☆14☆

6.5K 309 1
                                        

Mineło już pięć lekcji, teraz dwa wuefy i do domu. Chłopaki narazie mnie nie zaczepiali. Ciekawe ile tak jeszcze wytrzymam udając, ale coś czuję, że to nie potrwa długo. Weszłam do szatni damskiej w której siedziały dziewczyny i się przebierały. Kiedy zdjełam muj sweter i chciałam założyć koszylkę na wuef zaczepił mnie jakiś plastik:

- Czym wypychasz cycki że masz takie duże - powiedziała, a jej koleżaneczki zaczeły się śmiać. Założyłam koszulkę i odsunełam się od tych plastików, żeby mnie nie zaczepiały. One jednak mimo to podeszły do mnie.

- Na kujonki faceci nie lecą, nawet jak mają wypchane cycki. - powiedziała i odeszła machając dupą. Jedyną osobą która ma tutaj wypchane cycki jest ona pomyślałam i zaczełam przebierać się dalej. Założyłam luźną białą koszulkę i dresy. Weszłam na salę gimnastyczną i zaczełam się rozgrzewać. Chłopacy ślinili się na widok tych szmat wypinających do nich dupę. Jeśli one uznają to za rozgżewkę to ja im współczuję. Te plastiki natomiast rozbierały tych kutasiarzy wzrokiem. Ja pierdole, ja im wszystkim na święta kupie mózgi, albo mój pokroje i dam każdemu po kawałku. W
Zawsze lepiej jest mieć mały kawałek mózgu niż nie mieć go wcale.
Po chwili przyłączyła się do mnie Agnieszka i zrobiłyśmy wspólną rozgrzewkę. Po rozgrzewce nauczyciel zaproponował grę w koszykówkę. Odrazu się zgodziłam, bo uwielbiam kosza. Reszta klasy też zdecydowała, że będziemy w to grać. Podzieliliśmy się na składy, moja drużyna składała się z samych plastików i Agnieszki. I jak ja mam grać z tymi debilami?! Ustawiłyśmy się na boisku, a nauczyciel gwizdną na znak startu. Wybiłam piłkę w stronę Agnieszki, ale ona nawet nie potrafiła jej złapać więc piłkę zabrała nam przeciwna drużyna, przeprowadziły szybką akcję pod koszę i zdobyły punkt. Wyznaczyłam plastika, żeby żucił piłkę, ale okazało się że to był zły pomysł. Ona tą piłkę rzuciła prawie sobie pod nogi. Przybiłam sobie facepalma i pobiegłam odebrać piłkę przeciwnej drużynie, która była blisko zdobycia następnego punktu. Szybko podbiegłam do mojej przeciwniczki i w momencie kiedy miała żucić do kosza podskoczyłam i złapałam piłkę przekozłowałam ją przez boisko unikając przeciwniczek, dwutakt i celny rzut do kosza. To się nazywa akcja. Przeciwna drużyna patrzyła na mnie z podziwem, a chłopaki gapili się na mnie jak na ducha. Chyba za bardzo się wyróżniłam. Nie mogę robić więcej takich akcji. Dalej graliśmy w kosza, ale przeciwna drużyna tylko nabijała punkty, a my mieliśmy tylko dwa, które ja strzeliłam. Takim oto sposobem przegraliśmy 19 : 2. Pozdrawiam moją drużynę.
Na drugiej lekcji w-f graliśmy w ręczną, ale już nie wykazywałam się moimi zdolnościami sportowymi i tylko podawałam piłki drużynie. Po dwóch lekcjach wuefu przebrałam się i ruszyłam w stronę drzwi wyjśxiowych ze szkoły.

- Angel! Angel czekaj! - usłyszałam za sobą głos odwróciłam się i zobaczyłam biegnącą Agnieszkę. Zatrzymała się przy mnie i powiedziała:

- Przychodzisz dzisiaj do mnie? Zrobimy razem prace domową i się pouczymy - czego ona chce się kuźwa uczyć po drugim dniu w szkole, kiedy nauczyciele na każdej lekcji robią lekcję organizacyjną.

- Dobra, mogę przyjść teraz, czy umawiamy się na konkretną godzinę? - zapytałam nie zwracając uwagi na głos w mojej głowie.

- Możesz przyjść teraz - powiedziała Agnieszka i razem ruszyłyśmy w stronę wyjścia. Pod drzwiami zaczepiali nas chłopaki że idą dwie kujonki i że nie mamy przyjaciół i z całych sił powstrzymwałam się, żeby przypadkie nie palnąc czegoś. Następnie ruszyłyśmy prosto do domu Agnieszki. Coś czuję że to będzie nudne spotkanie.

Black strongOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz