40. A Co Tu Się Wyprawia

59 0 0
                                        

*Martyna*
Idę z Wojtkiem za rękę. Ubrał sobie okulary przeciwsłoneczne a ludzie z bazy się patrzą. Otworzyłam bazę i weszliśmy.
*Wojtek*
- Ooo Dawno cię nie widziałem - Góra. - Myślałem, że cię zmienili
- żaden inny nie daje rady. - mówię i ściągam okulary.
Przyszła Martyna przebrana.
- jesteś na mnie skazany z dniem kiedy mnie poznałeś - mówi
- raczej ty na mnie - mówię
Śmiejemy się.
Usiedliśmy i ją przytulam.
Chce ich sprowokować.
Dzwoni mój telefon. Sara.
- co się stało, że do mnie dzwonisz?
- potrzebuje podwózki
- wezwij taksówkę - mówię i się rozłączyłem. Martyna się śmieje.
Dzwoni jeszcze raz. Już nie odebrałem.
Teraz dzwoni Ola.
- Co tam Oluś? - pytam
- Maja ma gorączkę. - mówi
- dużą? - pytam
- 38
- co się dzieje - Martyna
-  Maja ma gorączkę
- syrop jest u góry.
Piotrek zaraz powinien wrócić
- nie dzwoń. Ogarnę - Ola
Martyna dzwoni do Piotrka.
- no gdzie jesteś? - pyta
- wracam do domu
- to kup syrop na gorączkę - Martyna - i wracaj szybko.
- ok - mówi
Rozłączyła się
- Martyna. Mówiłam żebyś go nie
goniła -  Ola
- nic mu nie będzie - Martyna - niech podkręci ogrzewanie.

***
*Piotrek*
- jestem - mówię jak wszedłem do domu.
- przepraszam. - Ola - mówiłam żeby cię nie goniła
- spokojnie - mówię - dałaś jej już?
- nie bo nie mogę znaleźć.
Odkręciłem syrop i nabrałem do strzykawki.
- Maja proszę - mówię - słodki. Obiecuje
Podałem Małej syrop.
- nie wierzę. - Ola - uspokoiła się
- będzie marudna - mówię i podkręcam ogrzewanie i wziąłem kocyk. Przykryłem ją.
- niech się wygrzeje - mówię
- dziękuję - Ola
- nic nie zrobiłem - mówię - kawy?
- chętnie - mówi
Zrobiłem kawy i zmywam po śniadaniu.

***
*Wojtek*
Martyna usnęła do mnie przytulona.
- padła - Wiktor
- no ładnie - mówię
- 00 do 001
- co tam - mówię do radia
- macie gości. - mówi - uważajcie
Zsunąłem Martyne i poszedłem do okna.
- przyjąłem - mówię i patrze na zegarek. Za 10 minut kończy dyżur.
Przeładowałem broń i wyszedłem z bazy. Nikogo nie ma. Wróciłem do bazy.
- i co? - Wiktor
- ukryli się - mówię - chcą mnie zaskoczyć

