☆67☆

3.6K 183 0
                                        

Po powrocie do mieszkania zamknęłam się w swoim pokoju, włączyłam rap na słuchawkach i potrzebowałam pogadać z Isaciem, ale nie mogłam. Nie mogłam, bo leciał samolotem. A ja muszę do niego zadzwonić, muszę. Zaczęłam nerwowo ściskać ręką swoją drugą rękę i wbijać w nią paznokcie. Poczułam spinające się mięśnie, a potem robiło się duszno, nie mogłam oddychać. Otworzylam okno, ale to nic nie dało. Wybieglam z pokoju i napiłam się wody. To nie pomagało, coraz trudniej było złapać mi oddech, na szczęście z pokoju wyszedł Kondrad. Zobaczył pewnie, że jestem cała blada i podbiegł do mnie.

- Angel wszystko w porządku? - usłyszalam jego glos jak przez ścianę, poczułam, że nogi mi się ugonają i że spadam na podłogę. Nagle objęły mnie czyjeś ręce i usłyszałam głos, który był prawie nie dosłyszalny:

- Chłopaki, coś się dzieje z Angel.

Rozmazał mi się obraz przed oczami i nie widziałam nic oprócz bieli, i nie slyszałam nic oprócz dziwnego dudnienia w uszach.

Otworzyłam oczy widziałam chlopaków, którzy stali nade mną i przyglądali mi się. Rozejrzałam się dookoła i stwierdziłam, że leżę na kanapie. I wszystko było by cudownie, gdybym cokolwiek slyszała oprócz dudnienia. Jestem pewna, że chłopaki coś do mnie mówią, bo widać to po ruchu ich ust, ale ich nie słyszę. Zamknęłam oczy i otworzyłam je i zaczęłam słyszeć szum, który powoli przemieniał się głosy. Rozejrzałam i słuch mi wrócił. Dawid podał mi szklankę z wodą i pomógł usiąść. Napiłam się wody.

- Wszystko w porządku? - zapytał mój brat.

- Nie, nic nie jest w porządku - odpowiedziałam i upiłam kolejnego łyka wody.

- Chcesz jeszcze poleżeć? - zapytał tym razem Dawid.

- Tak, ale wolała bym u siebie w pokoju.

- Okej, jesteś w stanie wstać? - z troską ponownie zapytał chłopak. Spróbowałam w stać, ale miałam nogi jak z waty, a całe moje ciało odmawiało mi posłuszeństwa. Czułam jakbym ważyła dziesięć kilo.
Dawid podniósł mnie w stylu panny młodej i zaniósł do pokoju. Położył mnie na łóżku i przykrył kołdrą. Już miał wyjść, ale wydusiłam z siebie ciche "zostań" i wrócił. Usiadł na łóżku i zaczął głaskać mnie po włosach.

- Co się tak przyglądacie? Niech któryś przyniesie wodę - warkną Dawid na chłopaków. Odrazu wyszli, a Damian przyniósł szklankę i wodę.

- Dzięki stary. Jak coś to będę was wołał.

- Dobra - odpowiedział Damian i wyszedł z pokoju zamykając drzwi. Siedzieliśmy chwilę w ciszy po czym chłopak położył się koło za mną i przyciągnął do siebie. Odwróciłam się do niego i wtuliłam w jego ramię. Zaczęłam płakać. Dawid zaczął robić okrężne ruchy po moich plecach i gładzić moje włosy, co jakiś czas powtarzając "Ciii, jestem przy tobie" albo " Ciiii, wszystko będzie dobrze". I uspokajało mnie to. Czułam się przy nim bezpieczna. Mimo wszystko znaczył dla mnie coś więcej, niż tylko "kolega mojego brata".

- Pamiętasz jak ci powiedziałam, że nie chcę opwiadać dlaczego Isac jest dla mnie tak ważną osobą? - powiedziałam przez łkanie.

- Pamiętam, ale najpierw to ja ci opowiem o najważniejszej osobie mojego życia, którą straciłem. Była dla mnie kimś takim jak Isac jest dla ciebie. I wiem, że tobie mogę o niej powiedzieć.

- Dobrze - odpowiedziałam i zaczęłam wsłuchiwać się w historię chlopaka.

Black strongOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz