46. Let's have a little more of that swingin' today.

807 28 8
                                        

Rozdział dedykujemy naszej kochanej Tali (@No_Maybe_Yes), tęsknimy za Tobą, wariatko! (Jesteśmy pewne, że rozdział Ci się spodoba ;>)

Ale to nie wszystko! Kolejna dedykacja leci do Anetki! (@AnziBirds)! Wspaniałej współlokatorki i sąsiadki! :D 

Są to dwie osóbki, które stały się inspiracjami do stworzenia postaci Phoebe i Caroline! Bez nich TTD nie byłoby takie samo! 

Loffciamy, dziewczyny! 

A. <3 & M. xx

Let's have a little more of that swingin' today. *

Milena


       Co się dzieje, gdy Harry Styles ma zbyt dużo pieniędzy, czasu i wygranych w wyścigach na swoim koncie? Organizowana jest impreza, oczywiście. I to nie byle jaka impreza. Harry Styles zażyczył sobie imprezy w stylu lat 30. Jakby widmo wojny, prohibicja w Ameryce, segregacja rasowa i szowinizm nie były wystarczającymi powodami, by wybrać inną erę. 

        Kremowa prosta sukienka z frędzlami wisiała na oparciu krzesła w mojej sypialni, czekając aż ją założę. Kornelia kupiła wcześniej piękne wsuwki z piórami, które wpięłam we włosy, ułożone w idealne fale. Nałożyłam odpowiadający latom trzydziestym, delikatny makijaż i przełożyłam sukienkę przez głowę. Idealnie dopasowała się do mojego ciała, a frędzle kołysały się zadziornie, iskrząc w świetle. Przejrzałam się w lustrze i uśmiechnęłam z zadowoleniem. Było idealnie. Jedyne czego mi brakowało to pewnego przystojnego gentlemana u boku. 

        Wyszłam z sypialni, przygładzając lekko frędzle, nieprzyzwyczajona do dyndających fragmentów, przyczepionych do mojego odzienia. Kornelia uśmiechnęła się szeroko na mój widok. Miała podobną sukienkę, choć jej była w kolorze pudrowego różu. Oczywiście nie byłaby sobą, gdyby nie dodała do niej kilku, moim zdaniem, kiczowatych dodatków, dodających strojowi nieco grounge’owego pazura. Czarne bransoletki i kolia na szyi oraz ciemny, po części zdarty lakier na paznokciach nijak się miały do lat trzydziestych, za to świetnie pasowały do Kornelii. 

        - To jedziemy! - przyklasnęła w dłonie i zadzwoniła mi nad uchem kluczykami Audi Louis’ego. Zbyt zajęci przygotowaniami do imprezy i biznesami, o których nie miałam pojęcia, Harry i Louis nie byli w stanie nas odebrać. 

        - Pierwszy raz na lewostronnym ruchu?- zapytałam, patrząc na przyjaciółkę podejrzliwie. Parsknęła śmiechem i machnęła na mnie niedbale ręką. 

        - Oczywiście, że nie! Pamiętasz, jak Louis’emu puściły szwy? Opowiadałam ci, że wiozłam go do mieszkania - odparła, zatrzaskując za nami drzwi wyjściowe mieszkania. 

        - Och świetnie. Jedyna praktyka jaką miałaś to pędzenie po drogach w celu uratowania życia swojego faceta… - mruknęłam z wyczuwalną obawą. Kornelia przekręciła oczami i zarzuciła swoją różową czupryną, którą jeszcze dzisiejszego ranka doprowadzałam do odpowiednio landrynkowego odcienia.

        - Jesteś w bezpiecznych rękach - powiedziała, gdy dotarłyśmy do grafitowego Audi. 

        Droga minęła spokojnie, choć nie obyło się bez codziennych londyńskich korków. Kornelia przez całą drogę nie mogła przestać zachwycać się samochodem, wykrzykując z entuzjazmem jak “gładko jedzie” “cudownie mruczy” i “ostro hamuje”. W końcu ziewnęłam ostentacyjnie, próbując przekazać jej, że nie rozumiałam owej miłości do motoryzacji, a ona wtedy oderwała jedną dłoń od kierownicy, by pokazać mi środkowy palec i powróciła do swojego wzdychania nad wspaniałością Auta Louis’ego. Na szczęście już po kilkunastu minutach znalazłyśmy się na parkingu przed posiadłością Harry’ego. 

Through The DarkStories to obsess over. Discover now