Zrobił krok w moją stronę. Wtedy uderzyłam go z całą siłą otwartą dłonią w twarz. Jego głowa odskoczyła w bok, a ja poczułam satysfakcję.
- Rose? Co się dzieje? - Jace stanął obok mnie.
- Dałaś mu... - zaczął Sebastian. - A on cię teraz będzie bronił?
- W przeciwieństwie do ciebie - syknęłam - on wie, co to szacunek.
Jace warknął groźnie:
- Kobiet się nie traktuje jak zabawki, szmatławcu.
Odeszliśmy razem z Jace'em, kierując się w stronę Aleca.
- Co się stało? - zapytał Alec, marszcząc brwi. Zauważyłam aktywną runę słuchu na jego dłoni. Spojrzałam na Jace'a, potem znów na Aleca.
- Słyszałeś wszystko? - zapytałam.
- Niestety - mruknął. - Idziemy?
- Tak - potwierdził Jace. - Ty tworzysz portal czy Magnus?
- Ja. On ma jeszcze kilka spraw.
Weszłam do zaułka, rysując runę w powietrzu.
- Panie przodem - powiedział Jace z rozbawieniem.
- To idź - odparłam z ironią. - No dalej, nie mamy całego dnia.
Wzruszył ramionami i wszedł do portalu. Potem Alec, a na końcu ja. Gdy pojawiliśmy się przed Instytutem, portal zniknął.
W środku zaczepił mnie Max.
- Poćwiczymy razem? No chodź! - zawołał podekscytowany.
- Tylko się przebiorę - odpowiedziałam z uśmiechem.
Wróciłam do pokoju, zmyłam makijaż i przebrałam się w strój do treningu. Razem z Maxem ruszyliśmy na salę, gdzie Izzy ćwiczyła z Sebastianem. Właśnie smagnęła go biczem - chłopak upadł z jękiem. Wybuchnęliśmy z Maxem śmiechem.
Sebastian się podniósł, a ja spojrzałam na Izzy.
- I jak poszła rada? - zapytała, poprawiając włosy.
- Wieczorem organizujemy z Magnusem przyjęcie. Udało się wprowadzić nowe ustalenia dla Podziemnych - odpowiedziałam z satysfakcją.
- No dobra, to co, walczymy? - uśmiechnęła się.
Zerknęłam na Maxa.
- Weź łuk, pokażę ci pewną sztuczkę.
Westchnął teatralnie i ruszył w stronę szafy z bronią. Podeszłam do niego, obserwując, jak próbuje strzelać. Średnio mu szło, ale nie tracił zapału.
- Idę ogarnąć coś do jedzenia - powiedziała Izzy, kierując się do wyjścia.
Skinęłam głową. Sebastian wyszedł zaraz za nią.
CZYTASZ
Nocna Łowczyni
FanficRosamarij Williams - sierota, Nocna Łowczyni o oczach skrywających więcej niż wspomnienia. W wieku piętnastu lat, decyzją Clave, została przeniesiona z Idrisu do Nowego Jorku - miasta, które nigdy nie śpi, tak jak demony, które w nim grasują. Czy zd...
