A lover on the left, a sinner on the right*
Milena
Dwa dni wcześniej...
Karolina nie zamierzała dłużej zostać w Polsce, więc Harry i Louis zarezerwowali jej miejsce w samolocie wylatującym jeszcze dzisiaj po południu. Domyślałam się, że dziewczyna chciała jak najszybciej wrócić do, potrzebującego jej, Liama. Byłam ciekawa w jakim stanie znajdował się teraz ten nieszczęsny mężczyzna. Postanowiłam sobie, że gdy tylko znajdę się znów w Londynie odwiedzę go jak najszybciej. Wiązało się to z poproszeniem Karoliny o jego adres, ale jej reakcja, gdy udałam się do niej z ową prośbą była jak najbardziej pozytywna. Uściskała mnie mocno i uśmiechnęła się z wdzięcznością, a potem zapisała adres Liama, który schowałam od razu do portfela.
Pomachałyśmy z Kornelią Karolinie, gdy przeszła przez odprawę, na co ta odpowiedziała nam wysuniętym w górę kciukiem, po czym zniknęła za rogiem. Uśmiechnęłam się słabo, myśląc nad tym, że za dwa dni to ja będę przechodzić przez owe bramki. Decyzja, która podjęta była wyłącznie w afekcie, ciągnęła się teraz za mną, przywołując sprzeczne myśli. Kornelia tryskała szczęściem, nie odstępowała Louis’ego na krok, ja natomiast unikałam Harry’ego jak ognia. Nie chciałam, by myślał, że zrobiłam to dla niego. O nie. Zrobiłam to, by polepszyć swoją jakość życia. Zrobiłam to, bo pragnęła tego Kornelia, bo spełni to nasze marzenie o mieszkaniu w Londynie. Ale na pewno nie zrobiłam tego dla Harry’ego.
Oszukujesz samą siebie, Smyk. Wiesz doskonale, że Styles był głównym powodem, słyszałam denerwujący głosić, gdzieś z tyłu głowy. Otrząsnęłam się szybko z tych myśli i spojrzałam na Kornelię, która chwytała właśnie dłoń Louis’ego i kierowała się do wyjścia z małego poznańskiego lotniska. Harry już przestał próbować mnie dotykać. Od czasu naszej rozmowy, która odbyła się cztery dni temu unikałam bliskości z nim, jak ognia. Powoli zaczynałam żałować, że tak niewiele potrzebował, by przekonać mnie do podjęcia tej lekkomyślnej decyzji. Moment, w którym straciłam panowanie nad sobą przechylił szalę. Moment, w którym spojrzał na mnie z tak głębokim uczuciem, taką tęsknota. Czy to możliwe, że był to ten sam facet, który w czasie naszego pierwszego spotkania bezczelnie zasugerował, że z łatwością wskoczę mu do łóżka?
Ruszyłam za różową czupryną, pozostawiając Harry’ego za sobą. Usłyszałam jego przeciągłe westchnienie, a potem odgłos powolnych kroków. Odruchowo odwróciłam się w jego stronę, by pochwycić tęskne spojrzenie. Przeniosłam pospiesznie wzrok na jakiegoś faceta, idącego obok Harry’ego. Czy mi się przewidziało czy on właśnie się zaśmiał? Mój wzrok ponownie padł na wysokiego mężczyznę. Patrzył w podłogę, uśmiechając się krzywo. Gdy zauważył, że wpatruję się w niego z wyrazem szoku na twarzy, przyspieszył kroku, by zrównać się ze mną.
- Wiesz, że długo to nie potrwa, prawda? - zapytał, a ja nie miałam pojęcia, o co mogło mu chodzić. Zmarszczyłam brwi, patrząc na niego, jak na idiotę.
- Nie rozumiem? - odpowiedziałam szczerze, próbując zwiększyć dystans między nami. Nie pozwolił na to. Położył rękę na moich plecach, a ja poczułam tysiące gorących iskierek wychodzących z tego miejsca.
- Możesz mnie unikać, możesz być obrażona, ale w końcu się poddasz - szepnął mi do ucha, a ciepły oddech owiał skórę mojej szyi, przyprawiając mnie o ciarki. Poruszyłam nerwowo ramionami i wyplątałam się z jego objęcia.
YOU ARE READING
Through The Dark
FanfictionCo się dzieje, gdy podczas zwykłego urodzinowego wypadu poznajesz z przyjaciółką dwóch przystojnych, bezczelnych i bogatych mężczyzn? Twoje życie zmienia się całkowicie i to niekoniecznie na lepsze. Właśnie znalazłaś się przed wyborem między uczucie...
