This hole in my heart is proof of life
Milena
Choć podejmowaliśmy ryzyko zwlekając, nie mogliśmy tak od razu narazić Harry'ego na długą podróż. Dlatego zostaliśmy w chatce, do której przywiózł nas Calum, jeszcze przez kilka dni.
- Michael nie wie gdzie się znajdujemy. Pewnie myśli, że wróciliśmy do Londynu. Powinno być bezpiecznie - powiedział pierwszego wieczora. Harry spał w sypialni, a reszta zajęła miejsca w salonie. Kornelia i Louis na fotelu, przytuleni szczelnie, Calum na kanapie, zerkający zazdrośnie co chwilę w ich stronę i ja na krześle, opatrywana przez Eda, który palącymi środkami dezynfekował moje rany na policzku i plecach.
- Michael miał też nie wiedzieć o twojej zdradzie, a tu psikus - zakpił Louis, na co Calum rzucił mu mordercze spojrzenie.
- Małe niepowodzenie w planie. Więcej ich nie będzie. - warknął przez zaciśnięte zęby. Louis uniósł tylko brwi, jakby mu nie wierzył, ale już się nie odezwał.
- Milena... - w salonie rozbrzmiał cichy głosik Kornelii. Spojrzałam na nią, z uśmiechem czekając na dalsze słowa - Dobrze się czujesz? - zapytała. Przytaknęłam, a potem syknęłam cicho, gdy Ed przyłożył, nasączoną jakimś lekiem, watę do dolnej części szramy na plecach, pozostawionej przez nieznajomego.
- Tak. Teraz najważniejsze jest zdrowie Harry'ego - odparłam, patrząc na medyka z wyrzutem. Wyszczerzył zęby wyraźnie zakłopotany.
- Nie mówię tylko o twoich ranach... - mruknęła Kornelia i schowała nos w burzy różowych włosów. Zacmokałam z dezaprobatą i uniosłam jedną brew.
- Jeżeli zamierzasz przeprowadzić na mnie terapię podobną do tych, które prowadziłaś na praktykach w poprawczaku, to zapomnij - zażartowałam, ale ona wciąż patrzyła na mnie z wyczekiwaniem. Westchnęłam ciężko i pozbyłam się uśmiechu z twarzy. - Jest w porządku. Jedyne co teraz czuję to szczęście, że Harry przetrwał i został uratowany. Że jest w dobrych rękach - tym razem spojrzałam z wdzięcznością na Eda.
- Do usług - powiedział, mrugając do mnie i opuścił wreszcie moją świeżą koszulkę, przygładzając ją nieco - Wszystko gotowe. Nie mogę obiecać, że nie zostaną blizny. Wręcz przeciwnie - oznajmił, schodząc nieco z wesołego tonu. Kiwnęłam głową i mu podziękowałam.
- To nic. Ważne, że żyjemy. A z twarzą poradzę sobie makijażem - pokazałam mu język.
- Jesteś naprawdę silna. - zauważył Calum z podziwem. Wzruszyłam ramionami.
- Nie bardzo. Jeszcze przed chwilą musiałeś mnie wyprowadzać z pokoju Harry'ego, bo nie mogłam przestać ryczeć. - czułam się zażenowana. Miałam być silna. Silna dla Harry'ego, który teraz potrzebował największego wsparcia.
- Każdy inny człowiek w twojej sytuacji wyglądałby okropnie. Prawdopodobnie wciąż siedziałby i płakał. Ty zamiast tego potrafisz nawet zdobyć się na żarty - zdziwiłam się, że Louis tak łatwo zgadzał się z Calumem.
- To nic. Jak mówiłam, jestem po prostu szczęśliwa, że Harry jest bezpieczny - odparłam i zgarnęłam ze stołu talerz z makaronem, który pół godziny temu został przygotowany przez Kornelię. Pierwszy raz, od prawie trzech tygodni, jadłam coś smacznego.
Trzy tygodnie... Będąc w niewoli miałam pewność, że minęły dopiero dwa. Musiałam zupełnie stracić poczucie czasu. Tym bardziej czułam ból w sercu na myśl o torturach Harry'ego. On pewnie liczył każdy dzień, czekał na śmierć. W jego przypadku ta przyniosłaby mu ulgę. Gdyby nie Calum...
YOU ARE READING
Through The Dark
FanfictionCo się dzieje, gdy podczas zwykłego urodzinowego wypadu poznajesz z przyjaciółką dwóch przystojnych, bezczelnych i bogatych mężczyzn? Twoje życie zmienia się całkowicie i to niekoniecznie na lepsze. Właśnie znalazłaś się przed wyborem między uczucie...
