Rozdział 64

73 10 0
                                    

Zanim słońce zdążyło wzejść, wszystkie klany przygotowywały się do ostatecznej bitwy o Sundari. Krążowniki zdołały wysłać posiłki do wojsk lądowych. 50 dodatkowych czołgów, 20 kanonierek, 30 ciężkich dział i 5 000 żołnierzy. Byli bardziej niż gotowi na atak Imperium i podjęli dodatkowe środki ostrożności, by poradzić sobie z ewentualnymi niespodziewanymi sytuacjami.

Podczas gdy wszyscy się przygotowywali, Alex stał przy wjeździe do miasta i patrzył w niebo, czekając na specjalny ładunek, który miał mu zostać dostarczony. Gdy czekał, usłyszał za sobą kroki i zobaczył idącą w jego kierunku Fennec.

-Szukałam cię.

-Tak, przepraszam. Po prostu czekam na coś, co ma nadejść -odpowiedział Alex.

-Na przykład co?

-Zobaczysz.

W tym momencie pojawiła się kanonierka i wylądowała tuż przed nimi. Z bocznych drzwi pięciu żołnierzy wyciągnęło dużą skrzynię.

-Czy to wszystko? - spytał Alex by potwierdzić swoje zamówienie.

-Tak jest. Zatankowane i gotowe do drogi - potwierdził żołnierz, otwierając skrzynię, w której znajdował się mech bojowy klasy predator.

-A oto i on. Mandaloriański mech bojowy - spojrzał na maszynę Alex.

-Przyprowadzasz machinę wojenną? Myślałam, że walczysz z nami - zdziwiła się Fennec.

-Tak, wiem. Ezra poprosił mnie w ostatniej chwili . Chce, żebym wraz z wieloma innymi mechami walczył na linii frontu, torując drogę drużynie naziemnej, która będzie mogła się zbliżyć - wyjaśnił Alex. Fennec miała zmartwiony wyraz twarzy, wiedząc, że jej nowy mąż będzie na pierwszej linii, podczas gdy ona będzie na tyłach. Alex zauważył jej minę i objął ją ramionami.

-Hej, nie musisz robić takiej miny. Nic mi nie będzie. Ten mech wytrzyma nawet atak orbitalny. Będę bardzo chroniony. Ja też będę ostrożny - pocieszył ją Alex ściskając ją bardziej . Fennec przerwała uścisk i spojrzała na niego.

-Lepiej, żeby tak było. Jeśli nie, będzie mi bardzo bardzo smutno. - powiedziała Fennec, co sprawiło, że Alex się roześmiał.

-Skoro już tu jesteś, może pomożesz mi zabrać tę dziecinkę do innych, żeby już wszyscy wiedzieli , że jestem gotwy - rzekł Alex . Fennec przytaknęła i udała się razem z nim.

Po kolejnym spotkaniu przywódców klanów, na którym omawiano ich ostatnie działania ataku , Ezra i Sabine poszli w stronę garażu, gdzie wszystkie klany pracowały przy maszynach. Zobaczyli, że wszyscy tankują czołgi lub naprawiają je po ostatnich bitwach. W środku znajdowała się większość Klanu Bridger, a Przywódcy klanu zobaczyli Jainę , Sorena i Chelli, którzy pracowali nad maszyną.

-Nie! To nie jest w porządku! Ten idzie tutaj, a tamten tam! - krzyknęła Chelli powoli tracąc nad sobą kontrole.

-Czy na pewno? A jeśli coś się stanie z tym cholerstwem - spytał Soren dla ostrożności.

-Jeśli podłączysz to do rdzenia, broń nie będzie działać, a silnik się zatrzyma. Musisz to podłączyć do mankietów mocy, aby zwiększyć poziom pancerza i broni.

-Ona ma rację - stwierdziła Jaina.

-W porządku. Nie wierzę, że wydajesz mi polecenia w takich sprawach - bruknął Soren pod nosem. Chelli usłyszała to i pacnęła go w głowę.

-Jestem ekspertem w sprawach mechaniki , pracowałam w fabryce TIE, więc w tej kwestii przewyższam cię o głowę - powiedziała z uśmiechem.

-Jaina! Pomóż mi! - Soren zwrócił się do swojej dziewczyny z prośbą o pomoc.

Mando & JediOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz