Nastała cisza...
- Ale ty masz cyce. Mogę dotknąć? - zapytał Damian.
- Deklu ja mam chłopaka.
- I cycki - dodał Kondrad tym razem.
- Nie gapcie się tak na nie, bo założę koszulkę.
- Dobra, ale muszę to powiedzieć. Bedziesz zła, ale jebać to. Gdybyś nie była moją siostrą to bym cię kurwa tu i teraz ruchał - powiedział Filip. Serio? Przybiłam sobie facepalma w myślach.
- Ja też - dodał Damian. Wszyscy się na niego spojrzeliśmy.
- No co? - zapytał. Wybuchliśmy śmiechem. W tym momencie Dawid postawił na stole swój "zajebisty obiad". Każdy wziął po jednym naleśniku, bo to były naleśniki. Okazało się, że są z surówką i kurczakiem w środku. I żółtym serem. Nie powiem smakowało mi. Chłopaki oczywiście rzucili się na to jak by nie jedli obiadu przez tydzień. A zapomniałam, przecież karmiłam ich samą pizzą, więc można uznać, że nie jedli obiadu przez tydzień. Po posiłku wróciłam do swojego pokoju się przebrać, bo jak mam iść na dyskotekę, to raczej nie w dżinsach. Wygrzebałam z samego tyłu szafy sukienkę. Tak właśnie o to mi chodziło. Wzięłam czystą bieliznę i poszłam się wykąpać. Długi prysznic, umyłam włosy i przebrałam się w bieliznę i założyłam szlafrok. Wyszłam z łazienki i udałam się do pokoju. Założyłam przyszykowaną sukienkę. A dokładniej czarną miniówkę na cienkich ramiączkach, całą w cekiny. Wysuszyłam włosy i wyprostowałam. Założyłam jeszcze czerwone szpilki, bo jak szaleć to szaleć. Nie wiem jak ja w nich wrócę do domu, ale będę się nad tym zastanawiać później. Zrobiam dość mocny makijaż. Czyli czerwona, matowa szminka, czarny, błyszczący się cień i kreska eyelinerem. Zrobiłam zdjęcie w lustrze i wrzuciłam na snapa, tak, żeby wszyscy wiedzieli, że idę na imprezę. Spojrzałam na godzinę - 19:42. Kurde, nie wiem na którą tam idziemy, ale spoko zaraz się dowiem. Wybrałam numer do Kondrada i zadzwoniłam.
- Po co do mnie dzwoniesz, skoro masz niedaleko mój pokój? - przywitał mnie głos Kondrada.
- Fajne przywitanie, nie chciało mi się wychodzić.
- Okej, to co chciałaś?
- O której my jedziemy na tą imprezę?
- No tak za 15 minut pewnie będziemy jechać.
- Dziena. Do zobaczenia
- No pa - powiedział chłopak i się rozłączyłam. Usiadłam na łóżku przeglądałam snapa. Po upływie chyba piętnastu minut, nie wiem dokładnie wyszłam z pokoju. Chłopaki już byli gotowi. Wyszliśmy z mieszkania i gadając udaliśmy się na parking. Ale jednak uświadomiliśmy sobie, że nie pojedziemy samochodem, bo wszyscy piją, czyli nie będzie jak przyjechać spowrotem samochodem. Dlatego też zadzwoniliśmy po taksówkę. Zamówiliśmy większą, żebyśmy się zmieścili. Dojechaliśmy pod sam dom Matiego, Damian zapłacił za przewóz. I ruszyliśmy do budynku. Weszliśmy do środka, nie było tam narazie dużo ludzi, ale z każdą chwilą było ich coraz więcej. Poszliśmy całą piątką do kuchni. Każdy wziął sobie coś do picia. W moim przypadku była to wódka z colą, czyli podstawa, na początku każdej imprezy. Po chwili do kuchni przybyły także Ewelina z Karo, więc zaczyna się niezła zabawa. Obym następnego dnia była w stanie cokolwiek zrobić.
CZYTASZ
Black strong
ActieWsiadłam szybko do samochodu i czekałam na rodziców. Po chwili wsiedli i oni, ruszyliśmy w stronę lotniska. W oddali widziałam znikający dom. Po moim policzku spłyneła pojedyńcza łza. Otarłam ją ręką i odwróciłam wzrok od mojego byłego domu. #6 AKCJ...
