☆82☆

3.1K 164 2
                                        

Obudziłam się, dzieki dzwiękowi przychodzącej wiadości. Serio? Przetarłam oczy i wzięłam telefon do reki. Spojrzałam na wyświetlacz - 9:27. Wiadomość od Dawida.

Od: Dawidek:*
Będę w Miami za dwie godzinki. Mam nadzieje, że już na mnie czekacie.

Do: Dawidek:*
Pewnie, że czekamy...
Dobra, przyznam się, że dopiero wstałam.

Od: Dawidek:*
Śpioch z ciebie. Pewnie cię obudziłem...

Do: Dawidek:*
Masz to szczęście i akurat udało ci się mnie obudzić:(

Od: Dawidek:*
Przepraszam, myślałem, że już nie śpisz...

Do: Dawidek:*
Już nie śpię... Za dwie godziny widzimy się na lotnisku. Do zobaczenia:*

Od: Dawidek:*
Już nie mogę się doczekać:*

Wstałam z łóżka i wyjrzałam z głową z pokoju, nasłuchiwałam przez chwilę panującej w okół ciszy, bo miałam nadzieję, że jednak Isac już wstał. Ale nie.

- Isac, chamie wstawaj!!! - wydarłam sie na cały dom.

- Angel, idiotko nie dryj ryja!!! - odkrzyknął mi i wyszedł ze swojego pokoju.

- Chciałam cię obudzić.

- Jesteś w stanie obudzić ludzi, którzy nie śpiął? To fajnie.

- Myślałam, że śpisz. Dawid będzie za dwie godziny.

- Co?! Za dwie godziny?!

- Nom, przed chwilą wysłał mi sms z tą informacją.

- Okej, jak się czujesz, bo po wczorajszym to tak średnio wyglądało - powiedział chłopak i podszedł do mnie.

- Chujowo się czuje, ale podejrzewam dla czego.  Zabijesz mnie za to. Ja sama w to nie wierzę i mam nadzieje, że to nieprawda.

- Okej, mów o co chodzi

- Isac, obiecaj, że narazie nikomu nie powiesz i zrobisz to o co cię poproszę.

- Tak obiecuje, a teraz mów - powiedział już lekko zdenerwowany.

- Przespałam się z Dawidem i ...

- Pierdolisz, nie, o nie kurwa, ja pierdole. Nie... to są jakieś jaja? Nie mów że jesteś w ciąży, nawt nie próbuj - przerwał mi histeryzując bardziej niż ja.

- Isac, spójrz na mnie - powiedziałam przekręcając jego twarz - to ja jestem w ciąży, nie ty.

- No przecież wiem.

- A zachowujesz się inaczej. Teraz pojedziesz do apteki po test ciążowy i wszystkiego się dowiemy okej?

- Dobra, Dawid może się czegokolwiek domyślać?

- Nie wiem, nie mam zielonego pojęcia. Narazie mu nie mów i jedź po ten test.

- Dobra, już jadę - odpowiedział chłopak, a ja poszłam się ubrać. Wyjęłam z szafy czarnego topa z napisem . Do tego jeansy typu "mom fit". Usiadłam na łóżku i zaczęłam przeglądać social media, a potem zaczęłam grać w jakąś durną grę, ale w sumie było spoko.

- Angel, kupiłem ci te testy i jeszcze pojechałem na zakupy, więc mineło jakieś półtorej godziny od czasu gdy powiedziałaś, że za dwie godziny przyjeżdża Dawid. Musimy chyba trochę ogarnąć dom.

- Obiecałam mu, że przyjadę po mniego na lotnisko. Daj mi te testy. Zrobie później i ani słowa Dawidowi.

- Pewnie, zostaw mnie sam z tym bałaganem - powiedział chlopak z oburzeniem i wyrzucił ręce do góry.

- No przepraszam - powiedziałam i dałam mu całus w nos - niedługo przyjadę. Wzięłam kluczyki do mojego motocykla i wyszłam na dwór. Założyłam swój kask j wzięłam drugi dla Dawida. Wsiadłam na maszynę i odjechałam z pod domu Isaca.

Po dwudziestu minutach byłam już na lotnisku. Teraz tylko znaleźć wolne miejsce. Jest to dosyć trudne, bo ci wszyscy ludzie chyba nie mają co robić i muszą akurat dziś przyjechać na lotnisko. Po pięciu minutach znalazłam miejsce parkingowe i zaparkowałam motor. Odblokowałam telefon i wyświetliłam wiadomość od Dawida.

Od: Dawidek:*
Ja już wylądowałem. Zaraz będę wysiadał. Mam nadzieje, że już przyjechałaś.

Do: Dawidek:*
Właśnie zaparkowałam.

Od: Dawidek:*
Ciekawe...
Z tego co pamiętam to ty nie masz prawa jazdy.

Do: Dawidek:*
Bo nie mam xDDD

Od: Dawidek:*
Taki rebel z ciebie xDDD

Schowałam telefon, wzięłam kaski i ruszyłam na lotnisko. Weszłam drzwiami glownym i odrazu zobaczyłam chłopaka zmierzającego w moją stronę. Przynajmnuej nie będę musiała szukać go w tym wielkim budynku. Zaczęłam biec w jego stronę. Wskoczyłam na niego i przytuliłam się. Po jakimś czasie chlopak postwił mnie na ziemi

- Tęskniłam - powiedziałam i pocałowałam go w policzek.

- Ja też - opowiedział  chłopak zrobił tak samo, a potem spojrzał na kaski, które trzymałam w rękach.

- Jeździsz motorem.

- To było pytanie czy stwierdzałeś fakty?

- Stwierdziłem fakty - odpowiedział i ruszyliśmy przez wyjscie na parking.

- Dawid mamy problem.

- Co się stało?

- Nie pamietam gdzie dokladnie zaparkowałam.

- Ty chyba sobie jaja robisz - powiedział, a ja pokręciłam głową zaprzeczając. Ruszyliśmy w stronę, w której wydawało mi się, że zaparkowałam i po niecałych pieciu minutach znaleźliśmy moj motor. Dałam Dawidowi kask, ja sama też założyłam. Usiedliśmy na maszynie, chlopak mnie objął w pasie i odjechaliśmy z parkingu.

Black strongOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz