25

551 24 0
                                        


Gdy skończyłam, wstawiłam czajnik z wodą. Sięgnęłam po drugi kubek, wsypałam do niego kawę i wtedy ktoś wszedł do kuchni.

- Robisz kawę dla mnie? - rozległ się znajomy głos. Odwróciłam się i spojrzałam na Sebastiana.

- Nie,  To dla mnie.-Odparłam wywracając oczami

- Dwie kawy? - dopytał z uniesioną brwią.

- Tak. A co, masz z tym jakiś problem? - rzuciłam chłodno, zerkając na niego przez ramię. W tym momencie czajnik zagwizdał. Wyłączyłam palnik i ostrożnie nalałam wrzątku do kubków. Gdy chciałam przejść, Sebastian stanął mi na drodze.

- Gdzie wczoraj zniknęłaś? - zapytał, patrząc na mnie z zaciekawieniem, a na jego ustach igrał uśmieszek.

- Nie twoja sprawa. A teraz, grzecznie proszę, przesuń się. - Zmierzyłam go wzrokiem. Odsunął się z niegasnącym uśmiechem, a ja westchnęłam w duchu. Ten facet był naprawdę dziwny raz uroczy, raz zaczepny. Ugh.

Weszłam do biblioteki. Przeszłam między regałami i odstawiłam kubki z kawą. Nick siedział przy stole zawalonym aktami przeglądał dokumenty z wyraźnym skupieniem.

- Potrzebujemy jakiejś tablicy - stwierdziłam.

- Jak na komisariacie? - zapytał rozbawiony.

- Tak byłoby najlepiej - odpowiedziałam, kartkując jeden z plików.

- Załatwimy to później -Odparł

Kiwnęłam głową i zagłębiłam się w lekturze. Przez następną godzinę przejrzeliśmy połowę akt. Robiłam notatki. Wychodziło na to, że za młodu Valentine był obsesyjnie ciekawy, dlaczego nie stworzono więcej Nocnych Łowców przy pomocy Kielicha. Później założył Krąg, ukradł Kielich Anioła  a potem zniknął. Jocelyn go zabrała i ukryła.

Skrzypnięcie drzwi wyrwało mnie z zamyślenia.

- Dostałem list z Instytutu w Londynie. Podobno kogoś do nas przysłali - oznajmił Alec, wchodząc do środka.

- Po co? Przecież konsul przydzieliła mnie do tej sprawy! - warknął Sebastian, wyraźnie poirytowany.

- Każda pomoc jest na wagę złota. Co mamy? - zapytał Alec, zerkając na papiery.

- Nic - mruknął Nick z westchnieniem.

Zapadła cisza. Po chwili Alec odezwał się ponownie

- Gdzie są akta Valentina?-Spytał zdziwiony

- Chodź, Nick. Przedstawisz się moim znajomym. - Zabrałam przeglądnięte dokumenty i odłożyłam je przy dużym stole. - Tu masz. Wszystko już przejrzałam.

- Kto to? - zapytał Alec, zerkając na Nicka.

- Nicholas Wayland. Przysłali mnie z Londynu - powiedział z uśmiechem mój towarzysz.

Alec spojrzał na mnie z niedowierzaniem.

- Alec Lightwood-Przedstawił się

- Sebastian Verlac - dodał Sebastian, nieco sztywno.

- Dobra, Nick, chodź. Zostało jeszcze sporo papierów, a chcę to skończyć przed wieczorem - powiedziałam, chwytając go za ramię i ciągnąc do tyłu.

- Nick? - powtórzył Alec, przyglądając się nam z wyraźnym zainteresowaniem.

- Tak, skrót od Nicholas - wyjaśnił spokojnie Wayland.

- Znacie się? - Alec spojrzał na mnie pytająco. W tym momencie puściłam ramię Nicka.

- Tak. Wychowywaliśmy się razem w Idrisie - odpowiedziałam bez zbędnych szczegółów.

- Kto to? - zapytał Jace, stając obok Sebastiana.

- Nicholas Wayland - przedstawił się po raz kolejny mój znajomy. Przewróciłam oczami. To zaczynało być nużące.

- Jace Wayland-Odparł Blondyn

Nick spojrzał na mnie zszokowanym wzrokiem.

- To niemożliwe...-Zaczął Nick

- Mówiłam, że mam rację - uśmiechnęłam się z satysfakcją, obracając scyzoryk między palcami.

- Wytłumaczysz, o co chodzi? - spytał Jace, kierując wzrok na mnie.

Spojrzałam na Nicka. Kiwnął głową.

- Mam teorię na temat Valentina. Potrzebuję tylko potwierdzenia. Nick pomógł mi to wszystko połączyć...-Zaczęłam

„Spróbuj tylko mu coś powiedzieć."

Syknęłam. Na mojej ręce pojawił się krwawy napis "Zamilcz" Chwyciłam się za nadgarstek i cofnęłam o krok. Nick przytrzymał mnie.

- Co się dzieje? - spytał, zaniepokojony.

- Ktoś próbował ją zabić... a teraz to - powiedział Alec, wpatrując się w moją ranę.

Moje oczy nagle zmieniły kolor stały się białe. Zobaczyłam mężczyznę stojącego obok Jace'a z nożem. Bez wahania chwyciłam scyzoryk i rzuciłam, trafiłam napastnik padł na podłogę. Odeszłam od Nicka i przykucnęłam przy ciele.

- Daję ci szansę. Zamilcz, albo zgiń - wysyczał mężczyzna.

„Ktoś chyba psuje plany Valentine'a."

Po chwili poderżnął sobie gardło. Nick odciągnął mnie od ciała.

- Zostaw mnie - rzuciłam i poszłam po swoje notatki. Na szczęście były całe.

Wróciłam do reszty.

- Ma znak Kręgu - powiedział Jace zerkając na ciało

- To jeden z ludzi Morgensterna. Robi się ciekawie - mruknęłam, zerkając w notatki. - Skoro próbują mnie uciszyć, to znaczy, że jestem blisko. Moja teoria o miejscu pobytu Valentina zaczyna się potwierdzać.

Poczułam pieczenie. Spojrzałam na zakrwawioną dłoń. Kucnęłam przy ciele i zabrałam leżącą przy nim broń. Na jej końcu znajdowała się demoniczna krew.

- Co tam masz? - zapytał Sebastian.

- Demoniczną krew, idioto - warknęłam.

„On jest słabszy ode mnie."

- Rose, dobrze się czujesz? - zapytał Nick.

- Świetnie. Bierzmy się za resztę papierów. Jesteśmy blisko - odpowiedziałam i wróciłam do akt.

Resztę dnia spędziłam na przeglądaniu dokumentów i robieniu notatek. Wychodziło na to, że Valentine chłonął wiedzę na temat Kielicha jak gąbka. Poszłam jego śladem. Kielich, jak sądziłam, był kluczem do spełnienia życzenia  ale tylko nad Jeziorem Lyn, w Idrisie. Pewnie tam planował zakończyć swój plan. Dokończyłam notatki. Wszyscy byli pochłonięci pracą. Spojrzałam na zegar zbliżała się dwudziesta.

- Ja już skończyłam - rzuciłam, wychodząc z biblioteki.

W swoim pokoju poprawiłam makijaż, wyprostowałam włosy i przebrałam się. Skórzana spódniczka, czarną bluzkę na ramiączkach, na to skórzana kurtka. Do tego kabaretki i koturny. Wyglądałam jak zwykle seksownie, ale z klasą.

Wzięłam kurtkę chłopaka i wyszłam z pokoju. Na korytarzu zatrzymał mnie Sebastian.

Nocna ŁowczyniOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz