Perspektywa Petera Parkera
Po skończeniu projektu siedzieliśmy na łóżku wymieniając się zdaniami o Avengers.
-Najnudniejszy z nich? - Spytałem a ta chwile się zastanawiała
-Kapitan Ameryka-Odpowiedziała lekko się uśmiechając
-Moim zdaniem Hulk, a najlepszy?-Zapytałem patrząc w jej szmaragdowe oczy
-Iron Man jest bardziej rozgarnięty od reszty-Stwierdziła zerkając na mnie
-Tu się zgadzam - Dziewczyna uśmiechnęła się do mnie
Po jakimś czasie włączyliśmy film blondynka zasnęła na moim ramieniu. A ja zacząłem rozmyślać o tym co mi powiedziała, byłem wtedy w klubie jako Spider-Man ale ona o tym nie wie. Chciałbym jej to powiedzieć ale Stark wściekł by się z tą myślą zasnąłem.
********
Obudziłam się rano wtulona w czyjś tors. Otworzyłam oczy widząc Parkera pewnie zasnęliśmy na filmie stwierdziłam patrząc na zegarek za godzinę zaczyna się szkoła.
Szturchnęłam chłopaka przez co ten zmrużył oczy.
-Peter wstawaj za godzinę szkoła - Ten przewrócił się na drugi bok, a ja poszłam do łazienki wziąć prysznic i się przebrać.
Gdy z niej wyszłam Parker siedział na łóżku kończąc rozmowę telefoniczną.
-Dove śniadanie!!! - Krzyknęła mama z dołu
-Parker chodź - Pociągnęłam go za rękę do wyjścia
-Muszę wracać ciocia się martwi-Odpowiedział zmartwiony
-Zjesz i pójdziesz znając moją mamę zrobiła śniadanie też dla ciebie - Ten uśmiechnął się do mnie..
-Zgoda
Siedzieliśmy przy stole jedząc naleśniki a moja mamusia rozmawiała sobie z Parkerem, a bardziej go przesłuchiwała na co tylko pokręciłam głową.
-Czyli robicie projekt jakiejś elektrowni Dove coś wspominała ale nie mówiła, że pracuje z takim przystojniakiem - Parker o mało co nie zadławił się sokiem
-Mamo - Jęknęłam - Nie męcz go-Ta wywróciła oczami uśmiechając się
-No dobrze jak chcesz
********
Po śniadaniu Parker wyszedł mówiąc, że dzisiaj nie będzie go w szkole. Pożegnaliśmy się a gdy miałam wychodzić mama mnie zatrzymała.
-Podwiozę cię
-Dzięki
Gdy byłyśmy w samochodzie mama zadawała mi pytania czy to mój chłopak. Oczywiście zaprzeczyłam zgodnie z prawdą, od jakiegoś czasu chciałam porozmawiać z nią o ojcu i musiałam to zrobić przed weekendem. Bo wtedy zamierzałam odwiedzić bazę super bohaterów.
-Mamo?-Spytałam
-Tak słońce?-Spojrzała na mnie wracając wzrokiem na drogę
-O której kończysz w piątek pracę?-Może za wcześnie na rozmowę o ojcu spróbuje poszukać czegoś w rzeczach mamy.
-Będę koło 23 a co? Masz jakieś plany z Peterem? - Spytała unosząc brwi do góry
-Nie z resztą to tylko znajomy jeden z wielu-Zaczęłam a ta mi przerwała
-Żadnego znajomego nie przenocujesz oraz nie wpuścisz do swojej oazy spokoju kochanie możesz mi o wszystkim powiedzieć - Zaczęła
-Chce zrobić babski wieczór z Sofie o ile wróci do piątku
-Pewnie nie ma sprawy-Stwierdziła uśmiechając się do mnie
******
Nadszedł ostatni dzień szkoły dzisiaj mieliśmy zaprezentować projekt przed komisją z Parkerem nie rozmawiałam ponieważ miało go nie być do końca tygodnia w szkole. Podobno zachorował ale ja wiem co mu jest. Chcę po prostu odpocząć od bycia Spider-Man'em.
Znajdowałam się na sali razem z Ned'em komisja chodziła i sprawdzała projekty.
-Dobrze kogo my tu mamy? - Spytał ciemnoskóry mężczyzna w okularach
-Jestem Dove Cameron robiłam pracę razem z Ned'em Leeds'em i Peter'em Parkerem który dzisiaj jest nie obecny z powodu choroby.-Odparłam uśmiechając się
-Dobrze zaprezentujcie się-Przedstawiłam mu swoją prezentację a Ned naszą mini elektrownie facet kiwnął głową idąc do innych stanowisk.
Po szkole weszłam szczęśliwa do domu. Nasza makieta wygrała w dłoni miałam 200dolarów które schowałam do skarbonki. Mamy nie było już w domu wiem powinnam z nią porozmawiać, ale to ją przytłoczy postanowiłam wrócić do swojego wcześniejszego pomysłu i przeszukać dom.
********
Praktycznie nic nie znalazłam, została mi tylko piwnica do której weszłam. Przeglądając pułki wyjęłam z niej jedną książkę a półka się odsunęła. Weszłam do pomieszczenia zapalając lampkę wyglądało to jak laboratorium w koncie stał regał do którego podeszłam. Przeglądałam książki aż natknęłam się na pamiętnik mamy zaczęłam go czytać a po moich policzkach spłynęły łzy. Mój ojciec żyje to Steven „Steve" Rogers. A mama to przede mną ukrywała w książce znajdował się test na ojcostwo oraz mój akt urodzenia zabrałam je wyłączając światło i zamykając wejście.
********
Od kilku minut siedzę w pokoju i nie dowierzam z tego pamiętnika wynika, że jestem córką kobiety posługującej się magią oraz super bohatera Nowego Jorku Kapitana Ameryki...
CZYTASZ
Obca
ФанфикшнMieszkała z matką w Nowym Jorku. Od roku szukała bazy Avengers. Przez co wracała wieczorami do domu tłumaczyła się wtedy, że musiała się przejść i pomyśleć. Nie chciała żeby matka dowiedziała się o jej poszukiwaniach. A szczególnie o tym co odkryła...