Po chwili skończyli dyżur. Martyna się przebrała.
- poczekaj - mówię - przeszkolenie
- oho - Martyna - co jest?
- jak wyjdziemy. Mogą nas otoczyć.
Może się wydarzyć wszystko. A mogą po prostu nas tylko obserwować. Co by nie było. Biegniesz do domu. Nie oglądasz się za mną. Tylko biegniesz.
- ale...
- będę za tobą - mówię i zakładam jej kamizelkę kulo odporną i bluzę która ma chronić.
- to nie dobry pomysł żeby ona biegła - Wiktor
- ma biegnąć. Na rogu czeka na nią tata Oli. On cię weźmie do auta i tam będziesz bezpieczna.
- a ty?
- a ja do was dołączę - mówię - o mnie się nie martw. Ja jestem uzbrojony. Tu chodzi o ciebie.
- czemu nie mogę iść z tobą? - mówi
- bo nie wiem ilu ich jest. - mówię - jeśli zaczną atakować. Biegniesz. Jeśli nic nie robią. Idziemy normalnie
- yhym
Przeładowałem broń i wychodzimy.
Ja idę pierwszy i się rozglądam. Nie ma nikogo.
Przytulam Martyne i dalej obserwuję.
Oberwałem w plecy.
- teraz - mówię - leć
Biegnie a ja za nią.
*Wiktor*
Martyna biegnie a do Wojtka strzelają.
On za to strzela do tych z przodu.
- cholera. On się wykrwawi - mówię
- on jest uzbrojony - Tomek -
- oddał Martynie Kamizelkę.
*Martyna*
Jestem już w aucie a Wojtka nie ma.
- Wojtek gdzie jesteś?
Słyszymy strzały.
- jedź z nią - Wojtek
- podjadę po ciebie - Tata Oli - zapnij pasy
- nie - Wojtek - jedź z nią
Podjechaliśmy po Wojtka. Biegnie w naszą stronę. Otworzyłam mu drzwi i wsiadł. Zamknął drzwi a ja go oglądam i przytulam.
- nic mi nie jest - mówi i mnie przytula.
- na pewno. Widziałam, że oberwałeś. Dużo razy.
- mam strój. Mi nic nie jest -mówię - tu chodziło o ciebie.
- dlaczego tak daleko zostałeś w tyle?
- bo mnie zatrzymał Wiktor. Chciał mi pomóc. Myślał, że krwawie - mówię - chyba zapomniał kim jestem.
Po chwili byliśmy w domu.
- już wporządku - mówię do Martyny i ściągam jej bluzę i kamizelkę. - jesteśmy w domu.
Piotrek przybiegł ją przytulić a Ola do mnie.
- spokojnie - mówię - nic mi nie jest. Wszystko się odbiło. Strój akceptuje.
- jak usłyszałam, że się po ciebie wrócili...
- zatrzymał mnie Wiktor. Dostanie normalnie opieprz.
- chciał cię ratować - Piotrek
- nie może - mówię
Po chwili przyszli wszyscy z bazy.
Wystraszeni.
- oddychajcie - mówię - jest cała i zdrowa.
- a ty?
Załamałem się.
- ile razy mam powtarzać, że ode mnie wszystko się odbija. Nawet dziury nie ma. Nie wykrwawie się. Spokojnie.
Zjedliśmy obiad i dziewczyny poszły na górę.
- źle to wyszło - mówię
- wszystko wporządku. - Piotrek - Jesteście w domu.
- nie - mówię - straciłem ją z Pola widzenia.
- ale ojciec Oli ją przejął
- a jakby go tam nie było?
- był. Daj spokój. Lepiej wyszło niż ostatnio. A byłem ja i był on. Oboje trafiliśmy do szpitala a nic nam nie było.
- właśnie o to chodzi - mówię i patrze na Wiktora - rozumiem, że chciałeś mi pomóc. Bardzo dziękuję. Ale po pierwsze mam ten strój. Po drugie nie możesz mi przeszkadzać. Nawet jakbym krwawił, nie możesz mnie zatrzymać. Tak Jak zrobiłeś to dzisiaj. Narażasz siebie. Nie miałeś nawet kamizelki. Gdyby chcieli było by po tobie. A ja mam obowiązek za nią biec nawet jak się wykrwawie. To ślubuje. Będę chronił do ostatniej kropli mojej krwi. Ja nie miałem pewności czy za zakrętem na pewno na nią czeka. Czy go zastrzelili a w aucie jest ktoś inny.
- to my mamy patrzeć i ci nie pomóc
- możecie mi pomóc jak opadne na ziemię. Wtedy się wybronię czemu mnie z nią nie było. A dzisiaj? Gdyby coś jej się stało ja trafiam do pudła. Bo nic mi nie jest.
- jej też nic nie jest
- i to mnie ratuje
- dobrze wyszło. Nie Martw
Się - Piotrek - nie myśl. Bo zwariujesz. Zawsze Możesz myśleć co było gdyby, ale po co? Po co skoro jest w domu. Cała. Wróciła z tobą. Po co linczować się głowie jak wyszło idealnie. Z przodu nie miała nikogo. Ty osłaniałeś ją z tyłu. Była ubrana. Wszystko przemyślałeś.
Idź do niej. Zobacz. Nic jej nie jest.
Dziękuję.
Zawołał Martyne.
- co tam?
- ktoś potrzebuje żebyś go przytuliła - Piotrek
Przytuliła mnie.
- co ci się dzieje? - pyta
- nic - mówię
- yhy. - mówi - nie myśl. Zapomnij. Wszystko ok.
Objąłem ją i czuje ich wzrok. Dała mi buziaka.
- luz braciszku. - mówi i włożyła mi do ust ciastko. - mniam
Zaczęliśmy się śmiać.
- no - Piotrek - utul. Wycałuj. Nakarm. Bo się obwinia
- kto? - Martyna na mnie patrzy - no nie. O co? Następnym razem idę koło ciebie.
- nie. Dobrze było - mówię - zajęli się mną a ty pobiegłaś
- no. Szybko zmieniasz zdanie - mówi
Zaczęliśmy się śmiać
- już Ci przeszło? - pyta
- tak. - mówię i ją przytulam
- to dobrze. Bo będziesz musiał mnie obronić za chwilkę.
- coś zrobiła? - Piotrek
- zamknij oczy. Oddychaj - mówię - to tylko sen
Po chwili puka kurier z paczkami. Osłaniam Martyne która podpisuje.
A kurier wnosi kartony.
Piotrek tylko się oparł i patrzy na mnie i na Martyne.
Kurier poszedł.
- do garażu - Martyna
- ekhem - Piotrek
- na górze masz wolne pokoje... - mówię
Piotrek na mnie patrzy
- tak - Martyna.
Martyna bierze te letkie a ja te cięższe i zanosimy na górę.
- wporządku? - pyta
- tak - mówię - już tak.
Przytuliła mnie.
- gdybyś potrzebował rozmowy to mów.
Ola też na pewno cię wysłucha.
- wiem wiem. - mówię
- nieźle mnie zmierzyli jak dałaś mi buziaka
- musi do nich dotrzeć, że rodzeństwo daje sobie buziaki.
- raczej to się nie stanie
Zaczęliśmy się śmiać.
Zeszliśmy na dół.
- możesz się rozebrać - Martyna - pozwalam
- ok - mówię
Poszedłem się przebrać i wróciłem. Maja płaczę więc się po nią wróciłem. Ola do mnie przyszła. Przebieram maje.
- co tam Oluś? - pytam
- kłócą się o tego buziaka
Śmiejemy się.
- o rany - mówię - to kiedy rozwód?
- jak najszybciej - mówi
Musnąłem jej usta co odwzajemniła.
Nakarmiła małą.
- przejdziemy się na spacer, co?
- nie wiem czy to dobry pomysł - mówi - polują na ciebie
- nie na mnie - mówię - na nią. Po prostu chcieli mnie zatrzymać.
- yhym
- mam kamizelkę pod koszulką. Czy teraz będziesz spokojniejsza?
Podniosła mi bluzkę.
- akceptuje - mówi
Zaczęliśmy się śmiać.
Ubrałem marynarkę i wziąłem małą na ręce.
- ale miała gorączkę - mówię
- to nic. Musi się przewietrzyć - mówi
- ok - mówię
Zeszliśmy na dół.
- ogłoszenia parafialne - mówię - my wychodzimy. Jakby coś to dzwońcie.
Tuptuś nie wychodź sama. Jak już weź sobie gościa z pod bramy i SMS do mnie.
- nie wypuszczę jej - Piotrek - easy
- to chciałem usłyszeć - mówię
- ej - Martyna
Wziąłem wózek i Wyszliśmy z domu.
Objąłem ją i dałem buziaka.
- czy wszystko wporządku? Potrzebujesz porozmawiać? - pytam
- wszystko wporządku - mówi - po prostu się wystraszyłam. Zrobili alarm, że oddałeś Martynie kamizelkę. Że obrywasz. I miałam czarne myśli. Jeszcze jak usłyszałam, że się po ciebie wracają.
Przytulilem ją.
- jestem tutaj - mówię - jestem.
- nie wiem co bym wtedy zrobiła gdyby cię nie było.
- nie myśl o tym - mówię - możesz być spokojna. Jak z nią wychodzę. Zawsze wrócę. Nie wiedziałem czy wrócę tylko wtedy jak wyjeżdżałem. I dlatego tak spieprzyłem żeby być tutaj. Przy was.
Żebyś była spokojniejsza i zasypiała przy mnie. Żebyś czuła, że nie jesteś sama. Mój mały Olafku.
Uśmiecha się.
Dała mi buziaka.

In my Dreams 3Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz