Poszłyśmy do salonu tańczyć, bo muzyka była calkiem niezła. Przychodziło coraz więcej osób, a my coraz więcej piłyśmy. Po upływie godziny impreza się rozkręciła, a że w domu było mnóstwo ludzi to połowa wyszła na ogród. Tam też było dobrze słychać muzykę, a że był basen to było jeszcze śmieszniej. My z dziewczynami zdecydowałyśmy że jednak zostaniemy w domu i dalej pójdziemy tańczyć.
- Idziemy się napić? - krzyknęła Ewelina.
- Z wami zawsze - przekrzyczała muzykę Karola i poszyłyśmy po kolejnego już drinka. Wypiłyśmy trochę, a potem wróciłyśmy na parkiet trzymając napój w dłoniach. Dokończyłam drinka i odniosłam szklankę do kuchni. Wróciłam do Eweliny, bo Karo poszła tańczyć z Filipem. Kręciłyśmy tyłkami w rytm muzyki. Spojrzałam w stronę mojego brata i przyjaciółki, ale zatrzymałam się na kanapie na której siedział Dawid, Eryk, Patryk i kilku innych chłopaków, których tylko kojarzyłam z widzenia. Jednak to co przykuło moją uwagę to Klaudia, która siedziała na kolanach Dawida. Lizali się ze sobą, co wyglądało obrzydliwie, a jeszcze gorszy był widok rąk Dawida ugniatających jej tyłek. Odwróciłam wzrok i trzepnęłam Ewelinę.
- Co ? - zapytała z wyrzutem, że ją trzepnęłam.
- Spójrz dyskretnie, na kanapę za mną. Ale dyskretnie - powiedziałam. Oczywiście dla Eweliny dyskretnie to znaczy stań i zacznij się na nich gapić.
- O fu. On jej właśnie wsadził ręcę pod sukienkę - powiedziała dziewczyna kreśląc cudzysłów przy wyrazie sukienka. Odwróciłam się, ale żałuje tego widoku, sukienka Klaudi podwinięta do połowy pośladków, które miętosi w rękach Dawid. Ble. Chłopak w tym momencie wstał, a ta dziwka oplotła nogi wokół jego pasa. Weszli po schodach i skręcili do pierwszego, lepszego pokoju. Spojrzałyśmy na siebie z Eweliną i powiedziałyśmy w tym samym czasie: ble. Po dwudziestu minutach widziałam Dawida, który już siedzi na kanapie, ale podszedł do mnie Patryk i zaczeliśmy tańczyć.
Po dwudziestej czwartej zaczęła się dopiero prawdziwa zabawa. Walki na shoty, butelka, dzikie tańce na stole. Teraz to się będzie działo. Poszłam z dziewczynami do kuchni się napić, pomimo to że już nie potrafiłyśmy przejść po prostej linii. Wpadłam na pomysł żeby wymieszać wódkę z coca-colą w butelce.
- Pojebało cię? Albo dobra, będzie śmiesznie - powiedziała Ewelina. Więc wzięłam butelkę, która była trochę upita i zaczęłamlać do niej wódkę, co z tego że połowa wylądowała na stole, podłdze i w moich butach. Kiedy jednak udało mi się dokonać tej czynności. Zakręciłam butelkę z colą i zaczęłam nią trząść, żeby się lepiej wymieszało. Dziewczyny się śmiały, a ja próbowałam odkręcić butelkę, ale moje siłumnir opuściły i nie mogła odkręcić tego cholerstwa. Na moje szczęście przyszedł do kuchni jakiś chłopak.
- Mógłbyś odkręcić - powiedziałam i podałam mu butelkę z naszym "drinkiem". Szybko przekręcił korek i w tym momencie wybuchła bomba z coca coli. Jakiś debil podbiegł jeszcze i wrzucił tam dwa mentosy. My z dziewczynami dostałyśmy ataku głupawki, więc nie mogłyśmy opanować śmiechu, aż w końcu wylądowałyśmy na podłodze płacząc ze śmiechu. Rzuciłam się na butelkę wktórej została resztka drinka i zaczęłam pić i pić i pić, aż stwierdziłam że więcej nie mogę. Chyba dodałam za dużo wódki do tej coli. Karo żuciła się na resztkę napoju i dopiła go do końca.
- Ej, a dla mnie szmato? - oburzyła się Ewelina wyrywając jej pustą butelkę.
- Poczekaj, zaraz ci zrobię - powiedziałam i wzięłam drugą butelkę coli. Dolałam do niej wódki, ale pamiętałam, żeby nie wstrząsać. Stwierdzam iż ponad połowa butelki wódki na resztkę coli to tak trochę za dużo, ale trudno. Wyliłyśmy we trójkę napój bogów sporządzony z coli i wódki. I poszłyśmy tańczyć. Ewelina zdążyła się wywalić o żabę. Zaraz, zaraz jaką żabę?! No ale ja tam widziałam żabę. Nie przejmowałam sie dalej żabą i wróciłam tańczyć.
CZYTASZ
Black strong
AkcjaWsiadłam szybko do samochodu i czekałam na rodziców. Po chwili wsiedli i oni, ruszyliśmy w stronę lotniska. W oddali widziałam znikający dom. Po moim policzku spłyneła pojedyńcza łza. Otarłam ją ręką i odwróciłam wzrok od mojego byłego domu. #6 AKCJ...
