Wesołych Świąt

1.5K 108 147
                                        

Spotkanie z Pansy było niemal tak samo przyjemne jak to z Ronem. Co prawda na początku Harry czuł się nieco nieswojo. Cały czas miał w głowie tę ich małą awanturę. Ale ostatecznie postanowił zbytnio o niej nie myśleć i nacieszyć się towarzystwem dziewczyny.

Na początku pochodzili po sklepach i kupili jeszcze parę prezentów. Harry znalazł coś dla Rona, natomiast Pansy wybrała podarek dla swojego ślizgońskiego przyjaciela. Dopiero później udali się do Miodowego Królestwa, gdzie dziewczyna kupiła sobie kilka przysmaków, których Potter nie był nawet w stanie przełknąć, a następnie odwiedzili karczmę, w której poruszali wyjątkowo błahe, ale przyjemne tematy podczas rozmowy. Harry wypytał też Pansy o to, jak będą wyglądały święta w jej domu. Gdy dziewczyna mu to tłumaczyła, nie wyglądała na zafascynowaną. Wydawała się wręcz znudzona tym tematem. Wyjaśniła, że najprawdopodobniej będzie je spędzać z najbliższą rodziną, która i tak była wyjątkowo liczna. Odbędzie się wielka i niezwykle uroczysta kolacja, która zdecydowanie nie będzie należała do zbyt przyjemnych, przynajmniej według dziewczyny. Ponadto Pansy nie wykazywała żadnego entuzjazmu na myśl o tym, że będzie musiała spędzać czas ze swoimi kuzynami.

- Najchętniej zostałabym w Hogwarcie - dodała na koniec. - Nigdy tego nie robiłam, ale uważam, że byłoby to znacznie lepsze rozwiązanie.

- Nie przepadasz za swoją rodziną - stwierdził Harry.

Pansy kiwnęła głową. Skrzywiła się lekko.

- Jest dosyć... specyficzna - wyjaśniła. - Nie znoszę ich podejścia do niektórych spraw.

- Pewnie nie spodobałoby im się to, że zadajesz się z Gryfonem - zauważył Harry.

Po tych słowach Parkinson obrzuciła go niezbyt przychylnym spojrzeniem.

- Nic im do tego - odparła szorstko. - To moja sprawa, z kim się zadaję. A zresztą równie dobrze mogą przyczepić się do tego, że spędzam czas z Klaudiuszem. Jego ród nie jest zbyt dobrze postrzegany w naszych kręgach. Ale nie obchodzi mnie to, co sobie o mnie pomyślą. Już nie... - zamilkła na chwilę. - Dlatego nie zwracaj na to uwagi, Harry. Doskonale wiem, o czym sobie pomyślałeś.

Rozmowa o rodzinie dziewczyny nie trwała zbyt długo i skończyła się praktycznie po tym krótkim wywodzie Pansy. Harry podejrzewał, że Parkinson od razu zrozumie, do czego zmierzał, mówiąc o niezadowoleniu jej rodziców. Chciał się upewnić, czy nie zrobi dziewczynie dodatkowej krzywdy, jeśli ostatecznie postanowi się z nią jawnie spotykać. W końcu nie tylko uczniowie czy dyrektor mogli stanowić zagrożenie. Również rodzina Pansy mogła robić pewne problemy. Może i Ślizgonka była twarda, może rzeczywiście opinia rodziców i kuzynów jej nie obchodziła, jednak Harry obawiał się głównie tego, że ci wszyscy ludzie mogli naprawdę uprzykrzyć dziewczynie życie. Nie chciał, żeby Parkinson stała się wyrzutkiem również w swoim rodzie. Kiedy przypominał sobie Lucjusza Malfoya i jego podejście do niektórych spraw, jego stosunek do chociażby Weasleyów, to obawiał się, że rodzice Pansy mogli go bardzo przypominać. A w takim razie po usłyszeniu, że ich córka zadaje się z Gryfonem, a także ze Ślizgonem, którego ród nie cieszy się dobrą sławą, mogliby zachować się naprawdę... różnie, ale ich działania zdecydowanie nie należałyby do zbyt przyjemnych. A tego Harry by nie chciał. Bał się o Pansy. Dziewczyna powiedziała mu, że nie powinien przejmować się tą kwestią, ale wiedział, że i ją powinien wziąć pod uwagę, jeśli będzie chciał podjąć ostateczną decyzję odnośnie ujawnienia jego przyjaźni z Parkinson.

Jednak nie licząc tych kilku niezbyt przyjemnych tematów, ich spotkanie przebiegło naprawdę dobrze. Nikt też nie zwrócił na nich uwagi, tak jak obiecał Tom. Później Harry pożegnał się z Pansy, jeszcze raz podziękował jej za rozmowę, a także obiecał, że po przerwie świątecznej da jej ostateczną odpowiedź dotyczącą ich ujawnienia się. Dziewczyna poprosiła Pottera również o spotkanie w poniedziałkowy poranek, ponieważ tego dnia miała już wyjechać z Hogwartu, a chciała go jeszcze zobaczyć przed wyjazdem. Chłopak oczywiście zgodził się na to. Zdecydowali, że jak zwykle spotkają się przed Pokojem Życzeń.

Zespolone duszeOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz