Po kawie Filip odprowadził mnie pod sam dom i powiedział:
- Daj mi swój telefon to wpisze ci mój numer - podałam mu telefon, a on podał mi swój. Wpisałam mu swój numer i zapisałam. Oddałam mu telefon, a on oddał mi.
- Jeszcze raz przepraszam za moich kolegów - powiedział, a ja poszłam w stronę domu. Otworzyłam drzwi, odwróciłam się w stronę chłopaka, który nadala tam stał i pomachałam mu. Chłopak odmachał mi, a ja weszłam do domu. Zdjełam buty i ruszyłam do mojego pokoju. Umyłam się i usiadłam na łóżku. Zaczełam myśleć i analizować całą sytuację. Zastanawiam się czy Filip chodzi do naszej szkoły. Po godzinie włączyłam laptopa i zadzwoniłam do Isaca na skype. Odebrał, więc zaczeliśmy gadać opowiedziałam mu o całej sytuacji, ale nie pogadaliśmy za długo, bo musiał gdzieś wyjść. Wyłączyłam laptopa i próbowałam zasnąć, ale nie mogłam. Kręciłam się na wszystkie strony, ale nie zasnełam. Wstałam i poszłam do łazienki przemyć twarz. Wyszłam na balkon i wsłuchiwałam się w cisze panującą na dworze. Panował zmrok, ale przydrożne latarnie rozświetlały go. Posiedziałam trochę na balkonie i wróciłam do pokoju. Położyłam się na łóżku i chwile się pokręciłam, ale tym razem zasnełam. Obudził mnie dzwonek budzika. Wyłączyłam i wstałam z łóżka, zaplotłam włosy w warkocza. I założyłam pudroworóżowy sweter. Wziełam plecak i zeszłam na dół zjadłam przygotowane śniadanie i włożyłam kanapki do plecaka. Na lodówce wisiała kartka od rodziców na której napisane było że jadą na delegację i wrócą w poniedziałek. No to fajnie. Zapowiada się nudny weekend filmowy. Szkoda, że nie powiedzieli mi wcześniej, to bym pojechała na wyścigi z Isaciem. Ale nie, bo po co. Przecież można zostawić karteczkę na lodówce. Założyłam buty i ruszyłam do szkoły. Po dziesięciu minutach byłam na miejscu. Weszłam do budynku szkoły i poszłam do szafek. Podrugiej stronie korytarza zobaczyłam Filipa. Jednak chodzi do tej szkoły. Podeszłam do niego od tyły i zakryłam mu oczy.
- Angel? - zapytał i zdjął moje ręce ze swoich oczyu.
- Tak - odpowiedziałam i się uśmiechnęłam.
- Co masz teraz? - zapytała.
- Niestety matmę - odpowiedziałam
- Ja mam następną - powiedział Filip ukazując rządek swoich białych ząbków.
- A ty co masz teraz? - zapytałam.
- Polski - powiedział i ruszyliśmy w stronę sali od matmy. Chłopak mnie odprowadził do pod salę, a potem poszedł na swoje lekcję. Usiadłam na ławce i czekałam na nauczyciela. Po chwili się zjawił i wpuścił klasę do sali.
CZYTASZ
Black strong
AkcjaWsiadłam szybko do samochodu i czekałam na rodziców. Po chwili wsiedli i oni, ruszyliśmy w stronę lotniska. W oddali widziałam znikający dom. Po moim policzku spłyneła pojedyńcza łza. Otarłam ją ręką i odwróciłam wzrok od mojego byłego domu. #6 AKCJ...
