Rozdział 44

95 17 0
                                        


Przeszedł przez framugę drzwi. Stał teraz na rozwidleniu korytarza, prowadzącego do Bóg wie dokąd. Postanowił pójść prosto. Wszedł do jednego z otwartych pokoi.

Na biurku leżała tam stara gazeta, z pożółkłymi już stronami. Wziął ją do ręki i przeczytał.

No tak, czyli ten aparat należał do dziennikarza. Się wyjaśniło. Na szczęście nie do przestępcy. Westchnął i wyszedł z pokoju. Wrócił do rozwidlenia dróg i tym razem skręcił w lewo. Znowu zobaczył otwarte drzwi. Znów wszedł i zaczął się rozglądać.

Na biurku leżały sprawozdania medyczne. Zaczął je czytać.

„06.01.1952/Nr 43

RAPORT MEDYCZNY NT. STANU GÓRNIKÓW

LEKARZ PROWADZĄCY:

Dr N.H.F Bowen

RAPORT MEDYCZNY

Raport nt. Stanu zdrowia dwunastu górników przyjętych do placówki po zawale w kopalni i akcji ratunkowej, które miały miejsce w Blackwood Pines.

ROZPOZNANIE WSTĘPNE:

Przyjmując dwunastu pacjentów do placówki medycznej w sanatorium, spodziewaliśmy się ludzi skrajnie wycieńczonych, zdezorientowanych, wychudzonych i umierających z głodu. Na szczęście stan zdrowia górników wydaje się stosunkowo dobry, nie stracili na wadze, najprawdopodobniej udało im się znaleźć w kopalni jakieś zapasy żywności. U kilku starszych mężczyzn, zgodnie z przewidywaniami, stwierdzono zaburzenia czynności układu oddechowego, a także objawy zapalenia płuc.

Trwające 23 dni uwięzienie odbiło się na ich psychice, niektórzy członkowie grupy doznali szoku związanego z powrotem do cywilizacji i ponowna adaptacja sprawia im problemy. Choć ich fizyczny stan zdrowia jest znacznie lepszy niż oczekiwano, wydaje się, że czas spędzony w kopalni odcisnął piętno na pozostałych aspektach zdrowia.

LECZENIE:

Ze względu na delikatny charakter niektórych pacjentów zdecydowaliśmy się odciąć skrzydło A sanatorium. Ewaluacja psychologiczna zostanie przeprowadzona tak prędko, jak to możliwe. Pacjenci z zaburzeniami czynności układu oddechowego zostali poddani bronchoskopii, przepisano im także streptomycynę. Pozostali znajdują się pod ścisłą, 24-godzinną obserwacją.

Podpisano

Dr Nicholas Henry Fowlis Bowen"

Skończywszy odłożył kartkę na swoje miejsce i ruszył w dalsze zwiedzanie. Po chwili schodził już po schodach. Znalazł się w piwnicy. Przy ścianie zauważył furtkę, za którą stał stolik, a na stoliku siedziało jakieś ptaszysko. Szybko je spłoszył. Okazało się, że w drewno wbita była maczeta. Zakrwawiona maczeta... gdyby nie to, że miał zabójcę na plecach, pewnie by go to przeraziło, ale w zaistniałych okolicznościach nadawała się ona na wspaniała broń. Otworzył furtkę, przeszedł.

- O kurde! – krzyknął.- Ohyda. – powiedział tak i ją szybko wyciągnął, wkładając ją za pasek.

Wszedł teraz do małego pomieszczania, gdzie wisiała zasłona. Kurdę! Mam nadzieję, że nic tam nie ma. Odsłonił ją wolno...

-Oż cholera...

I CO BY BYŁO GDYBY...

Until DawnOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz