Spojrzałam na Aleca.
- Śmierć... nie jest taka zła - wyszeptałam, spoglądając przez okno na niebo przeszywane smugami chmur. - Jest jak sen. Cichy, długi, pełen zapomnienia.
- Rose, co ty mówisz? - Alec zerwał się z miejsca, zaniepokojony.
Wzruszyłam ramionami, nie odrywając wzroku od horyzontu.
- Mówię prawdę. Chciałam odkupić winy, ale przeżyłam... i tego nie zrobiłam. - Głos zadrżał mi w gardle, a złość na samą siebie zakotłowała się w sercu.
- Alec! - wrzasnęła Isabelle, wpadając do pokoju jak burza. - Kielich zniknął!
Zamarłam. A potem wybiegłam z pokoju, serce waliło mi jak młot. Na placu już stali - demony. Ich obecność wypełniała powietrze cuchnącym, piekielnym dymem.
- Przyszliśmy po ciebie - odezwał się jeden z nich, głos miał głęboki jak otchłań. - Lilith chce z tobą rozmawiać. Jej syn... nie żyje.
Demon rozsypał się w popiół. Odwróciłam się powoli - Alec stał za mną, twarz miał bladą.
- Kto zabił Sebastiana?! - warknęłam, szukając znaku nieskończoności. Nie było go.
- Jace. Zgłębił temat... Jonathan od dawna był podejrzany - zaczął Alec, ale w tym momencie coś rozdarło się we mnie. Upadłam na kolana, przeszyta bólem, a w głowie rozległ się przeraźliwy krzyk.
- Rose?! - Alec rzucił się ku mnie.
- Kto go zabił?! - powtórzyłam z pasją rozpaczy.
- Jace.
Krzyk ucichł. Powoli podniosłam się z kolan. Twarz miałam bez wyrazu.
- Wojna to wasze najmniejsze zmartwienie. Lilith tego nie odpuści - syknęłam z gniewem.
- Ma rację. Nie odpuszczę - odezwała się Lilith, która pojawiła się obok mnie, ubrana w czerń, jakby cała zrodzona była z cienia. - Dlatego zabiorę wam ją. Powodzenia z Valentine'em.
- Rose, nie! Dopiero wróciłaś! - Alec złapał mnie za ramię, zrozpaczony.
- I przez waszą głupotę odchodzę - Lilith uśmiechnęła się do mnie. - Po wojnie... może wróci. Jeśli przeżyje w piekle więcej niż dwa tygodnie. A wy? Jeśli przeżyjecie w ogóle.
- Daj mi pięć minut - powiedziałam cicho, spoglądając jej prosto w oczy. - Nie ucieknę. Chcę się pożegnać.
Lilith przez chwilę milczała, a potem delikatnie pogładziła mój policzek.
- Idź, dziecko. Ale jeśli spróbujesz czegokolwiek... będziesz patrzeć, jak giną.
Kiwnęłam głową i zaciągnęłam Aleca z powrotem do Instytutu. W korytarzu dołączyli do nas Jace i reszta.
- Co się dzieje? - spytał zdezorientowany Jace.
- Zabiłeś Sebastiana! - warknęłam, cała roztrzęsiona.
- Jonathana - poprawił mnie chłodno, marszcząc brwi.
- Bo?
- Chciał mnie zabić.
Spojrzałam na Clary. W jej oczach widziałam rozczarowanie. Żal.
- Lilith po mnie przyszła. Clary, jeśli chcesz mi coś powiedzieć, to masz ostatnią szansę.
- Wiedziałaś, że to mój brat. Przyprowadziłaś go tu. Był dobry... a potem, kiedy odeszłaś... zmienił się. - Podeszła do mnie i uderzyła mnie w twarz. - To za to, że to ukrywałaś.
CZYTASZ
Nocna Łowczyni
FanfictionRosamarij Williams - sierota, Nocna Łowczyni o oczach skrywających więcej niż wspomnienia. W wieku piętnastu lat, decyzją Clave, została przeniesiona z Idrisu do Nowego Jorku - miasta, które nigdy nie śpi, tak jak demony, które w nim grasują. Czy zd...
