☆88☆

3.1K 163 4
                                        

* Trzy dni później *

Właśnie wylądowała w Warszawie. Denerwuje się mocno, bo musze mojemy bratu wszystko wytłumaczyć. Na szczęście mam Dawida, który strasznie sie mną przejmuje. Ale w sumie miło z jego strony. Organizator wyścigów przyjął pieniądze i nasz wniosek o wycofanie się z zawodów, wiec nie powinniśmy mieć jakiś większych problemów.

- Angel, skarbie wychodzimy - mówi chłopak wstając z siedzenia. Podaje mu rękę i wychodzimy ze splecionymi palcami z samolotu. Udajemy się w stronę wyjscia, gdzie czeka na nas Kondrad.

- Hejka! - krzyknęłam do niego z daleka i odrazu pobiegłam się przywitać.

- Hej, martwiłem się o ciebie debilu. Mogłaś przynajmniej powiedzieć, że wyjeżdżasz - powiedział spokojnym głosem chłopak i przytulil mnie mocno.

- Nic mi nie jest, no prawie nic, ale to już powiem przy wszystkich - powiedziałam i oderwałam się od chłopaka. Dawid i Kondrad się przywitali i ruszylismy razem w stronę samochodu.

- O fajnie, że przyjechałes moim samochodem - powiedział Dawid. Kondrad się zaśmiał.

- Zostawiłeś kluczyki. Prowadzisz? - zapytał.

- Jasne - odpowiedział i po dziesięciu minutach byliśmy na miejscu. Weszliśmu do mieszkania, oczywiscie w progu czekał już na nas komitet powitalny, bo jak by inaczej.

- Hejka - powiedziałam i przytuliłam się do Damiana.

- Cześć - odpowiedział i mnie objął. Po chwili się od siebie oderwaliśmy. Podeszłam do Filipa i powiedziałam:

- Przepraszam, nic mi nie jest, nie musisz sie o mnie tak martwić.

Objęłam go, jednak on ciagle stał i się nie ruszał.

- Nadal jesteś na mnie zły? Nie możesz wyluzować? Stań sie w końcu zwykłym bratem, a nie przemądrzałym gościem, który próbuje być moim ojcem.

- I jak ja mam z tobą wytrzymać? Zawsze musisz być taka szczera? - zapytał i mnie objął.

- Też się cieszę, że cię widzę - powiedziałam i się wtuliłam w chłopaka.

- Ej, bo robię się zazdrosny - usłyszałam głos Dawida.

- To chodź tu do nas, i wy chłopaki też możecie - powiedziałam i wystawiłam rękę w zachęcającym ruchu. Wszyscy podeszli i zaczeliśmy się przytulać.

- Dawid, może teraz trzeba im powiedzieć? - wyszeptałam na ucho chłopakowi.

- Chcesz przerwać taką chwilę? - zapytał

- Następnej nie będzie - odpowiedziałam. Uśmiechnął się tylko zgadzajac się.

- Chłopaki, skoro już tutaj jesteśmy i jest tak miło, to muszę wam coś powiedzieć, znaczy ja i Dawid. Tylko to może być dla was duży szok i Filip nie zabij mnie. Proszę...

- Grabisz sobie, Angel. Mów już o co chodzi a nie nas straszysz - przerwał Filip.

- Okej, no więc... jestem...yyy, no. Dobra, jestem w ciąży.

- Co?!- krzykneli jednocześnie z Damian, Kondrad i Filip.

- A ja jesem tatą - dodał Dawid, ale to chyba był zły pomysł. Widziałam tylko sylwetkę mojego brata przed moimi oczami, a już po chwili stał przy Dawidzie i przywalał mu z pięści krzyczac i wyzywajac go. Chłopaki go odciągneli, a mi oczy zaszły mgłą. Oparłam sie ręką o kanapę. Po chwili już leżałam na ziemi i słyszałam głosy chłopaków, które pytały co sie dzieje, jednak podłuższym czasie słyszałam tylko dudnienie, a przed oczami miałam czarno. Jedyne co poczułam to zapach perfum Dawida i silne dłonie podnoszące moje bezwładne ciało. Wiecej nie pamiętam.

Black strongOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz