Chłopaki stali jak wryci i wpatrywali się w test ciążowy.
- Angel... - zaczął Dawid.
- Nic nie mów, jeśli nie chcesz tego dziecka nie ma problemu. Jakoś sobie poukładam życie, mam dość pieniędzy, żeby kupić mieszkanie. Jakoś sobie poradzę - powiedziałam i uśmiechnęłam się przez łzy.
- Ej, o czym ty wogóle myślisz? W życiu cię nie zostawię. Kocham Ciebie i nasze dziecko. Nawet nie myśl o tym że was zostawię. Poradzimy sobie razem - powiedział chłopak wycierając łzy z mojego policzka.
- A teraz odpowiesz mi na pytanie dobrze.
- Okej
- Ale obiecaj, że się zgodzisz.
- Dobrze, niech ci będzie, bo i tak nie mam siły się z tobą kłócić.
- Zostaniesz moją wyjątkową, jedyną w swoim rodzaju dziewczyną?
- Nie mam wyjścia. Już się zgodziłam - powiedziałam i przytuliłam się do chłopaka. W końcu czuję, że nie jestem z tym wszystkim sama.
- Słodko, słodko, ale co dalej - wtrącił się Isac - wspólne mieszkanie? Okej nawet wam dołożę, skończysz szkołę, studia dla osób z dzieckiem, praca. I będziesz normalnie żyła, ale co z wyścigami Angel?
- Fuck! Ja tam nie mogę pojechać Isac. Wiesz o tym, że nie naraże na to dziecka.
- Wiem, trzeba będzie im zapłacić okup i to dość duży, jeśli chcemy, żeby zostawili nas w spokoju.
- Angel, ja poproszę rodziców, na pewno dadzą nam jakiś hajs, ty masz trochę uzbierane, napewno chlopaki nam dołożą. Jakoś nam sie uda - pocieszał mnie Dawid
- Nie Dawid, to ja się w to wkręciłam, więc ja zapłacę.
- Angel, przeleje ci hajs z mojego konta i mam w dupie to, że ty tego nie chcesz. Masz je wziąść i nie ma innej opcji - powiedział Isac takim tonem, że wiedziałam, że nie uda mi się go przekonać.
- Okej, wezmę je, ale pod warunkiem, że bedę mogła wykupić mój i twój udział w wyścigach i nie ma innej opcji - odpowiedziałam tym samym tonem.
- Okej, ale wiesz o tym, że trudno jest samemu się wykupić, a ty chcesz dwie osoby.
- Dobrze wiesz, że nie odpuszczę i chodźbym miała obrabować bank zapłacę za nas.
- Dobra, to skoro kwestię wyścigów mamy owmówioną, to co robimy dalej? - wtrącił się Dawid.
- Kupujecie bilety do Warszawy. Kupujecie tam mieszkanie, remontujecie, Angel rodzi dziecko, które nazwywacie moim imieniem, a później ono zostaje biznesmanem, które zarabia tyle forsy, że bedziemt w niej pływać - zaproponował nam swój plan Isac. Na moje usta wpłyna uśmiech, który próbowałam ukryć, ale skończylo sie na tym, że wybuchnęłam śmiechcem i nie mogłam się opanować.
- Okej, Isac, nawet zgadzam się na twój plan, ale do punktu Angel rodzi dziecko, które nazywacie moim imieniem - powiedziałam w końcu.
- Dobra, może cie nadać mu inne imię, ale ma zarabiać dużo hajsu. Legalnie - powiedzial podkreślając ostatnie słowo.
- Ja nie wiem co wyrośnie z połoączenia genów moich i Angel, więc musisz się przygotować, że druga połowa twojego planu nie wypali.
- O nie, a miało być tak pięknie...
- Isac, debilu, mam lat siedemnaście, jestem w ciąży, nie moge nic praktycznie robić, bo to może zagrażać dziecku, przynajmnie tak twierdzą wszystkie "mądre" gazety. Mieszkam z bratem i jego kumplami, bo nie mam własnego mieszkania, wkreciłam sie w nielegalne wyścigi, w dodatku organizowane przez niewiadomo jak niebezpieczny gang, muszę wykupić nasz udział w nich, bo inaczej źle sie to skończy, a moi rodzice uważają się za niewaidomo kogo, a na dodatek spierdoliłam z domu, a oni nawet nie raczyli sie dowaiedzeć co u mnie. To się kurwa Isac nazywa " a miało być tak pięknie" - mówiłam to takim wkurzonym głosem, że sam diabeł by sie mnie przestraszył.
- I pomyśleć, że przed chwilą była taka miła - powiedział Dawid. Posłałam mu wrogie spojrzenie i się zamknął.
- Ja idę do siebie i prosze mi narazie nie przeszkadzać, bo chciałam pomyśleć nad moją sytuacją - powiedziałam już łagodniejszym tonem i ruszyłam do swojego pokoju.
CZYTASZ
Black strong
ActionWsiadłam szybko do samochodu i czekałam na rodziców. Po chwili wsiedli i oni, ruszyliśmy w stronę lotniska. W oddali widziałam znikający dom. Po moim policzku spłyneła pojedyńcza łza. Otarłam ją ręką i odwróciłam wzrok od mojego byłego domu. #6 AKCJ...
