*tydzień później*
Wstałam rano i szybko pobieglam do toalety. Zwróciłam zawartość swojego żołądka i chyba jeszcze więcej. Czuję się beznadziejnie. Przemyłam twarz i umyłam zęby, żeby pozbyć się tego obrzydliwego posmaku. Wyszłam z łazienki i wróciłam do swojego pokoju. Ubrałam się w legginsy i bluzę. Nie mam na nic siły. Wyszłam z pokoju i ruszylam do kuchni. Napiłam się wody, bo nie miałam ochoty na śniadanie. Wróciłam do pokoju i związalam włosy w kucyka. Pomalowałam rzęsy, wrzuciłam książki na dzisiejszy dzień do torby i wyszłam ze swojego pokoju. Na korytarzu minełam się z Damianem.
- Boże, co ci? - zapytał.
- Mialam nadzieję, że nie wyglądam aż tak strasznie.
- Nie jest źle, ale dobrze też nie.
- Wiesz co? Spadaj - powiedziałam i odeszłam.
- Sorry, coś się stało? - zapytal tym razem z troską.
- Poprostu źle się czuje - odpowiedziałam i ruszyłam w strone drzwi. Założyłam buty i kurtkę. Wlożyłam do uszu słuchawki i już chciałam wyjść, gdy zatrzymał mnie Dawid kladąc rękę na moim ramienu. Czułam jego zapach, odwróciłam się i nic nie mówiąc poprostu się przytuliłam.
- Coś się stało? - zapytał.
- Czy wszyscy muszą sie pytać czy coś sie stało? To że jestem blada jak wampir i nie mam na nic ochoty nie musi oznaczać, że coś się stało. Może poprostu źle się czuje.
- Przepraszam, nie chcia...
- Daruj - odpowiedziałam i wyszłam z domu.
- Może cie podwiozę? - wyszedł za mną Dawid.
- Nie, gdybym chciał to bym cie poprosiła - odpowiedziałam i włączyłam piosenkę na słuchawkach. Ruszyłam wolnym krokiem do szkoły.
Po piętnastu minutach byłam już na miejscu. Weszłam do budynku i zaczęlam kierować się w stronę szafek. Zostawiłam w niej kurtkę i zaczęlam iść w stronę sali, w której miałam lekcje.
- Angel, Angel, Angel - uslyszałam czyjś głos. Odwróciłam sie do tylu i zobaczylam biegnącą na mnie Karolinę. Po chwili wpadła na mnie, a ja się przewróciłam.
- Jezus Maria,co ty robisz?! - krzyknęłam podnosząc się z ziemi.
- Wiesz co mamy na drugiej lekcji?
- Matme, co w tym dziwnego?
- A wiesz z kim?
- Hmmm, pewnie ze świętym Mikołajem i jego elfami.
- Nie, z laską od geografi. A wiesz co to znaczy? Że nie ma matmy! - krzyknęła na cały korytarz Karola.
- To super - powiedziałam bez emocji i ruszyłam w stronę sali od polskiego.
- Nie cieszysz się? Angel, pokłóciłaś się z Dawidem, czy masz okres. Bo zachowujsz się jeszcze gorzej niż jakbyś miała okres.
- Ani to, ani to. Poprostu źle się czuje i nie mam siły na takie pierdoły.
- Wiem co ci jest. Jesteś w ciąży. Na stówe.
- Co?! Kto jest w ciąży?! - przerwała naszą rozmowę Ewelina.
- Nie wiem, jej się coś ubzdurało - powiedziałam pokazując na Karolę.
- Dobra, chodźcie na ten polski - powiedziała Ewelina i razem w końcu ryszyłyśmy pod salę. Zadzwonił dzwonek na lekcję, więc szybko weszłyśmy do klasy. Nauczycielka rozpoczęła lekcję, a mnie cholernie zaczął boleć brzuch. Pomyślałam, że to przez to, że nie zjadłam śniadania. Po polskim, na przerwie kupiłam w sklepiku szkolnym kanapkę i ją zjadłam.
- Angel, chodź do kibla - zawołała Ewelina.
- Dobra, już idę, nie denerwuj się - odpowiedziałam ze śmiechem i ruszyłyśmy w stronę toalety. Ewelina poszła się wysikać, a razem z Karolą robiłyśmy zdjęcia w lustrze. Po chwili jednak zadzwonil dzwonek i musiałyśmy iść na lekcję.
- Ewelina, wyłaź szybciej, bo się spóźnimy - Karo zaczęła walić w drzwi toalety dziewczyny.
- Dobra, dobra, spokonie, już wychodzę - odpowiedziała i drzwi się otworzyły. Ruszyłyśmy szybkim krokiem w stronę sali od matematyki. Weszłyśmy spóźnione do sali. Usiadłyśmy w ławkach i zaczęłyśmy rozmawiać. W połowie lekcji poczułam, że złym pomysłem było zjedzenie kanapki. W moim brzuchu toczyła się rewolucja. W pewnym momencie poczułam, że dłużej już nie wytrzymam.
- Proszę pani, ja muszę iść do łazienki - powiedziałam i wybiegłam z sali. Potrąciłam kogoś na korytarzu, nie zwróciłam uwagi kto to był. Wbiegłam do toalety i zwróciłam wcześniej zjedzoną kanapkę to sedesu. Usiadłam przy kibelku i spóściłam wodę. Oparłam się głową o ścianę i oddychałam powoli, aby uregulować oddech, po biegu i nie tylko. Do łazienki wbiegła nauczycielka. Poczułam, że znowu mi się zwraca. Nachyliłam się nad sedesem i zwróciłam. Spóściłam wodę po raz drugi.
- Angel, może idź do domu. Napiszę ci zwolnienie i poproszę twojego brata, żeby cię podwiózł - powiedziała nauczycielka. Wydusiłam z siebie ledwosłyszalne "dobrze". Wstałam i przemyłam twarz wodą, a nauczycielka wyszła po mojego brata. Co prawda nie chciałabym go niepokoić, ale w tamtym momencie nie myślałam trzeźwo. Wyszłam z łazienki i poszłam po swoje rzeczy do sali.
- Ja lecę, pa pa - powiedziałam i pocałowałam Ewelinę i Karolinę w policzek na pożegnanie.
- Czemu? - zapytała Karo.
- Źle się czuje - odpowiedziałam i wzięłam swoją torbę.
- A mówiłam, że jesteś w ciąży to mi nie wierzyłaś. Przyjadę do ciebie dzisiaj z testem ciążowym - powiedziała Ewelina, a ja jej pokazałam faka i wyszłam z sali. Na korytarzu spotkałam Dawida i panią.
- Angel wszystko dobrze? - zapytał chłopak przutulając mnie. Poczułam jego cudowny zapach.
- Dawid cię odwiezie, bo powiedział, że cię nie może zostawić.
- Kochany - powiedziałam i się uśmiechnęłam.
- Kuruj sie Angel - powiedziała na uczycielka, gdy ubierałam kurtkę i wychodziłam ze szkoły.
- Dziękuje, do widzenia.
- Do widzenia - odpowiedziałam i ruszyliśmy razem do samochodu. Gdy tylko dotarłam do swojego pokoju wskoczyłam pod kołdrę i zasnęłam.
CZYTASZ
Black strong
AcciónWsiadłam szybko do samochodu i czekałam na rodziców. Po chwili wsiedli i oni, ruszyliśmy w stronę lotniska. W oddali widziałam znikający dom. Po moim policzku spłyneła pojedyńcza łza. Otarłam ją ręką i odwróciłam wzrok od mojego byłego domu. #6 AKCJ...
