87. "Nie usuniesz tego dziecka... "

5.5K 360 232
                                        

W następnym tygodniu, weszłam do studia w którym mam mieć wywiad i westchnęłam. Ja pierdole. Odmówiłam makijażystkom i usiadłam od razu na kanapie, bo i tak już jestem spóźniona.

- Sabine, w końcu.

Prowadzący się zaśmiał i mnie przytulił. Jason czeka w samochodzie, nie chciał tu wchodzić.

- Za ile zaczynamy?

Spojrzałam na niego.

- Dwie minuty.

Kiwnęłam głową i usiadłam, a po chwili zaczęli odliczać. Po standardowym przywitaniu prowadzącego, spojrzał na mnie i się uśmiechnął.

- Więc, Sabine. Jak tam u ciebie?

- A dobrze... Nawet bardzo dobrze.

- Słyszałem że wróciłaś do Jasona.

- Już są zdjęcia?

Zaśmiał się i pokiwał głową, pokazując jakieś za mną. Spojrzałam tam i westchnęłam, widząc zdjęcie w centrum Londynu. Uśmiechnęłam się i unioslam brwi.

- Możecie mi wysłać to zdjęcie? Jest bardzo ładne

Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.

- Możecie mi wysłać to zdjęcie? Jest bardzo ładne.

- Co jest między wami?

Prowadzący się uśmiechnął.

- Em... No... Hm. Jesteśmy razem. Po prostu wcześniej się pokłóciliśmy.

- Chyba trochę ostro.

- To prawda. Znaczy, to ja byłam na niego zła. W każdym związku tak się zdarza. Źle coś zrozumiałam i tyle.

Zobaczyłam że stanął za kamerą, przez co się uśmiechnęłam.

- Rozumiemy... Czy wiążesz z muzyką większą przyszłość?

- Wydaje mi się że tak. Chciałabym pojechać w trasę, ale też wiem że są sprawy ważniejsze od mojej kariery. Nie chciałabym zostawić tu rodziców, brata, ani Jasona. Jestem do nich strasznie przywiązana i rozłąka na rok by była okropna. Widziałam jak to wygląda u chłopaków i... To nie dla mnie.

- Jak to u nich wygląda?

- Każdy z nich mocno tęskni za swoimi bliskimi. Louis często do mnie dzwoni i mówi że chciałby wrócić do domu, do rodziny. To nie jest na moje nerwy.

- Rozumiem. Jeśli chodzi o rodzinę, z kim masz najlepszy kontakt?

- Chyba z tatą... Uh, to jest bardzo ciężkie pytanie. Z bratem bardzo dużo potrafię spędzać czasu, mało się kłócimy i po prostu wiem że zawsze mogę na niego liczyć. Mama też jest moim wsparciem, tak samo i tata. Chyba nie mam ulubieńca. Oczywiście nie liczę siostry, bo z nią się w ogóle nie dogaduję.

- Z jakiegoś powodu?

- Zupełnie inne charaktery. Denerwuje mnie to co ona czasami robi, a ja ją denerwuję. Nie potrafimy znaleźć wspólnego języka.

Guardian 2Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz