Wpadłam do pokoju Izzy bez pukania. Stała przy otwartej szafie, rozrzucając ubrania na boki z nerwowym pośpiechem.
- Co się dzieje? - zapytałam, widząc jej spiętą twarz.
- Zgubiłam bransoletkę... - mruknęła, nie odrywając wzroku od szuflady. Rozejrzałam się i dostrzegłam znajomy srebrny błysk na szafce nocnej.
- Jest tutaj. - Wskazałam palcem.
Izzy podeszła, zabrała bransoletkę i westchnęła ciężko.
- Max powiedział, że rodzice przyjeżdżają jutro. Muszę wyglądać jak człowiek, a nie jak wrak...
Zauważyłam cienie pod jej oczami, zbyt długą ciszę między słowami. Była wyczerpana.
- Izzy, nie bądź zła... Raphael chce z tobą porozmawiać. W razie czego będę na sali treningowej. - Wysunęłam się z pokoju, zostawiając ich samych.
Wspięłam się wyżej, na ostatnie piętro, i bez zastanowienia weszłam do pokoju Sebastiana. Leżał na łóżku, zapatrzony w sufit jakby próbował w nim znaleźć odpowiedzi.
- Puka się. - warknął, nawet nie podnosząc głowy.
- Idziesz poćwiczyć? - zapytałam. W końcu podniósł się, obrzucając mnie spojrzeniem, jakby mnie dopiero teraz zauważył.
- Zmieniłaś zdanie? - zapytał z niepokojącym błyskiem w oczach.
- Nie. Ale jeśli nie chcesz, nie zmuszam. Pa. - Odwróciłam się na pięcie.
- Poczekaj. Chętnie. Tylko się przebiorę.
Skinęłam głową. Sięgnął do szafy i bez skrępowania zaczął zdejmować ubranie, wybierając nowe spodnie i bluzę. Wyszłam, nie komentując.
Dogonił mnie na korytarzu.
- Powiesz mi, co się stało, czy mam się sam domyślać?
Zatrzymałam się, a moje spojrzenie zderzyło się z jego.
- Clave odsyła mnie z Instytutu. Nie wiem gdzie. Mam dwa tygodnie.
Przez chwilę milczał. W jego oczach pojawiła się znajoma nuta gniewu.
- Będą na tobie eksperymentować?
- Pewnie tak. - mruknęłam, nie próbując nawet ukryć goryczy.
- A Alec? Co on na to?
- "Rozkaz to rozkaz." - Prychnęłam. - Idiotyczna lojalność.
Sebastian nagle objął mnie ramieniem, zaskakująco ciepło jak na niego.
- Nic ci nie zrobią. Nie pozwolę.
Spojrzałam na niego z wdzięcznością.
- Masz rację.
Weszliśmy na salę treningową. Była pusta. Rzuciłam mu krótki uśmiech.
- Dzięki. - cmoknęłam go lekko w policzek.
- A mogliśmy zostać w moim pokoju... - rzucił, uśmiechając się chytrze.
Pokręciłam głową z uśmiechem, sięgając po miecz. Rzuciłam mu drugi.
- Zaczynamy, czy będziesz się na mnie gapić?
Uderzył pierwszy. Odpowiedziałam atakiem. Przez dwie godziny toczyliśmy pełen energii, milczący taniec broni.
W końcu drzwi się otworzyły. Do sali weszli Simon i Raphael.
- Możesz nas odesłać do Magnusa? - zapytał Santiago. Rzuciłam miecz Sebastianowi.
Machnięciem dłoni otworzyłam portal.
- Proszę bardzo. - wskazałam ręką. Weszli pierwsi, a ja za nimi. Wylądowaliśmy w salonie Magnusa. Siedział na kanapie, leniwie obracając kieliszek z winem.
Wróciłam na salę i zamknęłam portal. Alec był już tam - nie sam. Obok niego stała blondynka. Lydia.
Sebastian zniknął. Pewnie poszedł do Clary.
- Musimy porozmawiać o twoim zachowaniu wobec wysłanniczki Clave - zaczął Alec surowym tonem. - Masz ją przeprosić. Natychmiast.
Zmarszczyłam brwi, spoglądając na zadowoloną z siebie Lydię.
- Nie.
- Masz to zrobić. - powiedział przez zaciśnięte zęby. Oczy błyszczały mu gniewem.
- Powiedziałam, że nie. I nie zmienię zdania.
Odwróciłam się, ale nagle poczułam szarpnięcie. Odwróciłam się gwałtownie, wbijając spojrzenie w Aleca.
- Puść mnie. - warknęłam, czując narastający ból w nadgarstku. - Alec, do cholery!
Spojrzał mi w oczy. Puścił. Oddychał ciężko.
- Przyjdź do mnie wieczorem.
Nie odpowiedziałam. Wysunęłam rękę, otworzyłam portal i zniknęłam.
W mieszkaniu Magnusa zapanowała cisza. Zamek zatrzasnął się za mną.
- Miałem zadzwonić. Raphael i Simon poszli po alkohol. Będą za jakieś dwie godziny.
Lustro pękło z trzaskiem. Po moim policzku spłynęła łza.
- Biszkopciku... - Magnus objął mnie bez słowa.
Zaczęłam szlochać. Odsunęłam się, ocierając oczy.
- Nie mów nikomu, że tu jestem. Potrzebuję pobyć sama.
Pokiwał głową, wyraźnie zmartwiony.
- Idź. Odpocznij.
Poszłam do gościnnego pokoju. Zamknęłam się od środka, wyjęłam z szafy koszulę nocną. Weszłam pod prysznic. Ciepła woda zmyła pot i kurz z dnia, ale nie zmyła ciężaru z serca.
Założyłam piżamę i położyłam się do łóżka. Sen przyszedł późno, a razem z nim - łzy.
---
Kiedy się obudziłam, Magnus zostawił dla mnie czerwoną suknię. Ubrałam się, zrobiłam lekki makijaż, włosy pofalowałam. Spojrzałam w lustro - wyglądałam jak kobieta, która ma wszystko pod kontrolą. Kłamstwo.
Wyszłam. Magnus już czekał.
Razem ruszyliśmy na salę.
CZYTASZ
Nocna Łowczyni
FanfictionRosamarij Williams - sierota, Nocna Łowczyni o oczach skrywających więcej niż wspomnienia. W wieku piętnastu lat, decyzją Clave, została przeniesiona z Idrisu do Nowego Jorku - miasta, które nigdy nie śpi, tak jak demony, które w nim grasują. Czy zd...
