☆6☆

9.2K 383 1
                                        

Podeszła do mnie moja mama i powiedziała:

- Teraz to już przesadziłaś koleżanko. Wychodzimy. - złapała mnie za rękę i wyciągneła z sali. Wyrwałam się jej i pobiegłam pożegnać się z Isackiem, Kevinem i Justinem. Przytuliłam ich i wróciłam do mamy, która ustalała coś z policjantem. Ojciec pewnie siedzi w samochodzie. Wyszłam z komendy i zaczełam szukać samochodu ojca. Nie było to prostę, ponieważ było dość ciemno. Po chwili znalazłam go i do niego wsiadłam. Ojciec się spojrzał na mnie jak na jakąś wariatkę i zaczął się na mnie drzeć. Zaraz przyszła mama i dołączyła się do niego. Nie słuchałam ich. Ruszyliśmy z pod komendy i zaczeliśmy jechać w stronę domu. Rodzice się ciągle na mnie darli, ale jakoś mam to w głębokim poważaniu i nie mam zamiaru słuchać jak krzyczął. Po dziesięciu minutach jazdy dojechaliśmy pod dom. Wyszłam z samochodu szybciej niż do niego wsiadłam i otworzyłam drzwi do domu. Pobiegłam do swojego pokoju i wyjełam koszulkę Isaca, którą kiedyś u mnie zostawił i czystą bieliznę. Weszłam do łazienki i zdjełam z siebie kombinezon, który ciągle miałam na sobie. Nalałam wody do wanny i do niej weszłam dodałam żelu do mycia do wody i zaczełam myć swoje ciało. Po dwudziestu minutach woda ostygła więc z niej wyszłam. Wytarłam się w ręcznik i założyłam wcześniej przygotowane ubrania. Wyszłam z łazienki i weszłam do pokoju. Złożyłam mój kombinezon i włożyłam go do szafy tak, żeby nie był zbyt widoczny. Już miałam się polożyć spać, kiedy zawołała mnie mama.
Zeszłam do kuchni w której siedzieli rodzice.

- Co ty sobie wyobrażasz?! Że będziesz jeździć na te twoje wyścigi, potem zgarnie cię policja i w środku nocy będziemy po ciebie jeździć!! - spojrzałam na nią i przewróciłam oczami to - już stanowczo za dużo! Jutro wrócimy do tego tematu, bo jest już późno, ale bez kary się nie obejdzie. - powiedziała, a ja wróciłam do swojego pokoju i położyłam się w łóżku. Po chwili zasnełam.

Obudziłam się, dość wcześnie jak na godzinę o której położyłam się spać, tak twierdzę, że jest dość wcześnie, bo nie mam jak sprawdzić, ponieważ zostawiłam wszystkie rzeczy u Isaca. Wstałam i wyjełam z szafy czarne rurki i pierwszą lepszą koszulkę. Do tego czysta bielizna i idę do łazienki. Przebrałam się i zeszłam do kuchni. Nikogo tam nie było, więc pewnie wszyscy śpią. Lepiej dla mnie, założyłam buty i wyszłam z domu. Szłam powolnym krokiem w kierunku domu Isaca. Po dwudziestu minutach byłam na miejscu. Zdzwoniłam dzwonkiem do drzwi...nic, zadzwiniłam jeszcze raz..., zapukałam....nic, nosz kurde ile można wstawać. Zaczełam pukać i dzwonić do drzwi jednocześnie, podziałało. Przyjaciel momentalnie otworzył drzwi i krzyknął nie orientując się o co chodzi:

- Czego wy ode mnie do kurwy chcecie tak rano! - spojrzał na mnie, a ja zaczełam się śmiać. Wyglądał jakby przejechało po nim piętnaście tirów. Weszłam do środka śmiejąc się.

- Sory, że się tak dre, ale jest za wcześnie na wstawanie - powiedział i wyjął szklankę. Nalał sobie wody i zaczął pić.

- Spoko ja przyszłam tylko po rzeczy, już wychodzę, a ty możesz iść spać - powiedziałam i wziełam z kredensu w salonie plecak, który tam zostawiłam.

- Dobranoc - powiedziałam i dałam Isacowi buziaka w nos. Wyszłam z domu, zamknełam za sobą drzwi i powolnym krokiem ruszyłam w stronę domu.
Po piętnastu minutach byłam na miejscu.

Black strongOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz