Obudziłam się z okropnym bólem głowy.
- Ała, moja głowa! - krzyknęłam. Po chwili do pokoju, w którym się znajdowałam przyszedł Kevin i podał mi jakieś picie. Zatkałam nos i je wypiłam.
- Co to było? Mam nadzieję, że coś na kaca - powiedziałam
- Ja też mam taką nadzieję. Isac mi to dał do wypicia i kazała zanieść tobie i Justinowi.
- Skoro Isac nie powiedział ci co to jest, to nie zdziw się jak wypali ci gardło - powiedziałam i zaczęliśmy się śmiać. Po chwili Kevin wyszedł, a ja wygramoliłam się z łóżka. Jak się okazało jestem w domu Isaca, nie pamiętam jak się tu dostałam, ani jakim cudem jestem przebrana w jego koszulkę i moje krótkie spodenki, ale ważne jest to że jestem cholernie głodna. Zeszłam na dół i zobaczyłam chłopaka, który chodził po kuchni bez koszulki. Myślę, że gotował śniadanie albo obiad, w zależności od pory dnia. Podeszłam do chłopaka i przytuliłam go. Odwrócił się, pocałował mnie w nos i powiedział:
- Ile można spać śpiochu!
- Nie drzyj ryja, bo mi łeb pęka
- Przepraszam
- Nie przepraszaj tylko daj mi jeść - odpowiedziałam i usiadłam przy stole. Isac nałożył mi na talerz jajecznicę. Zaczęłam ją jeść, ale nie trwało to długo, bo byłam głodna.
- Isac, o której mam samolot?
- O 14:30
- A która jest?
- 13:00
- Co! Już 13?! - krzyknęłam, po chwili dodałam sama do siebie - czego się tak drzesz idiotko? A z resztą nie ważne.
Wstałam od stołu i położyłam naczynia do zlewu. Poszłam do salonu, po moją torbę i wyjęłam z niej ubrania. Przebrałam się w nie w łazience i ogarnęłam moją twarz, bo wyglądałam gorzej niż zombie. Wyszłam z łazienki i podeszłam do Isaca.
- Zawieziesz mnie na lotnisko? Proszę - zapytała i zrobiłam oczy proszącego szczeniaczka
- Dobra, jak będziesz gotowa to powiedz.
- Dobra, zaraz przyjdę - powiedziałam i ruszyłam po schodach na górę. Weszłam najpierw do pokoju, w którym spałam. Wzięłam z niego ubrania, w których byłam na wyścigach i włożyłam do torby. Wyszłam z tego pokoju i udałam się do pokoju w którym siedział Justin i Kevin. Pożegnałam się z nimi i zeszłam na dół.
- Możemy jechać - powiedziałam. Wyszliśmy z domu i wsiedliśmy na motor Isaca. Założyłam kask i ruszyliśmy na lotnisko. Po 20 minutach byliśmy na miejscu. Isac zaparkował i zsiedliśmy z motocykla. Zdjęłam kask i oddałam go Isacowi.
- Dziękuje, że do mnie przyjechałeś - powiedziałam i dałam mu buziaka w nos.
- Nie ma za co. Teraz, nie będziemy się raczej długo widzieć. Ale mam nadzieję, że w ciągu najbliższych dwóch miesięcy się spotkamy.
- Zobaczymy. Jeszcze się zgadamy. Do zobaczenia. Będę tęsknić - powiedziałam i przytuliłam chłopaka.
- Ja też będę tęsknić - powiedział chłopak i dał mi buziaka w nos. Ruszyłam w stronę budynku lotniska. Przeszłam przez odprawę czy jakoś tak i wsiadłam do samolotu. Mam kaca, jestem zmęczona, a oni każą mi latać samolotem. Ja pierdole. Usiadłam na wyznaczonym miejscu i przymknęłam powieki. Od razu zasnęłam.
***
Obudził mnie głos pilota w głośniku, który informował o tym że dolecieliśmy. Wzięłam swoje rzeczy i ustawiłam się w kolejkę do wyjścia. Po wyjściu z samolotu przeszłam przez lotnisko i wsiadłam w taksówkę, która odwiozła mnie pod sam dom. Zapłaciłam kierowcy i weszłam do domu. Rodzice jeszcze nie wrócili, z tego co pamiętam to wrócą jutro, czyli o niczym się nie dowiedzą. Weszłam po schodach do swojego pokoju i zostawiłam w nim ubrania. Jest dosyć późno, więc wzięłam prysznic i umyłam włosy. Założyłam czystą piżamę i poszłam spać
CZYTASZ
Black strong
ActionWsiadłam szybko do samochodu i czekałam na rodziców. Po chwili wsiedli i oni, ruszyliśmy w stronę lotniska. W oddali widziałam znikający dom. Po moim policzku spłyneła pojedyńcza łza. Otarłam ją ręką i odwróciłam wzrok od mojego byłego domu. #6 AKCJ...
