80. Ja Mam Kilka Oblicz

38 0 0
                                        

*Piotrek*
Przyjechałem do szpitala. Ludzie z bazy stoją przed salą.
- co tak późno? - Wiktor
- dzieci musiałem ogarnąć. - mówię i chce wejść na salę, ale mnie chwycił.
- patrz co on robi - mówi a ja patrzę. Wojtek karmi Martyne
- nie zaczynaj. - mówię
- otwórz oczy. Pewnego dnia ci ją zabierze
- puknij się w łeb - mówię i wchodzę na salę. - siemanko
- siemanko - mówią
Dałem Martynie buziaka.
- widzę, że śniadanie zjedzone - mówię
- no dopiero teraz mogła - Wojtek
- patrz co mi zrobili - Martyna pokazuje ile razy ją kłuji
- ojej - mówię i ją przytulam - przepraszam, że tak późno, ale miałem bunt w domu.
Zaczęliśmy się śmiać.
- pewnie są wystraszeni
- wszystko im wytłumaczyłem - mówię a ona poprawia mi kołnierzyk.
Śmiejemy się.

***
Wzięli ją na badania a my czekamy przed gabinetem.
- jak było w nocy? - pytam
- wporządku. Nic jej się nie działo.
Franek zaglądał co godzinę. - Wojtek
- możesz jechać do domu się wyspać - mówię
- niestety nie mogę. Stary musi mnie zmienić. - mówi
- fakt - mówię
Śmiejemy się.
- ale ty też nie wyglądasz na wyspanego.
- nie zmrużyłem oka przez całą noc.
-  jak było z moją żoną?
Śmiejemy się a ludzie z bazy się krzywo na nas patrzą.
- myślę, że jej się podobało - mówię
- no ba - mówi - nas wygonili a oni...
Kopnąłem go.
Śmiejemy się.
- aaa, że tak? - pyta - luz. Wychowam jak swoje
- pojebany - mówię
-dziękuję - mówi.
Śmiejemy się.
- co jej teraz robią? - Wiktor
- RTG, potem tomografię, potem spirometrię. Potem ma przerwę na obiad. - mówię
- a kiedy kawusia? - Wojtek
- nie piłeś?
- ciekawe kiedy. Od rana ją badają. Krew jej dwie godziny pobierali. Dopiero nie dawno śniadanie zjadła
- a ty? - pytam.
- razem z nią. Przecież mnie karmiła
Śmiejemy się.
Przyniosłem mu kawę z automatu.
- pij - mówię
- dodałeś truciznę? - pyta
- nie. Jesteśmy w szpitalu. Za szybko by ci pomogli. A szkoda marnować
Śmiejemy się
- wy się śmiejecie a ona tam cierpi
- wątpię. Ma przystojnego lekarza - Wojtek
- i ja go nie widziałem? - pytam
- no słuchaj. Z całym szacunkiem, ale ty już młody nie jesteś. A ten doktoreczek...
Ale luz. Blondynek. A tuptuś nie gustuje w blondynach
- skąd ty takie rzeczy wiesz? - pytam i się śmieje.
- za dużo byś chciał wiedzieć - mówi i pije kawę.
Dzwoni jego telefon.
Odebrał i rozmawia.
- notuje tu - mówię - poczekaj
Pokazuje mi środkowy palec.
- za co ja ci płacę - mówię
- nie ty - mówi jak skończył - tylko prokurator Krzysztof Kubicki.
Zaczęliśmy się śmiać
- Twój kochany tatuś - mówię
- weź - mówi
- a Martyna wyczuła już, że go coś nie lubisz.
- wiem. Palnęło mi się przy niej - mówi
- coś ty jej powiedział
- jakoś zeszliśmy na temat czemu nie powiedział nam o tym wcześniej i ona. Wypomniemy mu? A ja. Bez zastanowienia. Mówię, że robię to za każdym razem jak mówi do mnie synu
- i chuj - mówię - czar prysł
- no. - mówi - Wojtuś wpadł
Zaczęliśmy się śmiać.
- ale ile można? - pyta
- długo wytrzymałeś - mówię
- no nie? - pyta - rok chyba udawałem, że wszystko git. Kocham cię tatusiu
Śmiejemy się.
- a co ci mówiła? - pyta
- pytała czy coś się stało między tobą a tatusiem a ona o tym nie wie
Powiedziałem, że masz żal, że nie przyznał tego wcześniej
- żalu może nie - mówi - bo ja miałem świetnego ojca. I tego nie żałuję. Ale drażni mnie to jak on synku. Co u ciebie?
- pamiętam jak chciał cię odsunąć ode mnie bo sprowadzę cię na złą drogę?
- no. To teraz pewnie się w grobie przewraca
Zaczęliśmy się śmiać
- z charakteru jesteś do niego podobny
- jak byłem mały to chciałem być taki jak on. Zakładałem jego mundur, buty i strzelałem z zabawki do mojej ekhem siostrzyczki.
Zaczęliśmy się śmiać.
- a jak teraz na to patrzę to jednak nie.
Jego praktycznie nie było w domu. Ile mama łez za nim wylała jak nie dawał znaku życia od miesięcy.
- ale widać, że ci brakuje tego
