124. Gdzie Tuptuś?

22 1 0
                                        

*Wojtek*
Ogarniamy z Olą sprawy ślubu. Przy tym świetnie się bawiąc. Datę już mamy. Została cała reszta.
- gdzie my znajdziemy sale na dwa miesiące przed
- przekupimy - mówię i się śmiejemy.
Jedziemy do sali która nam się najbardziej podoba.
Po chwili byliśmy na miejscu.
- tu by były piękne zdjęcia - Ola
- i będą - mówię - patrz i się ucz
Weszliśmy do środka.
- dzień dobry. Chciałbym rozmawiać z szefem.
- dzień dobry. Oczywiście. Proszę usiąść. Zaraz do państwa podejdzie.
Usiedliśmy i się rozglądamy.
- Kowal. Tu jest jakby luksusowo.
- nie martw się maleńka. Stać nas na to
- maleńka
Śmiejemy się
Po chwili przyszedł szef.
- Witam państwa. W czym mogę pomóc?
- chcielibyśmy zorganizować wesele.
- dobrze. Muszę sprawdzić termin. Kiedy?
- za dwa miesiące
- 26 czerwiec?
- dokładnie
- to mamy problem. Przed chwilą była para i miała się zastanowić do jutra.
- a my jesteśmy zdecydowani - mówię - co mam podpisać?
- słucham?
- w tym momencie jestem gotowy zapłacić panu zadatek
- ale to nie etyczne
- a ma pan pewność, że się odezwą?
A my tutaj. Zdecydowani i gotowi.
A tak może pan zostać na lodzie.
- ale na pewno?
- tak
- no dobrze. Ale jeszcze nie przedstawiłem państwu oferty.
- samo miejsce nas zauroczyło.
To my słuchamy.
Śmiejemy się.

***
Wypisujemy zaproszenia. Zostało jeszcze 20.
- przerwa? - pytam
- skończymy to - mówi
- a potem? Buzi?
Śmieje się.
- Buzi - mówi
Uśmiecham się.
Skończyliśmy i musnąłem jej usta.
Przytuliła się do mnie.
Dałem jej buziaka w czoło.
- będą wszyscy w szoku- Ola
- oj. Wytłumaczy się im.
Twojego brata jakoś strawie ten drugi raz w życiu.
Śmiejemy się.
- jak się czujesz? Miałeś odpoczywać a ja cię męczę...
- wszystko dobrze - mówię
- widzę że cię boli - mówi
- nie boli
- tylko napierdala?
Śmiejemy się.
- po prostu za dużo się śmieje.
Wstała i podała mi lek i poszliśmy się położyć.

***
*Piotrek*
Martyna zasłabła. Eryk zdążył ją złapać.
Wróciłem z wezwania.
- zasłabła nagle - Wiktor - ale jest z nią kontakt.
- dajcie jej oddychać - mówię a oni się odsuwają. Podszedłem do niej bliżej.
- co tam młoda? - pytam i daje jej buziaka.
- nie wiem - mówi
- próbujemy wstać?
- yhym
- to pomału - mówię i podaje jej rękę. Usiadła.
Podałem jej wodę i pije małymi łykami.
Zmierzyłem jej ciśnienie. Podałem jej łagodniejszy lek.
- jedziemy do domu. - mówię
- yhym
Poszedłem z nią do szatni i ją przebieram. A potem siebie. Chwieje się na nogach.
Chwyciłem ją. Łza jej poleciała.
- będzie dobrze. Zobaczysz - mówię i jej wycieram.
Wziąłem ją na ręce i idziemy z Erykiem do auta.
- nie powinna iść do szpitala? - Eryk
- zaraz jej powinno przejść - mówię
- ok.
Otworzył nam drzwi.
Wsiedliśmy a on prowadzi.
I po chwili byliśmy w domu.
Położyłem ją do sypialni.
Ściągnąłem jej buty i daje jej buziaka.
Odprawiłem Eryka do domu i położyłem się obok niej.
- zdrzemnij się - mówię i przykrywam ją kołdrą
- co mi jest?
- za bardzo się przeciążyłaś - mówię
- jakoś zawsze tak pracuje
- ale najwidoczniej chciałaś iść do Wojtusia
Śmiejemy się.
- nie martw się na zapas. - mówię - wszystko będzie dobrze.
Dałem jej buziaka i zamknęła oczy.

***
Robię obiad i idzie Wojtek z Olą.
- już tyle godzin?
- 11 jest dopiero - mówię
- gdzie Tuptuś? - Wojtek
- śpi - mówię
- co jej jest?
- mam nadzieje że po prostu się przeciążyła.
Ale jutro idziemy do lekarza.
- czy mam spierdolić Eryka? - Wojtek
- nie no. Raczej to nie jego wina.
- i tak to sprawdzę
Sprawdza kamery z bazy. Eryk ją prowadzi na kanapę.
- widzisz. Sama zasłabła.
- widzę - mówi
- zazdrościła ci Wolnego - Ola
- ja bym jej oddał.
Śmiejemy się.

***
*Wojtek*
Piotrek pojechał po dzieci i przyszła ekipa z bazy.
- lepiej wyglądasz - Wiktor
- spałem pół dnia - mówię i się uśmiecham.
Poszedłem kuknąć do Martyny.
Wstaje.
- cześć Tuptuś - mówię
- cześć - mówi i wstaje i leci na łóżko.
- pomalutku. - mówię - pomogę ci.
Podniosła się a ja ją chwyciłem i idziemy pomalutku.
- gdzie chcesz iść? - pytam
- do łazienki - mówi
- oki
Idziemy pomału. W łazience ją Ola przejęła.
- nic jej nie przeszło - Wiktor
- przejdzie jej - mówię - zaraz ją nakarmimy.
Ola otworzyła drzwi i trzyma Martynę.
Przejąłem ją i prowadzę na krzesło. Usiadła a ja podałem jej wodę.
- więc mówisz że jutro oglądamy film? - mówię - ciasteczka mamy.
Śmieje się.
- ich wygonimy na dyżur. Tak.
- a takiego - Ola - jeszcze coś nabroicie
- oj tam. Będziemy grzeczni.
Śmiejemy się.
- jadłaś ty coś dzisiaj? - pytam
- nie
- co?
- jadłam - mówi i się śmieją.
- teraz to cię mogę udusić wiesz?
- za dużo świadków - mówi i się śmiejemy.
- a co ty taki elegancko ubrany? - Martyna
- Żona mnie na spacer zabrała
- jeszcze nie żona - Ola - jeszcze jestem wolna
Śmieją się.
- ja też jestem wolny? - pytam a Martyna mnie złapała za ucho. - ał ał ał
Śmieją się.
- ja tylko pytam - mówię
Śmiejemy się.

***
Siedzimy wszyscy.
- Ogłoszenia Parafialne - mówię - 26 czerwca wszyscy macie wolne. Tak. Nie dziękujcie.
- a pracować będą ufoludki - Wiktor
- krasnoludki. - mówię
Śmiejemy się.
- a po co?
- bierzemy ślub - Ola
- tak. Wcześniej nie było - mówię
Śmiejemy się.
Daliśmy im zaproszenia.
- ale w tym roku?
- ehe - mówię
Śmiejemy się.
- zdążycie ze wszystkim?
- tak. Większość jest już ogarnięta.
Dzwoni Oli telefon. Odebrała i odstawiła telefon bo jej braciszek wrzeszczy i wszystko słychać.
- halo? Jesteś tam?
- daj - mówię a ona mi dała
-halo...
- za halo to w mordę walą. Czego chcesz?
- daj mi Olke
- kogo? - pytam
- Ole
- a będziesz na nią darł mordę czy nie?
Śmieją się.
Ola mi wzięła telefon i poszła.
- kto to? - Piotrek
- jej braciszek - mówię
- to ona ma brata?
- ma - mówię
Idzie Ola.
- zaraz wracam - mówi
- a ja? - pytam
- rozniesiesz go - mówi a oni się śmieją.
- będę grzeczny - mówię i się uśmiecham.
Śmieją się.
- czemu ja ci nie wierzę?
- nie dotknę go. Obiecuje - mówię
- to on się gwałtownie przybliży?
Spuściłem głowę i się śmieją.
Poszła ubierać buty a ja piszczę.
- zostajesz - mówi
- dlaczego?
Załamała się.
- dobra chodź - mówi
Ubrałem szybko buty i wziąłem kurtkę.
Śmieją się a my wyszliśmy z domu.
Objąłem ją i dałem jej buziaka.
- on chce wiedzieć gdzie jest ojciec
- to się dowie - mówię - nie stresuj się
Po to idę z tobą.
- będziesz grzeczny?
- oczywiście
Śmiejemy się.
Po chwili byliśmy. Siedzi i się patrzy.
- dłużej się nie dało? - pyta
- trochę mieliśmy do przejścia - Ola
- dobra. Do rzeczy. Gdzie jest ojciec?
- w więzieniu - Ola
- co? - pyta
- ukartował śmierć naszej córki, nasz ślub. Przez tyle lat nas oszukiwał. - Ola
- czemu nic nie dzwonisz?
- mieliśmy do ciebie jechać i zaprosić na nasz ślub.
- drugi?
- tamten jest nie aktualny
- ok. - mówi - ale prowadzę cię do Ołtarza
Ola patrzy na mnie.
- dla mnie ok - mówię
- ok
Przytulili się. Dała mu zaproszenie. Pogadaliśmy trochę i wracamy do domu. Łzy jej lecą.
Stanąłem. Patrzy na mnie.
Przytuliłem ją i dałem jej buziaka.
Uśmiechnęła się.
- przepraszam
- przyjmuje - mówię
Śmiejemy się

In my Dreams 3Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz