☆44☆

4.6K 244 6
                                        

Obudził mnie dźwięk budzika. Leniwie otworzym oczy przecierając je ręką. Wzięłam telefon do ręki i sprawdziłam godzinę - 7:03. Zwlokłam się z łóżka i otworzyłam szafę. Wyjęłam z niej bordowy sweter z dziurami na rękawach i czarne rurki. Szybko przebrałam się w naszykowane ubrania i wyszłam z pokoju. Ruszyłam pewnym krokiem do kuchni. Siedział w niej Dawid i Damian. Rozmawiali ze sobą.

- Hejka - powiedziałam.

- Siema - odpowiedział mi Damian. Uśmiechnęłam sie do niego i otworzyłam  lodwkę.

- Kretyn - powiedziam cicho, ale tak żeby Dawid usłyszał.

- Debilka - odpowiedział w taki sam sposób chłopak.

- Cham - powiedziałam wyjmując ser i pomidora z lodówki.

- Kretynka - odpowiedział

- Debil

- Suka

- Pojebaniec

- Szmata

- Pedał

- Kurwa

- Chuj

- Tak jesteś cwana?

- A co skończyły ci się wyzwiska?

- Mi nie, ale tobie owszem

- Chciałbyś...

- Czy wy mogli byście się chociaż raz w życiu nie kłócić? - przerwał naszą kłótnie Damian.

- Nie - odpowiedzieliśmy w równym tępie.

- A może jednak tak, zachowujecie się jak małe dzieci. Ciągle się kłócicie, ale to tylko dlatego, że wam się tak podoba. Czy to nie jest zabawne? - powiedział lekko wkurzony Damian.

- Właśnie o to chodzi, a teraz wybaczcie, ale straciłam ochotę na śniadanie - powiedziałam i ruszyłam w stronę łazienki. Zapukałam do drzwi.

- Zajęte - powiedział ktoś ze środka.

- Rusz swój szanowny tyłek, bo inni też chcieli by skorzystać z kibla.

- Dobra, spokojnie już wychodzę - w tym momencie drzwi od łazienki otworzyły się i wyszedł z nich Filip.

- Dziękuje łaskawy panie, za udostępnienie pomieszczenia zwanego łazienką - powiedziałam śmiejąc się i wchodząc do łazienki.

- Czcigodna pani nie śmiał bym zajmować tego pomieszczenia, gdy pani na nie czeka - powiedział Filip i także zaczął się śmiać. Weszłam do łazienki i zamknęłam drzwi. Spojrzałam w lustro. Oprócz tornada w moich włosach, wcale nie wyglądam tak źle. Rozczesałam włosy i splotłam w dwa warkocze. Nałożyłam lekki make-up i umyłam zęby. Wyszłam z łazienki i poszłam do swojego pokoju. Wzięłam torbę, ze spakowanymi wcześniej książkami i ruszyłam do korytarzyka. Akurat Damian i Kondrad wychodzili z mieszkania, więc przyłączyłam się do nich. Droga do szkoły minęła nam na miłej rozmowie. Weszłam z chłopakami do szkoły i odrazu dopadły nas Karola z Eweliną. Przywitałyśmy się z nimi i ruszyliśmy w piątke w stronę szafek. Zostawiłam nie potrzebne narazie rzeczy i poszłam z dziewczynami pod salę od matematyki, a chłopaki poszli pod salę, w której mieli lekcje. Stałyśmy pod salą i czekałyśmy na nauczyciela rozmawiając. Po pięciu minutach przyszła babka od matematyki i wpuściła nas do sali.

- Otwieramy podręczniki na stronie 49 i przepisujemy temat. Ja w tym czasie sprawdzę listę nieobecności - powiedziała nauczycielka siadając przed komputerem. Dalej gadałam z dziewczynami nie zwracając uwagi na jej polecenia.

- Angel, odwróć się do tablicy i nie rozmawiaj z dziewczynami - zwróciła mi uwagę nauczycielka.

- Dobrze, a jaki jest temat? - zapytałam, bo nie wiedziałam czy już dyktowała czy nie.

- Mówiłam, trzeba było słuchać - odpowiedziała nauczycielka i wróciła do logowania się na komputer. Sturchnęłam chłopaków, którzy siedzieli przedemną.

- Która strona w podręczniku - zapytałam szeptem, że by ta jędza nie słyszała.

- 49 - odpowiedział chłopak i puścił mi oczko.

- Dziena - powiedziałam i zaczęłam szukać tematu w podręczniku. Przepisałam go do zeszytu i czekałam, aż ta baba zacznie ględzić o niepotrzebnych nam do życia rzeczach. Kiedy już zaczęła prowadzić lekcję odwróciłam się ponownie do dziewczyn i zaczęłam z nimi gadać.

- Angel, mówiłam ci, że masz nie rozmawia z dziewczynami, porozmawiasz z nimi na przerwie. I czemu ty masz wogóle zamkniętą książkę? - zaczęła się bulwersować ta pani. Spojrzałam na mój podręcznik

- Proszę pani, ale ja mam otwartą książkę.

- Na której stronie?

- 49, tak jak pani prosiła - powiedziałam z lekką dumą, że chociaż raz zrobiłam coś dobrze.

- Masz złą stronę, robimy zadania o podwyższonym stopniu trudności na stronie 117! Dla mnie to tak jak byś miała zamkniętą książkę! Nie jestem cię stanie nic nauczyć! - mówiła podniesionym tonem nauczycielka. Spojrzałam na nią ze zdziwioną miną i po chwili rzekłam:

- Dobrze, niech się pani tak nie bulwersuje, bo pani cyferki do kwadratu skoczą.

Nauczycielka spojrzała na mnie zabijającym wzrokiem, a cała klasa zaczęła się śmiać.

- Okej, okej,  już zmieniam stronę i nie musi się pani patrzyć na mnie takim wzrokiem, bo pani tak zostanie i będzie to wyglądało dosyć śmiesznie - powiedziałam, a Ewelina z Karą sikały ze śmiechu.

- Angel! Chciała bym ci przypomnieć, że jesteś  w szkole i obowiązują cię pewne zasady kultury i szacunku wobec nauczycieli i innych! I nie pozwalaj sobie na takie odzywki bo dostaniesz zaraz jedynkę! - teraz to się wkurwiła.

- Nie chcę jakoś ten tego, ale ja mam własne zasady, których ja się trzymam, a to że pani mi wstawi jedynkę z zachowania to mnie mało interere - powiedziałam

- Dostaniesz jeszcze drugą, z przedmiotu.

- O combo! - krzyknęłam i weszłam na krzesło robiąc dab. Klasa oczywiście płakała ze śmiechu.

- Angel! Natychmias złaź z tego krzesła i jeszcze jedno słowo, a pójdziemy do dyrektora, a w dzienniku wstawię ci rządek jedynek!

- Jeśli chce pani przebić rekord wstawiania mi jedynek, to poprzednia nauczycielka matematyki wstawiła mi siedem jedynek w ciągu lekcji. Pierwszą za to że weszłam pietnaście minut po dzwonku i zaczęłam krzyczeć że jednorożce są najlepsze.

Cała klasa w śmiech.

- Trzy następne za wykłucanie się, i lekceważące nastawienie do przedmiotu i przeszkadzanie. Jedną za śpiewanie, następną za twerkowanie pod tablicą  - kontynuowałam. Klasa miał przynajmniej śmieszniejszą lekcje.

- Przed ostatnią za jedzenie na lekcji i ostatnią za rozwalenie całej lekcji i dobrowolne opuszczenie sali - skończyłam szczerząc ząbki do nauczycielki.

Black strongOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz