- Długo tam? Inni też potrzebują się wyszczać.
Usłyszałam za drzwiami tatę, przez co Jason się zaśmiał.
- Zaraz wyjdę!
- Mam taką nadzieję Sabine!
Westchnęłam i się podniosłam, a Jason mi podał ręcznik i mnie nim szczelnie owinął. Kochany... Ugh...
- No już, będzie Ci cholernie zimno jak stąd wyjdziemy.
- Pójdę pod kocyk i przytulę się do misia.
- Misio lepszy ode mnie?
- Oczywiście że tak.
- Słodzina.
Zaśmiał się i mnie przytulił. Moje serce. Kurrwaa. Tak jeszcze nigdy nie powiedział, ale podoba mi się. Założyłam jakąś jego bluzę, która tu była, jego bokserki i spodnie dresowe, przez co się zaśmiał i pokręcił głową. Ma dziwny wzrok. Znaczy... Z jednej strony rozbawiony, a z drugiej... Hm, jakby mu się to podobało.
- Wyglądasz jak w jakimś worku.
- Nie mam swoich ubrań...
Wypuściłam wodę z wanny i stąd wyszłam, a tu jak poczułam to zimno, stanęłam jak wryta. O kuurwa. Dość.
- Za zimno. Cholernie za zimno.
- Prawda.
Pobiegłam szybko do salonu i wskoczyłam pod kocyk, od razu przytulając misia. Po chwili wszedł roześmany Jason z założonymi rękami na piersi, a ja się uśmiechnęłam. Czuję się jakbyśmy byli razem... Ale nie jesteśmy. I mam potrzebę sprawiania mu radości, a nie to co robiłam do tej pory. Nie mam zamiaru już iść do Chance'a, nie. Teraz jest Jason, dopóki mnie nie odepchnie. A pewnie to zrobi jak coś poczuje. Zawsze tak robi. Ale i tak jestem szczęśliwa w tym momencie...
- Możemy jakoś pojechać do mojego taty..?
Avery spytała, więc na nią spojrzeliśmy.
- Byśmy musieli odkopać samochód, bo autobusy chyba nie jeżdżą.
Jason powiedział, a ona kiwnęła głową.
- Mogę odkopać.
- Zrobię to.
Uśmiechnął się i poszedł do garażu, ale po chwili wrócił.
- Nie odpalimy samochodu. Możemy sobie zrobić spacerek.
- To jest dziesięć kilometrów stąd...
Wzruszył ramionami, kiedy wszedł tu Jaxon.
- Co jest?
- Chce ci się iść dziesięć kilometrów?
Jay spytał, a Jaxon się zaśmiał.
- Pojebało cię?
- Do więzienia gdzie siedzi jej ojciec.
- Avery... Wiem że to dla ciebie ważne, ale nie mamy jak się tam dostać... Poczekaj aż śnieg się trochę ogarnie, dobrze?
- Tata niedługo wychodzi, ja...
- Naprawdę myślisz że da radę wyjść przy takim śniegu? Za tydzień może już będzie okej i pojedziemy po twojego tatę.
- Nie widziałam go osiemnaście lat, Jaxon... Ty masz swojego codziennie. Zrobię wszystko, żeby się do niego dostać z tobą lub bez ciebie. Potrzebuję się wygadać tacie.
Kiwnął głową, a ona wyszła z domu. Ugh... Poszłam za nią i wsiadłam do samochodu, ale Jason otworzył drzwi i się uśmiechnął
- Nie będziesz prowadziła przy takiej pogodzie moim samochodem. Jest cholernie ślisko.
