☆23☆

5.4K 276 1
                                        

Wstałam z kanapy i ruszyłam do kuchni wyjąć tosty, które nadal się piekły. Odłączyłam toster od prądu i wyjełam tosty na talerz. Moja mama rozmawiała z Filipem, a on jej o czymś opowiadał. Patrzyłam na nich z...jak by nazwać to uczucie...obrzydzeniem? Miałam już dość tego wszystkiego. Prawdopodobnie dlatego, że mam okres i mnie wszystko wkurza, ale to już jest przesada.

- Czy ktoś do jasnej cholery wytłumaczy mi o co tutaj chodzi?! - krzyknełam

- Spokojnie, Angel, nie krzycz - powiedziała moja mama - Chodzcie do salonu, usiądźcie na kanapie.

Usiadłam na kanapie i czekałam, aż moja matka zacznie się tłumaczyć. Ojciec staną za nią i ściskał jej ramię.

- No więc - zaczęła - rok przed twoimi narodzinami ja i twój ojciec byliśmy najlepszymi przyjaciółmi. Ja miałam wtedy miałam chłopaka, prawie męża. Pewnej nocy...- przerwała na chwilę - no wiecie, co się stało.

- Boże ruchałaś się z tym ziomkiem. Ja pierdole, ale to trudno powiedzieć - powiedziałam i przewróciłam oczami.

- Dokładnie - kontynuowała - dziewięć miesięcy później urodził się......Filip. Kiedy Filip skończył trzy miesiące jego ojciec zmarł, w wypadku samochodowym. Zostałam sama z tym wszystkim. Wtedy pomagał mi twój ojciec. Rok później ty się urodziłaś,ale stwierdziliśmy że odeślemy Filipa do mojej siostry, bo tak będzie lepiej.

Nie chciałam już tego dłużej słuchać

- Czyli on jest moim bratem, jego ojciec nie żyje, a moja matka ma siostrę?! Czemu to wszystko przede mną ukrywaliście?! Jeszcze bardziej was nienawidzę! I mam w dupie te wasze zakazy i nakazy. Nie będę kujonkom, nie potrafię! Wyślijcie mnie do tej jebanej szkoły z internatem! Tam przynajmniej nie będę musiała oglądać waszych twarzy! - krzyknęłam i wbiegłam po schodach do mojego pokoju. Wzięłam mój telefon, portfel i słuchawki. Wyszłam przez balkon z domu i ruszyłam do parku. Po chwili byłam na miejscu usiadłam na jednej z ławek i puściłam rap na słuchawkach. Słońce świeciło mi po twarzy. Czułam pulsującą krew w każdym kawałku mojego ciała, miałam ochotę komuś przyjebać. Nagle ktoś zasłonił mi słońce. Otworzyłam jedno oko i zobaczyłam Dawida z całą grupą elity. Wzięłam głęboki wdech i powiedziałam:

- Jak chcesz powiedzieć mi coś co ma mnie urazić to radzę się powstrzymać, bo ledwo panuje nad sobą. A teraz proszę ładnie zejdź mi ze słońca.

Na jego twarzy malowało się zdziwienie i złość.

- To ja tutaj jestem od mówienia, tego co masz robić - powiedział ostro do mnie.

- Koleś nie zaczynaj, ostrzegam - powiedziałam naciskając na ostatnie słowo.

- Nasza kujonka, próbuje być straszna - powiedział do elity i zaczęli się śmiać.

- Ostrzegałam - powiedziałam i przyjebałam mu z pięści w twarz. Chłopak złapał się za policzek, a ja wstałam z ławki i ruszyłam w jakimś kierunku żeby nie zagrażać zdrowiu i życiu innych ludzi, ale koledzy Damiana mieli inne zdanie i ruszyli w moją stronę. Kopnęłam jednego w jaja drugiego w twarz i odeszłam zostawiając ich tam leżących i zwijających się z bólu. Wyszłam z parku i skręciłam w jakąś boczną ulice. Na jej końcu zobaczyłam stary dom, zarośnięty chaszczami i z powybijanymi szybami. Podbiegłam szybko w jego stronę. Potrzebowałam takiego miejsca. Przeskoczyłam przez zamkniętą furtkę i przedarłam się przez chaszcze. Powoli pchnęłam zamknięte drzwi. Otworzyły się strasznie skrzypiąc. Weszłam do środka

Black strongOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz