Impreza się powoli kończyła, ludzie rozchodzili się do domów, a moje nogi odmawiały mi posłuszeństwa. Odprowadziłam do drzwi kolejnych ludzi z imprezy. Karola i Ewelina też miały wychodzić, ale je zatrzymałam.
- Przenocujcie u nas, za nim wy się doczołgacie do waszego mieszkania to będzie południe.
- No dobra, ale gdzie będziemy spały? - zapytała Karo.
- Ty możesz spać z Filipem, chyba nie masz nic przeciwko? - zapytałam dla pewności
- Nawet się cieszę - odpowiedziała dziewczyna. Akurat podszedł do nas Filip.
- Filip, Karola przenocuje u ciebie, nie masz nic przeciwko? - powiedziałam chłopakowi.
- Nie, nawet z wielką chęcią ją przyjmę do swojego pokoju - powiedział chłopak opierając się o ścianę, żeby się nie przewrócić. Pomogłam mu dojść do jego pokoju i zostawiłam go z dziewczyną.
- A ty Ewelina możesz w sumie spać...
- Ze mną - przerwał mi Kondrad.
- No jak chcesz to możesz z nim spać - powiedziałam, a ona się tylko uśmiechnęła na znak zgody. Podeszłam do Patryka, który nie utrzymywał się na nogach i gadał sam do siebie.
- Chodź pójdziemy spać - powiedziałam i przełożyłam jego rękę przez moje ramiona i podniosłam chłopaka z krzesła. Był trochę ciężki, ale z pomocą przyszedł Dawid. Nic nie mówiąc przeżucił drugą rękę chłopaka przez swoje ramię i zaprowadził go do mojego pokoju. Położyliśmy go na łóżku, a potem Dawid szybko wyszedł.
Rzuciłam mu szybke "Dzięki", ale nie wiem czy usłyszał. Przykryłam chłopaka kołdrą. Wyciągnęłam telefon i sprawdziłam godzinę 5:46. Dobra nie jest źle. Weszłam pod kołdrę i przytuliłam się do chłopaka, a on się odwrócił i objął mnie swoimi silnymi rękoma. Mrukną cicho. To było słodkie. Wtuliłam się w jego tors. Sen szybko mnie pochłoną.
Rano obudziło mnie uczucie gorąca. Otworzyłam leniwie oczy i spojrzałam na łóżko. Obok mnie leżał Patryk, który jeszcze spał. Czułam delikatne pulsowanie w głowie, czyli nie jest tak źle. Wyszłam szybko z pod kołdry i zarzuciłam na siebie za dużą bluzę. Wyszłam cicho ze swojego pokoju i stwierdziłam, że wszyscy jeszcze śpią. Wyjęłam z szafki szklankę i nalałam sobie wody. Wyliłam wszystko jednym duszkiem. Otworzyłam lodówkę i zaczęłam zastanawiać się co zrobić do jedzenia na śniadanie. Jednak uświadomiłam sobie, że jest chyba trochę późniejsza pora. Spojrzałam na zegarek w kuchni - 14:08. No fajnie. Wyjęłam jednak z lodówki ser i wyjęłam toster. Podłączyłam go do prądu i zaczęłam składać kanapki. Kiedy skończył się chleb stwierdziłam, że tyle nam starczy i włożyłam tosty do tostera. Kiedy stos tostów był już gotowy postawiłam go na stole i wzięłam sobie jednego. Zapukałam do pokoju Damiana, ale on jednak nie odpowiedział. Otworzyłam cicho drzwi. Chłopak jeszcze spał. Filip i Karo też, ale Kondrad i Ewelina już nie. Więc poinformowałam ich o zrobieniu tostów. Odrazu przyszli do kuchni.
- Macie coś na kaca, bo mnie trochę głowa napieprza? - zapytała Ewelina.
- Ja nie wiem, pytaj Kondrada.
- Szafka nad lodówką, tam są wszystkie lekarstwa. Jak tam nie ma to trzeba iść do apteki - powiedział chłopak i nalał sobie wody do szklanki. Zdjęłam pudełko z lekarstwami i zaczęłam szykać jakiegoś czegoś na kaca. Na szczęście znalazłam jakieś tabletki. Dałam Ewelinie, a ona wzięła sobie jedną. Kondrad zrobił to samo. Postawiłam lek na szafce, na wypadek, gdyby ktoś jeszcze chciał. Jedliśmy tosty i gadaliśmy o kacu.
CZYTASZ
Black strong
AksiWsiadłam szybko do samochodu i czekałam na rodziców. Po chwili wsiedli i oni, ruszyliśmy w stronę lotniska. W oddali widziałam znikający dom. Po moim policzku spłyneła pojedyńcza łza. Otarłam ją ręką i odwróciłam wzrok od mojego byłego domu. #6 AKCJ...
