- Avery...
- Nie rób mi tego znowu.
- Nie zrobię... Ale obiecaj że sobie kogoś znajdziesz i będziesz szczęśliwa.
- Nie chcę. Dlaczego jesteś takim dupkiem?
O ja pierdole jak ciężko.
- Avery... To ty nie potrafisz mi wybaczyć tego co zrobiłem. Jeśli chodzi o ciebie zawsze jestem otwarty na propozycje. Zawsze kurwa czekam, więc naprawdę...
- Ruchając inne dziwki?
Ona jest smutna czy wku... Okres. Ja pierdole. Zawsze się czepia dosłownie o wszystko jak ma okres.
- Doskonale wiesz że jak jestem sam to korzystam, a jak jestem w związku to jestem wierny.
- Nigdy nie byłeś w związku jebany cwelu! Miałeś mnie zawsze w dupie.
- Nigdy nie miałem cię w dupie. Doskonale wiesz że cię kocham i że czekam, to ty mi nigdy tego nie powiedziałaś i ty nie chcesz ze mną być.
- Chciałam powiedzieć ale pocałowałeś inną sukę. Jebana szmata. Jak na nią patrzę mam ochotę jej zajebac.
- Jak patrzę na facetów obok ciebie mam ochotę im zajebać.
- Jesteś teraz nie fair. Ciągle się prowadzasz z jakimiś typiarami.
- Słońce, bo za tobą cholernie tęsknię.
Rozchyliła usta, a ja się zaśmiałem i oparłem o szafki za nią. Zawsze byłem z nią szczery jeśli chodzi o uczucia. Doskonale wie że ją kocham, doskonale wie że tęsknię i doskonale wie że mnie cholernie pociąga.
- Jesteś głupi.
- Sama przed chwilą nie chciałaś tego kończyć. Chciałem Ci dać przestrzeń.
- Nie rób mi tego.
- Zdecyduj się.
- Nie mogę! Jest środek miesiąca, mam okres!
- Ja pierdole... Może wrócimy do tej rozmowy za tydzień?
- Dobry pomysł.
- Nie wiem jak się zachować.
- Normalnie. Jak ty.
Uniosłem brwi i się zaśmiałem, pochylając się nad jej twarzą.
- Tak?
- Tak. Uwielbiam to.
Stanęła na palcach i owinęła ręce wokół mojej szyi, więc ją podniosłem i westchnąłem. Typowo minęła rozmowa. Zawsze się tak kończy.
- Sabine się na pewno stęskniła.
Powiedziałem, patrząc na jej usta. Kuuurwaa nie rób tego.
- Wytrzyma jeszcze chwilę...
Uśmiechnęła się i mnie pocałowała. Kurwa. Mać. Jestem w dupie. Ja pierdole. Czy ona może przestać tak na mnie działać, proszę? Oparłem ją o szafki i westchnąłem, a ona się uśmiechnęła.
- Macie od tego kible.
Jason się zaśmiał i otworzył swoją szafkę, więc ją postawiłem i na niego spojrzałem.
- Gadaj co wiesz o tych urodzinach i co jej zrobiłeś.
- Nasza tajemnica.
- Jason!
Avery też na niego spojrzała, a on się uśmiechnął i wyjął w szafki dużą butelkę z wodą.
- Nie powiem wam.
