2. Milena

808 47 1
                                        

                                             I hate a man like you!

       Uśmiechnęłam się, gdy moja przyjaciółka utarła nosa temu zarozumiałemu dupkowi. Zobaczyłam jednak, że jej żart musiał mu się spodobać, bo w jego oczach zatliły się wesołe ogniki i ujrzałam rząd białych równych zębów. Przedstawili się sobie, a ja mogłam dosłownie wskazać moment, w którym Kornelia poczuła sympatię do tego roześmianego typka. Zdziwiła mnie jej początkowa, przesadnie nieśmiała postawa. Zwykle była osobą niezwykle głośną i dowcipkującą, i choć wśród chłopaków nie czuła się zbyt komfortowo, nigdy nie osiągnęło to takiego poziomu jak dzisiaj. Cieszyłam się, że powoli wracała do starej siebie. 

      W przeciwieństwie do szklanki Kornelii, moja była wciąż pełna. Nie odważyłabym się wypić drinka tak szybko jak ona. Nie teraz, gdy obok mnie siedział zabójczo przystojny posiadacz pięknych szmaragdowych oczu, który aktualnie ponownie zaczął bawić się moimi włosami. 

      - Znam teraz imię Twojej przyjaciółki, ale nie znam Twojego. - niski głos zabrzmiał w moich uszach jak najpiękniejsza muzyka. Spojrzałam na niego z psotnym uśmiechem. Kącik jego ust uniósł się nieznacznie, a oczy skanowały moją twarz, zatrzymując się na chwilę na wargach. Serce zabiło mi mocniej, gdy przypomniałam sobie jego próbę pocałowania mnie przy barze. Duma nie pozwalała mi na takie zachowania, lecz pełne różowe wargi przyciągały co chwilę mój wzrok. Przyłapałam się na tym, że znów zaczęłam się w nie wpatrywać, więc szybko się otrząsnęłam i upiłam łyk drinka. 

      - I co w związku z tym zrobimy? - odpowiedziałam zawadiacko i zaczęłam bawić się słomką, nieprzerwanie wyciągając i z powrotem zanurzając ją w alkoholu. Poczułam jak delikatnie pociągnął jeden kosmyk moich włosów, a następnie pochylił się, prawie dotykając ustami mojego ucha. 

      - Może mi je zdradzisz - szepnął, a jego duża dłoń powędrowała na moje udo. Przyjemny dreszcz przebiegł po moim kręgosłupie, a oddech nieznacznie przyspieszył. Odchrząknęłam cicho, chwyciłam dwoma palcami jego nadgarstek i przeniosłam go na skórzaną kanapę. Gardłowy cichy śmiech ogarnął wszystkie moje zmysły, lecz starałam się zachować spokój i nie dać po sobie poznać, co ten mężczyzna robił z moim ciałem. Byłam wybredna, to prawda. Często uciekałam od związków i szukałam wad w każdym nowo poznanym mężczyźnie. W tym momencie jednak, żadna z nich nie przychodziła mi do głowy. Choć mężczyzna machał mi przed oczami zbytnią pewnością siebie i bezczelnością, w jakiś dziwny, niezrozumiały dla mnie sposób, nie przeszkadzało mi to zupełnie. Czy byłam tak płytka, że ignorowałam je tylko ze względu na jego piękny wygląd? Nie... To nie mogło być to. Coś tkwiło w tym zielonookim diable. Jakaś tajemnicza energia, która przyciągała mnie do niego jak światło ćmę. 

      Ocknij się, Milena! To wredny facet, który myśli, że może zdobyć każdą. Zachowaj godność i odsuń się od niego! - słyszałam ten irytujący głosik gdzieś w tyle mojej podświadomości i wiedziałam, że miał rację. Spojrzałam w oczy Hazzy - jak nazwał go jego kolega - i zaraz tego pożałowałam. Szmaragd wwiercał się w moją duszę, jakby chciał wyczytać odpowiedź z moich myśli. Przez te wszystkie przemyślenia prawie zapomniałam, że coś właśnie próbował ze mnie wyciągnąć. Kiepski z niego detektyw, skoro potrafi rozproszyć przesłuchiwaną osobę przy pierwszej lepszej okazji. 

      Postanowiłam przybrać pokerową twarz i nie dać się więcej zwieść typowemu flirciarzowi. Zwróciłam się frontem do baru, założyłam nogę na nogę i poprawiłam ponownie spódniczkę, gdy odsłoniła zbyt dużą część uda. 

      - Jeśli zasłużysz to się dowiesz - powiedziałam, starając się brzmieć jak najbardziej obojętnie. Ponowny śmiech tuż przy moim uchu, a potem uczucie ciepła, gdy jego język owinął się wokół płatka na kilka sekund. Wciągnęłam gwałtownie powietrze i odwróciłam głowę, ponownie patrząc mu prosto w oczy z wyrazem szoku na twarzy. Mrugnął do mnie w pół uśmiechu, a potem wyprostował się i opadł na oparcie. Wziął szklankę do ręki i zanim upił łyk usłyszałam ciche: 

Through The DarkWhere stories live. Discover now