Zaktualizowaliśmy nasze Wytyczne Treści.
Zapoznaj się z najnowszymi wytycznymi, aby nadal bezpiecznie udostępniać historie.

56. "tym razem nie stchórzę."

5.7K 363 180
                                        

- Długo tam? Inni też potrzebują się wyszczać.

Usłyszałam za drzwiami tatę, przez co Jason się zaśmiał.

- Zaraz wyjdę!

- Mam taką nadzieję Sabine!

Westchnęłam i się podniosłam, a Jason mi podał ręcznik i mnie nim szczelnie owinął. Kochany... Ugh...

- No już, będzie Ci cholernie zimno jak stąd wyjdziemy.

- Pójdę pod kocyk i przytulę się do misia.

- Misio lepszy ode mnie?

- Oczywiście że tak.

- Słodzina.

Zaśmiał się i mnie przytulił. Moje serce. Kurrwaa. Tak jeszcze nigdy nie powiedział, ale podoba mi się. Założyłam jakąś jego bluzę, która tu była, jego bokserki i spodnie dresowe, przez co się zaśmiał i pokręcił głową. Ma dziwny wzrok. Znaczy... Z jednej strony rozbawiony, a z drugiej... Hm, jakby mu się to podobało.

- Wyglądasz jak w jakimś worku.

- Nie mam swoich ubrań...

Wypuściłam wodę z wanny i stąd wyszłam, a tu jak poczułam to zimno, stanęłam jak wryta. O kuurwa. Dość.

- Za zimno. Cholernie za zimno.

- Prawda.

Pobiegłam szybko do salonu i wskoczyłam pod kocyk, od razu przytulając misia. Po chwili wszedł roześmany Jason z założonymi rękami na piersi, a ja się uśmiechnęłam. Czuję się jakbyśmy byli razem... Ale nie jesteśmy. I mam potrzebę sprawiania mu radości, a nie to co robiłam do tej pory. Nie mam zamiaru już iść do Chance'a, nie. Teraz jest Jason, dopóki mnie nie odepchnie. A pewnie to zrobi jak coś poczuje. Zawsze tak robi. Ale i tak jestem szczęśliwa w tym momencie...

- Możemy jakoś pojechać do mojego taty..?

Avery spytała, więc na nią spojrzeliśmy.

- Byśmy musieli odkopać samochód, bo autobusy chyba nie jeżdżą.

Jason powiedział, a ona kiwnęła głową.

- Mogę odkopać.

- Zrobię to.

Uśmiechnął się i poszedł do garażu, ale po chwili wrócił.

- Nie odpalimy samochodu. Możemy sobie zrobić spacerek.

- To jest dziesięć kilometrów stąd...

Wzruszył ramionami, kiedy wszedł tu Jaxon.

- Co jest?

- Chce ci się iść dziesięć kilometrów?

Jay spytał, a Jaxon się zaśmiał.

- Pojebało cię?

- Do więzienia gdzie siedzi jej ojciec.

- Avery... Wiem że to dla ciebie ważne, ale nie mamy jak się tam dostać... Poczekaj aż śnieg się trochę ogarnie, dobrze?

- Tata niedługo wychodzi, ja...

- Naprawdę myślisz że da radę wyjść przy takim śniegu? Za tydzień może już będzie okej i pojedziemy po twojego tatę.

- Nie widziałam go osiemnaście lat, Jaxon... Ty masz swojego codziennie. Zrobię wszystko, żeby się do niego dostać z tobą lub bez ciebie. Potrzebuję się wygadać tacie.

Kiwnął głową, a ona wyszła z domu. Ugh... Poszłam za nią i wsiadłam do samochodu, ale Jason otworzył drzwi i się uśmiechnął

- Nie będziesz prowadziła przy takiej pogodzie moim samochodem. Jest cholernie ślisko.

Guardian 2Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz