Przeszedł przez framugę drzwi. Stał teraz na rozwidleniu korytarza, prowadzącego do Bóg wie dokąd. Postanowił pójść prosto. Wszedł do jednego z otwartych pokoi.
Na biurku leżała tam stara gazeta, z pożółkłymi już stronami. Wziął ją do ręki i przeczytał.
No tak, czyli ten aparat należał do dziennikarza. Się wyjaśniło. Na szczęście nie do przestępcy. Westchnął i wyszedł z pokoju. Wrócił do rozwidlenia dróg i tym razem skręcił w lewo. Znowu zobaczył otwarte drzwi. Znów wszedł i zaczął się rozglądać.
Na biurku leżały sprawozdania medyczne. Zaczął je czytać.
„06.01.1952/Nr 43
RAPORT MEDYCZNY NT. STANU GÓRNIKÓW
LEKARZ PROWADZĄCY:
Dr N.H.F Bowen
RAPORT MEDYCZNY
Raport nt. Stanu zdrowia dwunastu górników przyjętych do placówki po zawale w kopalni i akcji ratunkowej, które miały miejsce w Blackwood Pines.
ROZPOZNANIE WSTĘPNE:
Przyjmując dwunastu pacjentów do placówki medycznej w sanatorium, spodziewaliśmy się ludzi skrajnie wycieńczonych, zdezorientowanych, wychudzonych i umierających z głodu. Na szczęście stan zdrowia górników wydaje się stosunkowo dobry, nie stracili na wadze, najprawdopodobniej udało im się znaleźć w kopalni jakieś zapasy żywności. U kilku starszych mężczyzn, zgodnie z przewidywaniami, stwierdzono zaburzenia czynności układu oddechowego, a także objawy zapalenia płuc.
Trwające 23 dni uwięzienie odbiło się na ich psychice, niektórzy członkowie grupy doznali szoku związanego z powrotem do cywilizacji i ponowna adaptacja sprawia im problemy. Choć ich fizyczny stan zdrowia jest znacznie lepszy niż oczekiwano, wydaje się, że czas spędzony w kopalni odcisnął piętno na pozostałych aspektach zdrowia.
LECZENIE:
Ze względu na delikatny charakter niektórych pacjentów zdecydowaliśmy się odciąć skrzydło A sanatorium. Ewaluacja psychologiczna zostanie przeprowadzona tak prędko, jak to możliwe. Pacjenci z zaburzeniami czynności układu oddechowego zostali poddani bronchoskopii, przepisano im także streptomycynę. Pozostali znajdują się pod ścisłą, 24-godzinną obserwacją.
Podpisano
Dr Nicholas Henry Fowlis Bowen"
Skończywszy odłożył kartkę na swoje miejsce i ruszył w dalsze zwiedzanie. Po chwili schodził już po schodach. Znalazł się w piwnicy. Przy ścianie zauważył furtkę, za którą stał stolik, a na stoliku siedziało jakieś ptaszysko. Szybko je spłoszył. Okazało się, że w drewno wbita była maczeta. Zakrwawiona maczeta... gdyby nie to, że miał zabójcę na plecach, pewnie by go to przeraziło, ale w zaistniałych okolicznościach nadawała się ona na wspaniała broń. Otworzył furtkę, przeszedł.
- O kurde! – krzyknął.- Ohyda. – powiedział tak i ją szybko wyciągnął, wkładając ją za pasek.
Wszedł teraz do małego pomieszczania, gdzie wisiała zasłona. Kurdę! Mam nadzieję, że nic tam nie ma. Odsłonił ją wolno...
-Oż cholera...
I CO BY BYŁO GDYBY...
CZYTASZ
Until Dawn
FanfictionKiedy grupa przyjaciół Ashley, Sam, Jessica, Emily, Matt, Mike, Chris i Josh wracają do miejsca tragicznego zdarzenia, które miało miejsce rok wcześniej. Nie wiedzą co ich czeka. Czy to przypadek, zemsta, chora gra, a może przeznaczenie. Podczas tej...
