W następnym miesiącu zaczął mi dzwonić telefon, przez co westchnęłam. Dyrektor, zajebiście.
- Halo?
- Proszę natychmiast przyjechać. Najlepiej z mężem.
- Victoria?
- Dylan i Victoria.
Rozłączyłam się i opadłam na łóżko, przenosząc wzrok na Jasona.
- Musimy oboje jechać. Jason kurwa mać...
- O ja pierdole.
Wstał i się ogarnął, a po tym pojechaliśmy do szkoły i tu przetarłam twarz. Jak chodziłam do szkoły to miałam jej dość, ale teraz? Teraz kurwa jestem tu więcej razy niż byłam przez całe moje życie.
- Dzień dobry.
Spojrzałam po Victorii i Dylanie, a on się tylko zaśmiał i mi pomachał.
- Witaj.
- Co zrobiliście?
Usiadłam na krześle, a dyrektor na mnie spojrzał. O kurwa to ten wzrok. Nienawidzę go.
- Victoria i Dylan oblali Jennifer ściekami.
Jason parsknął śmiechem, przybijając z Dylanem piątkę, ale jak na nas spojrzał, spoważniał.
- Oj, przepraszam. Nie chodziło o te ścieki... - właśnie że chodziło - Lakersi wygrywają.
- Jennifer się wypisała przez nich ze szkoły.
- Dobrze!
Jason się zaśmiał, więc na niego spojrzałam i unioslam brwi, a on zasłonił usta i kiwnął głową.
- Zdobyli punkt.
Jason pokazał na telefon. Dylan powstrzymał śmiech, tak samo i Victoria. Taaaa...
- To co zrobili jest niedopuszczalne, muszę ich wyrzucić. Przykro mi.
- O kurwa.
Znowu spojrzałam na Jasona, a on się uśmiechnął przerażony.
- Wyrzucić? To konieczne? Niech da im pan jakieś prace społeczne. Pomoc w sprzątaniu szkoły, czy coś.
- Wolę ich nie dopuszczać do jakichkolwiek śmieci i brudów.
Jason się zaśmiał, pod nosem mówiąc że są debilami. No ja pierdole.
- Naprawdę ich pan wyrzuci? Przypilnuję ich. Wpłacam dużo pieniędzy na tę szkołę.
- To prawda... Ale nie mogę tolerować takiego zachowania. Przez nich odeszła od nas uczennica.
- Dokuczała Victorii przez tyle lat. Ona też chciała zmienić szkołę przez Jennifer. Ile razy jej rodzice tu byli na rozmowę? Pewnie ani razu, a mnie wzywacie codziennie.
- Bo pani dzieci pakują się w niepotrzebne kłopoty.
- Okej, ostatnia szansa i pracę społeczne.
Spojrzał po mnie, roześmianym Jasonie, Victorii i Dylanie.
- Ostatnia szansa. Więcej nie będzie.
- Dziękuję.
Uśmiechnęłam się i wstałam, od razu wychodząc. Na korytarzu na nich spojrzałam, a Victoria się uśmiechnęła.
- Mamuś.
- Do cholery, nie możecie się ukrywać z takimi sprawami? Albo robić je poza szkołą?