- przyzwyczajenie - mówię - piw paw sayonara.
Zaczęliśmy się śmiać.
- no. Lubiłem to. Ale Ola potrafiła cały miesiąc przepłakać. A Teraz jest spokojniejsza. Wie, że wrócę.
- wróciłbyś do tego?
- nie zadawaj mi takich pytań
Zaczęliśmy się śmiać.
- już wróciłem - mówię - ale tylko na terenie Polski
- Ola wie?
- wie - mówi
- a ja ciulu? - pytam
- już wiesz - mówi
Zaczęliśmy się śmiać
- czyli nigdzie nie lecisz
- no lecę. Ale nie za granicę. Tylko po Polsce. I wracam albo w tym samym dniu albo na następny.
- a już cię miałem pochwalić, że długo wytrzymujesz.
- ja jestem narwany - mówi - ja potrzebuje adrenaliny. Tego strachu w oczach jak mnie widzą...
- kogo ja dopuszczam do mojej żony
Zaczęliśmy się śmiać
- też byś to polubił - mówi - nie namawiam
- płakały by oby dwie
- raźniej by im było - mówi
Śmiejemy się.
- Piotrek nie - Wiktor - ty masz być przy Martynie
- i tak nie może. Ma za brudno w papierach
- ty też
- ale ja obiecałem psychologowi, że nikogo nie zastrzelę bez przyczyny.
- tymczasem Wojtuś oczami zabójcy. Celujący do każdego kogo spotka na drodze.
Śmiejemy się
- nie masz dość udawania Wojtusia Aniołka
- A ty? - pyta - ja cię człowieku nie poznaje
- wzajemnie - mówię
Śmiejemy się.
- ja nikogo nie udaje. - mówi - ja mam Kilka oblicz.
Słodki Wojtuś tuptusia
Zły Wojtuś tuptusia
Kowal tuptusia
- to do tuptusia a jak jej nie ma
- to zależy jak ktoś mnie wkurwi
- Wojtek trzeźwy
Wojtek najebany
Wojtek wkurwiony
Kowal
Kowal wkurwiony
Kowal zabójca
Zaczęliśmy się śmiać.
- każdego dnia inny - mówi. - co się patrzycie? Na razie poznaliście do Wojtek wkurwiony.
- najebanego cię nie widzieli.
- jak to nie? - pyta - a. Dziewczyny nie
- to Kowal jest jeszcze gorszy niż Wojtek wkurwiony?
- nie chcecie go poznać - mówię
- a co? - przybliżył się do mnie - boisz się Kowala?
Zaczęliśmy się śmiać.
- już dawno go nie było
- wkurw mnie a go zobaczysz
Zaczęliśmy się śmiać
- ale, że ty tak nad sobą panujesz - mówi
- lata praktyki żeby mi zaufała
- no gdyby mnie znała wcześniej miałbyś trudniej
Zaczęliśmy się śmiać.
Idzie wykończona Martyna.
- ojej - mówię i ją obejmuje - usiądź na chwilkę.
Wojtek testuje wodę czy jest dobra.
- mam swoją - mówię
- a ja się narażam
- nic ci nie będzie jak się nawodnisz - mówię a ja dałem Martynie wody.
Śmieje się a ja patrzę na Wojtka który się krzywi po wodzie.
Wyszedł lekarz.
- co to za badanie było? - pytam
- wysiłkowe - lekarz
- miało być RTG - mówię - a wysiłkowe później.
- ale zmieniliśmy kolejność.
Poszedł.
Martyna pije.
- pedał - Wojtek a ona się zakrztusiła
- musiałeś? - pytam
- to wyszło naturalnie - mówi
Zaczęliśmy się śmiać
- wporządku? - pytam Martyny
- tak - mówi
- a ty się obróć bo się nie napije tej wody
Pije wodę i się śmieje.
- nie mogę - mówi
- dobre prochy bierze - Wojtek
- no. Chyba nazywają się Kowalinka
Zaczęliśmy się śmiać.
- dobra. Dasz radę iść sama czy mam wózek skołować?
- dam radę. Nic mi nie jest
- za dobrze mu z Olą w domu. Mam nadzieję, że chociaż gumek użyłeś
- ja go zabije - mówię i idziemy na salę
- ale ja bym chciała być ciocią - Martyna
- coś wam zaszkodziło w tym szpitalu
Zaczęliśmy się śmiać.
Weszliśmy na salę się śmiejąc.
- mogę już z Tąd wyjść?
- nie. Bo jak chcesz być ciocią to musi poprawić a tak przy nas to trochę nie zręcznie - Wojtek
Śmieją się. Inni pacjenci też.
- Wojtuś do domu. Potrzebujesz snu
Gdzie twój zmiennik?
- nie przyjedzie - mówi
- spał ze mną. Chrapał - Martyna
- ciii - mówi
Zaczęliśmy się śmiać.
- jeszcze będziesz mieć parę badań
- ale mi nic nie jest - mówi
- jeszcze rtg klatki piersiowej, usg płuc, spirometria. Jeśli to nic nie wykaże. Przeproszę cię i wezmę na zakupy. Kupię wszystko co chcesz, ale niech mi dadzą pewność.
- yhym
- to niech to zrobią wszystko dzisiaj. Bo zajmuje miejsce nie potrzebnie. Albo niech mnie wypiszą i przyjedziemy jutro z powrotem. - mówi
- pójdę porozmawiać z lekarzem - mówię

***
*Wojtek*
- mogę mu powiedzieć że udawałam?
- nie uwierzy - mówię - ja już próbowałem
Zaczęliśmy się śmiać
- powiedziałeś, że mnie porwiesz jak badania nic nie wykryją. Obiecałeś
- wiem - mówię - wiem. Ale gdzie mam cię porwać?
- gdzie kolwiek - mówi - chodźby do domu
- nie uciekniemy bo stoją pod drzwiami
Gdyby ich nie było to byśmy poszli.
Przytuliła się do mnie.
- ale nie smuć się - mówię i dałem jej buziaka. - wpuścić ci Kornelie?
- a jest tu?
- no jest. Zobacz jak czeka.
- to tak. I Julkę.
Wyszedłem przed salę.
- Kornelia i Julka. Tuptuś wzywa.
Śmiejemy się i weszły do niej.
A ja się oparłem o ścianę.
- i co z nią? - Wiktor
- na moje oko nic jej nie jest, ale nie jestem lekarzem.
Przyszedł Piotrek z jej wynikami.
- i co? - pytam
- nic nie wychodzi - mówi - znaczy to dobrze. Ale w takim razie skąd te duszności.
- alergia. Macie coś nowego w domu?
- nie. Tylko kwiatków jej się zachciało
- te cuchnące? - pytam - ja go za okno wystawiłem
- no. To ty zrób to samo - Wiktor - i zobaczysz.
- niech skończą robić te badania - Piotrek a bije głową o ścianę.
Śmieją się.
- sam chciałeś z nią zostać - mówi
- no ten... Ola...
- zamknij się. Dobrze radzę
Zaczęliśmy się śmiać

***
Wzięli Martyne na dalsze badania.
- że, ona się jeszcze do ciebie odzywa - Wiktor
- jeszcze - mówię - dobre słowo
- obiecałem jej zakupy. - Piotrek
Śmiejemy się.

***
Wracamy do domu.
Piotrek prowadzi.
- straciłam jeden dzień życia - Martyna
- lepiej jeden - Piotrek - niż wszystkie
- prawda - mówię i ziewam
Po chwili byliśmy na miejscu.
Weszliśmy do domu i dzieci pobiegły do Martyny a do mnie Maja.
- ojej - mówię i biorę ją na ręce - co tam szkrabie?
- jest niegrzeczna - Ola przyszła. Dałem jej buziaka.
- po mamusi - mówię i się śmiejemy.
Poszedłem się przebrać.

*Martyna*
Przytulam się z dziećmi a Piotrek mi kwiatki wyrzuca z sypialni. I wogóle je wynosi.
- wszystko dobrze? - Tosia
- tak - mówię - nic mi nie jest. Ale Tatuś zaraz oberwie jak nie odłoży tych kwiatków na miejsce
- nie mogę - Piotrek - prawdopodobnie jesteś na nie uczulona
- ale są ładne.
Załamał się a dzieci się śmieją.

***

In my Dreams 3Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz