Szok. To chyba dobre określenie uczucia jakie towarzyszyło każdemu zebranemu wokół.. no oprócz Deatona, który był szczęśliwy i zadowolony. Ten plan był niebezpieczny. Nie było gwarancji na powrót Alex... ale jednak się udało i nie było sensu roztrząsać co mogło się wydarzyć.
Evans stanęła dumnie przed Monroe. Tak, jak ona to zrobiła w jej domu, tuż przed postrzałem.
- Miło cię znowu widzieć. - odparła Alex. Założyła dłonie za plecami i wpatrywała się w przeciwniczkę.
- Nie jesteś nieśmiertelna. - rzuciła Monroe kręcąc głową. Wyciągnęła pistolet, ale nie zdążyła nic więcej zrobić, bo Alex wykonując półobrót skutecznie pozbyła się broni, która w efekcie wylądowała kawałek dalej na ziemi. W tym czasie równie szybko zareagował Liam i doskoczył do kobiety unieruchamiając jej ręce. Siłą sprowadził ją do parteru powodując, że kobieta uklękła.
- Wiesz, że dzisiejszego dnia to wszystko się zakończy? - zapytał Scott stając obok przyjaciółki.
- Zawsze ktoś będzie chciał was zabić. Moje nauki nie zostaną zapomniane! - łowczyni rzucała się i szarpała. - W końcu komuś się uda!
- Zabiłaś setki nastolatków przez podejrzenia. Kto jest większym potworem? Ja czy ty? - zapytała pradawna. Monroe nie zdążyła jej odpowiedzieć. Przerwał jej wystrzał broni. Alex rozejrzała się wokół, a łowczyni w tym czasie udało się uciec. Stanęła obok swoich ludzi, którzy mierzyli w stado.
- Nikt nie oberwał, spokojnie. - odezwała się cicho Lydia widząc zdezorientowanie przyjaciółki.
- Co robimy? Atakujemy? - zapytał Isaac widząc, jak łowcy powoli się zbliżają.
- Nie. - odparł Scott. - Nie załatwimy tego siłą.
- Słyszysz sam siebie? - uniósł powiekę Theo.
- Mamy plan. - odparła Alex patrząc w jego stronę.
- Tak samo szalony jak poprzedni? - rzucił Raeken unosząc głos.
- Jakbyś mógł na mnie nie krzyczeć byłoby super.
- Uspokójcie się! - powiedział Liam. - Kłótnie w niczym nam nie pomogą. Mówcie, co robić. - ostatnie zdanie skierował do Alf.
- Udawać, że się boicie. - odparł Scott i klęknął na ziemi zakładając dłonie na karku.
- Śmierć nie zawsze jest rozwiązaniem. - dodała Alex i zrobiła to samo. Stiles, Lydia i Malia spojrzeli na siebie, ale finalnie również znaleźli się na ziemi.
- Mam nadzieje, że macie coś więcej w zanadrzu.. - rzucił cicho doktor i klęknął. Theo, Isaac i Liam nie byli zbyt chętni do takich rzeczy. Woleli walkę, ale rozumieli, że na pewno jest jakiś plan i nie chcieli go psuć.
Łowcy spojrzeli zdziwieni na stado. Raczej nie spodziewali się takiego obrotu sytuacji. Monroe zmarszczyła brwi uważnie obserwując każdego z osobna. Coś było nie tak. I owszem, było.
Ciemność wokół rozjaśniły niebiesko czerwone światła. Na leśnej dróżce — jedynym dojeździe na teren — pojawiły się policyjne radiowozy wraz z pojazdem szeryfa.
- Podzwoniliśmy w parę miejsc. - powiedziała uśmiechnięta Alex. Agenci federalni z Rafaelem McCallem na czele i szeryf Stilinski ze swoimi podwładnymi otoczyli łowców.
- Rzucić broń! - padł rozkaz. Wszyscy za wyjątkiem Monroe odłożyli broń i założyli ręce za głowy, jak jeszcze przed chwilą stado. Łowczyni nadal stała z wymierzonym pistoletem, ale słowa blondynki tak bardzo utkwiły jej w głowie, że nie potrafiła strzelić. Kto jest potworem? Ona czy stado nadnaturalnych istot? Odpowiedź była tylko jedna. Ludzie. To ludzie są potworami, a ona jako przysłowiowy przywódca tej grupy — była najgorsza. Puściła broń, która swobodnie opadła na ziemię.
- Brawo. - szepnęła cicho w stronę stada i wyciągnęła dłonie ku szeryfowi. Przegrała. I pogodziła się z tym. Wydawało jej się, że jedynym wyjściem jest śmierć, a oni ograli ją i załatwili więzienie na całe życie. Kwestią czasu będzie, gdy powiążą morderstwa nastolatków z nią.
Łowcy zostali zabrani, a wszyscy uwięzieni zostali uwolnieni i zabrani do domów.
- Dzięki za reakcje. - powiedział Scott w stronę ojca. Od tego momentu zaczęły się rozmowy, ale Alex nie chciała w nich uczestniczyć. Podeszła do miejsca, gdzie stała gorzelnia. To tam Scott został Alfą. To tam zrozumieli kim oboje są. To tam uczyła się z Deucalionem. A teraz.. to miejsce przepadło.
- Próbuje być na ciebie zły. Chce być na ciebie zły. I nie potrafię. - ze wspomnień wyrwał ją głos Theo. Mężczyzna stanął naprzeciw niej. Ciężko mu było pojąć co tak właściwie wydarzyło się w ostatnich godzinach.
- A co czujesz? - zapytała przełykając ślinę.
- Spokój, szczęście, ulgę. Sam nie wiem. Na pewno cieszę się, że tu jesteś ale jednocześnie mam ochotę coś ci zrobić za ten idiotyczny plan.
- Racja, był fatalny ale udało się. Monroe i reszta odpowiedzą za swoje czyny, a nastoletni nadnaturalni są bezpieczni. - odparła.
- Dlaczego zawsze ty.. - westchnął Theo i zbliżył się do kobiety aby ją do siebie przytulić. Blondynka wtuliła się w jego klatkę piersiową i zamknęła oczy. Czuła, że była we właściwym miejscu.
----
Enjoy!
V.
CZYTASZ
Sacrifice || Theo Raeken
Hombres LoboAlexandra Evans - na pozór niczym nie wyróżniająca się nastolatka, która na co dzień chodzi do szkoły, odrabia lekcje i jest chodzącym przykładem dla młodszych roczników. Kto by pomyślał, że wraz ze Scottem i resztą przyjaciół spotykają się po noca...
