Pudełko było mokre i powyginane, widniejący na samym środku wielki napis PATCHESI* jakby zapadł się do środka, wszystkie inne zmieniły się w rozwarstwioną mozaikę tektury.
Chociaż wszystko wokół pachniało już mieszaniną Fleur de Soleil i fiołkowej wody toaletowej, kiedy z trudem zsunęła wieko, zapach z nową intensywnością uderzył ją w nos – jak pięść, tak duszny i omdlewająco słodki, że się zakrztusiła. Oczy zaszły jej łzami, których bardzo długo nie była w stanie odmrugać, zupełnie, jakby jej rzęsy też nasiąkły perfumami, ciężkie, gęste i lepkie jak syrop na kaszel.
Zadrapało ją w gardle. Pospiesznie odchrząknęła, odłożyła wieko na łóżko, potrząsnęła pudełkiem i wysypała całą zawartość – też wilgotną – na łóżko. Pionki ślizgały jej się między palcami, kiedy próbowała je pozbierać.
Zupełnie zapomniała, że brakuje jednego z czerwonych, prawie nigdy nie były potrzebne, częściej grał nimi pappa. Nie: „najczęściej", bo n a j c z ę ś c i e j to nikt w ogóle, bo w Potem każdy wolał wrócić do swoich spraw, nawet Anna, która nawet ich nie miała, ale ostatecznie nudzenie się we własnej sypialni było lepsze od płakania w niej po usłyszeniu, że jest nieznośna, bo przecież „mówiłem, że dokończę ten list i przyjdę!", jakby zupełnie zapomniał, że w Przedtem to zbijanie wszystkich po kolei stanowiło dla niego sprawę wagi państwowej.
Zapomniała, że nie grała zielonymi, bo mamma zawsze jako pierwsza wybierała ten kolor, ale to przecież nic nie szkodziło, lubiła żółty, lubiła siedzieć naprzeciwko Elsy, opierać podbródek na brzegu stołu i patrzeć, jak równiusieńko ustawia swoje pionki na starcie i głęboko wzdychać, próbując przesunąć je oddechem, i lubiła, jak siostra się wtedy śmiała, chociaż udawała oburzoną.
Wrzuciła pionki z powrotem do pudełka, otarła dłonie o spódnicę i odwróciła się, żeby podnieść wieko – i wtedy to wróciło, prawdziwe wspomnienie zakopane gdzieś pod warstwami niepamiętania.
Pierwszego popołudnia po swoim debiucie Elsa jest prawie taka sama, sztywna i nieobecna, tylko jakby bardziej wyblakła od środka. A może po prostu bardziej przypomina mammę, z nową broszką pod starą szyją, która stapia się kolorem z koronkowym kołnierzykiem, i całą tą wymuszoną dorosłością czającą się za plecami.
Jej dłonie przez chwilę są zupełnie nagie, bez rękawiczek, bez pierścionków i Anna zastanawia się, czy widzi je takimi po raz pierwszy czy raczej ostatni. Długie paznokcie, prawie niewidzialne obręcze bladych piegów wokół jeszcze bledszych kostek, żyły wdzierające się w rozcięcie rękawa jak odnogi fiordu.
Elsa ukrywa wargi w filiżance, ich zaciśnięty na złotym rancie kształt przypomina uśmiech. Nie rumieni się, bo chyba zwyczajnie nie wie, jak to zrobić, ale Anna jest pewna, że gdyby umiała, byłaby czerwona jak konfitura, bo rodzice są z niej bardzo zadowoleni i wciąż powtarzają, jak dobre wrażenie na carze wywarła. Powiedzieli nawet, że mogą sobie posiedzieć razem w salonie, jeśli chcą. Nie powiedzieli, że w nagrodę, ale dokładnie tak to brzmi.
Tylko dlaczego za dobre zachowanie E l s y nagrodzono A n n ę ?
Wokół nich krótki zimowy dzień pędzi ku wieczorowi, w stronę kolejnego balu. Nie ma czasu, a ona ochotę zapytać o tak wiele rzeczy, przez cały poprzedni wieczór zbierała pytania – przede wszystkim jakie wrażenie Elsa wywarła na c a r e w i c z u , czy to, że wszyscy w kółko powtarzają, jaki jest wykształcony i inteligentny, oznacza tak naprawdę, że jest paskudnie brzydki, czy będzie mogła za niego wyjść mimo, że oboje są następcami tronu dwóch zupełnie różnych państw – w końcu na północy kawałeczek Arendelle styka się z odłamkiem Rosji, czy w ogóle b ę d z i e już mogła wyjść za mąż, bo les règles i te sprawy, o których Annie nic się nie mówi, bo jeszcze jej nie dotyczą, a poza tym, to czy już zawsze będzie spinać włosy tak wysoko, i czy to prawda, że wolno jej było założyć suknię z większym dekoltem, ale za to dużo dłuższą niż do tej pory.
CZYTASZ
Heimr Árnadalr
Fanfiction„Przeszłość ma w zwyczaju powracać. A gdy to nastąpi... musimy być przygotowani". Brzemię klątwy królowej zaczyna ciążyć całemu królestwu. Księżniczka musi walczyć o swoje szczęśliwe zakończenie z dawnymi demonami. Na wydobywcę lodu zostają nałożone...
