☆62☆

3.9K 197 14
                                        

Po śniadaniu posprzątałam i pozmywałam talerze bo nie miałam co robić.

- Słuchajcie, mam pomysł - krzyknął mój brat.

- No wal - powiedział Kevin

- Pojedźmy do wesołego miasteczka, wiem że to zabawa dla małych dzieci, ale proszę - powiedział Filip ciesząc się jak małe dziecko.

- Tak, to jest genialny pomysł - powiedziałam, a po chwili dodałam - kupicie mi ogromną watę cukrową, wygracie dla mnie miśka strzelając do kaczek. Mi się podoba ten pomysł.

- Dobra, zmieniam zdanie co do tego, że to jest zajebisty pomysł - odpowiedział Kondrad.

- Dobra tam, niech jej będzie, a teraz chodźmy!- krzynął mój brat. On się bardziej jara niż ja. Chyba mamy to w genach.

- Ale dacie mi się przebrać? - zapytałam, bo Filip wyglądał, tak jakby twierdził, że wszyscy są już gotowi.

- Dobra, byle szybko. Czekam na was w samochodzie - powiedział brat i poszedł zakładać buty. A kiedyś wydawało mi się że jest najbardziej poważną osobą jaką znam.
Poszłam do pokoju i założyłam dżinsy i zmieniłam koszulkę. Poczekałam chwilę na resztą chłopaków i kiedy się wszyscy ubrali, zeszliśmy na dół i wsiadliśmy do samochodu Filipa. A potem sobie uświadomiliśmy, że się nie zmieścimy, więc Isac, Kevin i Kondrad pojechali drugim samochodem z Dawidem. Po dwudziestu minutach byliśmy na miejscu. Zaparkowaliśmy samochód i poszliśmy kupić wejściówki i żetony na atrakcje. Po dziesięciu minutach stania w kolejce w końcu wszyscy sobie wszystko kupili. Weszliśmy do wesołego miasteczka. Odrazu wypatrzyłam stoisko z watą cukrową i zaczęłam namawiać chłopaków, żeby mi kupili. Isac się zgodził i dostałam ogromną, niebieską wate cukrową. Dałam przyjacielowi buziaka w nos i poszliśmy, całą brygadą na diabelski młyn.

***

Spędziliśmy w wesołym miasteczku pięć godzin, byliśmy chyba na każdej atrakcji. Świetnie się bawiłam z chłopakami. Justin wygrał dla mnie pluszowego jednorożca, a Filip wygrał dla Isaca pluszowego misia. Jestem mega zadowolona z tego wypadu i mega miło spędziłam czas z chłopakami. Martwi mnie tylko jedna rzecz. Po tym incydenice dzisiaj rano w kuchni Dawid mnie totalnie zlewa i ma mnie głęboko w dupie. Trochę mnie to boli, ale w sumie to co ja sobie wyobrażałam, że nagle najwięksi wrogowie zostaną szczęśliwą parą z gromadką dzieci? Czasami zastanawiam się nad swoim tokiem myślenia i dochodze do wniosku, że jest z nim coś nie tak.

- Dojechaliśmy - wyrywa mnie z zamyślenia głos Filipa. Zabieram ze sobą jednorożca, którego dostałam i razem z chłopakami idę do mieszkania. Zdejmuję kurtkę i buty i idę do pokoju odłożyć wszystkie rzeczy. Kładę jednorżca na szafkę i padam na łóżko ze zmęczenia. Upajam się chwilą ciszy, jednak przerywa mi ją dzwoniący telefon. Wyjmuję go z kieszeni i odbieram nie patrząc na wyświetlacz.

- Halo - mówię

- Cześć Angel - odpowiada głos w słuchawce. Patrze jednak na wyświetlacz telefonu i okazuje się, że to Karo.

- Hejka, o co chodzi - pytam siadając na łóżku.

- Wiesz może czemu Filip nie odbiera ode mnie telefonu? - pyta niepewnie dziewczyna.

- Przed chwilą wróciliśmy z wesołego miasteczka, zaraz mu powiem, żeby do ciebie odwoził.

- Dzięki, papa.

- Spoko, pa - rozłączyam się i wychodze z pokoju. Filip gada w kuchni z Dawidem

- Filip, zadzwoni do Karoli, bo dzwoniła do mnie, że nie może się do ciebie dodzwonić.

- Spoko zaraz do niej zadzwonię - odpowiada chłopak i wyciąga telefon z kieszeni. Wracam do pokoju, ale stwierdzam, że mam ochotę na cherbatkę.

- Kevin? - krzyczę, w stronę salonu w którym siedzi chłopak.

- Tak? - odkrzykuje mi

- Zrobił byś mi herbatkę? Proszę.

- Spoczko, owocową?

- Tak

- Jak zrobie to ci przyniose do pokoju.

- Dziękuje - odpowiadam i wysyłam mu buziaka w powietrzu. Wracam do pokoju i zaczynam przeglądać social media. Po pięciu minutach przychodzi Kevin z moją herbatką i stawia ją na biórku.

- Dziękuje, kochany jesteś - mówie i daje my buziaka w policzek

- Spoko - mówi chłopak i wychodzi z mojego pokoju.

Black strongOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz